Tomasz Bajerski nie wie co powiedzieć. Trenerowi Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski brakuje już słów. Po prostu nie wie co powiedzieć. Drużyna kompletnie zawodzi. Poza Frederikiem Jakobsenem i Jonasem Seifert-Salkiem ciężko doszukiwać się pozytywów. Także młodzież pojechała dziś poniżej poziomu do którego przyzwyczaili.
– Jesteśmy po prostu słabi. Nie radzimy sobie choćby na własnym torze. Po tych wszystkich treningach i zmianach, które poczyniliśmy byłem pełen optymizmu, iż pójdziemy do przodu. Niestety nie udało się. Po raz kolejny kończymy zawody z trzema zawodnikami, którzy pojechali naprawdę bardzo słabo oraz są kontuzjowani. Co tu dużo mówić. Tragedia – podkreślił
Kolejny raz jako jedną z głównych przyczyn porażki wymienia się wychowanka. Jakub Krawczyk po raz kolejny nie jedzie na poziomie, którego się od niego oczekiwało przed sezonem. Przypomnijmy, iż do Ostrowa Wielkopolskiego trafił jako trzeci młodzieżowiec PGE Ekstraligi. Teraz jest najgorszym sklasyfikowanym seniorem w lidze, a w tej statystyce słabsi od niego są tylko trzej juniorzy.
– Dzisiaj będziemy siedzieć, myśleć, zobaczymy co z tym. Po raz kolejny Kuba zawiódł i nie zdobył punktów. Te poprzednie mecze, które przegrywaliśmy paroma punktami to też w dużej mierze „zasługa” słabej jazdy Kuby – skrytykował poczynania swojego podopiecznego Tomasz Bajerski.
Szkoleniowiec zaznacza jednak, iż to nie przygotowanie sprzętowe jest problemem. Kłopot jest w ludziach. To właśnie oni odpowiadają w dużej za tegoroczne wyniki. – Na pewno nikt nie może zganiać na sprzęt czy na tor, bo to wszystko grało. Wynik mówi sam za siebie. Problem jest w zawodnikach, a nie w sprzęcie.
Ponowne problemy z barkiem
Zaskakująca była decyzja o desygnowaniu młodzieżowców do wyścigów nominowanych. Sztab szkoleniowy zdecydował się postawić na ten ruch, gdy okazało się, iż Glebowi Czugunowowi po „akcji ratunkowej” w trzynastym wyścigu ponownie naderwało bark.
– Gleba pociągnęło, szarpnęło, naderwało mu ten bark. Jest wszystko okej, no ale nie był w stanie już jechać dalej. Operacja wiąże się z tym, iż dwa lub trzy miesiące jest wyłączony. Więc operacja na tą chwilę nie wchodzi w grę – odpowiedział Tomasz Bajerski na pytanie o ewentualne zoperowanie tego problemu.
Niesamowite nieszczęście miał Tai Woffinden, który zaliczył defekt motocykla na finiszu wyścigu. Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski wówczas jechała na podwójnym prowadzeniu… Niestety Brytyjczykowi wybuchł silnik i w momencie upadł na tor. Motocykl zaczął się palić, a przy zawodniku pojawiła się służba medyczna.
– Pech Taia Woffindena. Pierwszy bieg był okej, drugi bieg słabiej, później znowu fajnie pojechał, no i ten defekt. Można powiedzieć, iż gdyby nie ten defekt, byłoby inaczej. Wtedy byłoby podwójne zwycięstwo i nie byłoby biegu jedenastego w takiej obsadzie. Nie mielibyśmy podwójnej taktycznej i tego 5:1 dla nas za sprawą Jakobsena i Seifert-Salka. To są sytuacje losowe, torowe, meczowe, ale i nasza postawa po prostu była słaba. Kolejny raz postawa tych samych zawodników. To jest… nie wiem co mam powiedzieć











