105 lat historii: Lokomotywa pod stadionem, Błażejewko i słynne karne

kkslech.com 1 dzień temu

105 lat historii – nowy cykl KKSLECH.com powstały przed sezonem 2026/2027 z okazji zbliżającego się 105-lecia Lecha Poznań. Głównie w weekendy, w sposób tekstowo-zdjęciowo-filmowy, wspominamy ważne Lechowe wydarzenia, najważniejsze mecze czy inne istotne/ciekawe rzeczy, które w konkretnym czasie miały miejsce w Kolejorzu.

Reklama



>> 105 lat historii: Początki nowego Lecha, sparing z nadkompletem i letnie zmiany nazw
>> 105 lat historii: Lech Cup 2003, 6:1 na wyjeździe, hat-trick Gytkjaera i dwa awanse
>> 105 lat historii: 11:1, z Dębca na Bułgarską i belgijski przekręt
>> 105 lat historii: Wrześniowe mecze zapisane na lata

—

LOKOMOTYWA POD STADIONEM
—
O projekcie „Stawimy legendę na stacji Bułgarska” po raz pierwszy poinformowano 2 czerwca 2015 roku, czyli krótko przed zdobyciem przez Lecha Poznań 7. mistrzowskiego tytułu w historii. Później do zakładów Cegielskiego z Wolsztyna sprowadzono lokomotywę, która przez ponad rok była odnawiana.

[See image gallery at kkslech.com]


Latem 2016 roku akcja nabrała jeszcze większego rozpędu. Pod stadionem między ulicą Bułgarską a III trybuną stadionu ruszyła budowa stacji pod lokomotywę. Prace związane z budową peronu o kształcie historycznego, starego jupitera trwały przez ponad miesiąc, a ich prace regularnie można było śledzić na KKSLECH.com.

Część V – Budowa stacji na Bułgarskiej (05.10.2016)
[See image gallery at kkslech.com]

Część IV – Budowa stacji na Bułgarskiej (28.09.2016)
[See image gallery at kkslech.com]

Część III – Budowa stacji na Bułgarskiej (21.09.2016)
[See image gallery at kkslech.com]

Część II – Budowa stacji na Bułgarskiej (13.09.2016)
[See image gallery at kkslech.com]

Część I – Budowa stacji na Bułgarskiej (06.09.2016)
[See image gallery at kkslech.com]



Po wybudowaniu peronu w sobotę o północy, 9 października 2016 roku rozpoczął się transport parowozu z bocznicy na Górczynie prosto na stadion. Cała operacja trwała blisko godzinę i zakończyła się krótko przed 1:00 w nocy. Lokomotywa ciągnikami transportu ponadgabarytowego przejechała ulicą Ściegiennego, Taczanowskiego, Jugosłowiańską i Bułgarską prosto pod stadion. Parowóz Ty51-183 wyprodukowany w 1956 roku, mający 130 ton i 23 metry długości podróżując pod obiekt Lecha Poznań był podświetlony oraz ozdobiony w specjalne dymiarki.

Lokomotywę z Górczyna na stadion eskortowało wielu kibiców, którzy mieli niepowtarzalną okazję z bliska śledzić efektowny przejazd. Z kolei pod obiektem zjawiło się kilkaset osób, którzy przez kilkadziesiąt minut cierpliwie czekali na przyjazd parowozu. Ten punktualnie 10 października 2016 roku o godzinie 02:07 podniesiony przez dwa ogromne dźwigi stanął na terenie między III trybuną a ulicą Bułgarską. Prace związane z budową małej stacji o kształcie starych, historycznych jupiterów na której została postawiona lokomotywa trwały przez ponad 4 tygodnie. Podczas stawiania lokomotywy na stacji Bułgarska nie zabrakło wspólnych śpiewów kibiców Lecha Poznań, którzy odpalili pojedynczą pirotechnikę. Racy na zakończenie przejazdu użył też sam maszynista parowozu.

[See image gallery at kkslech.com]
[See image gallery at kkslech.com]

Reklama



Przed meczem Lecha Poznań z Wisłą Kraków, rozegranym 16 października 2016 roku miał miejsce wielki finał akcji „Stawiamy Legendę na Stacji Bułgarska”. Uroczystość pod nazwą „Chrzest bojowy Legendy” rozpoczęła się punktualnie o godzinie 16:00. Poprowadził ją poznański dziennikarz Piotr Chołdrych, który na początek opowiedział co nieco o parowozie. Na scenie pojawił się też maszynista lokomotywy, który przez lata jeździł parowozem Ty51-183, a więc Zbigniew Dzieldziak. Około 16:30 podziękowania kibicom, wszystkim osobom odpowiedzialnym za akcję w tym za remont lokomotywy, a także marce Lech Pils złożył prezes Lecha Poznań, Karol Klimczak.

Do oficjalnego odsłonięcia lokomotywy, czyli zdjęcia niebiesko-białej płachty przez specjalny dźwig doszło o godzinie 16:45. Podczas ceremonii, która rozpoczęła się odliczaniem od dziesięciu pojawiły się pojedyncze race. Ponadto cukiernik Piotr Koperski przygotował na tę okazję blisko 200-kilogramowy tort o kształcie makiety stacji Bułgarska. Dodatkowo Kapela Dudziarzy Wielkopolskich odegrała m.in. hymn Lecha Poznań. Uroczystość oficjalnego odsłonięcia lokomotywy śledziło ponad 3 tysiące ludzi.

Podczas finału akcji młodzi kibice mogli skorzystać z miniaturowej kolejki, która mieściła 24 pasażerów. Mogli również pomalować sobie twarze na niebiesko-biało. Na dodatek każdy kibic, który udostępnił w mediach społecznościowych zdjęcie lokomotywy z hashtagiem #razemtworzymylegende otrzymał pamiątkowy nieśmiertelnik. Po odsłonięciu lokomotywy oczywiście każdy z kibiców mógł sobie zrobić przy niej pamiątkową fotografię zarówno przed jak i po meczu z Wisłą Kraków.



[See image gallery at kkslech.com]

Lokomotywa przez pierwsze tygodnie cieszyła się sporym zainteresowaniem nie tylko kibiców Lecha Poznań, ale także zwykłych osób, które o różnych porach dnia zatrzymywały się pod lokomotywą, by zobaczyć ją z bliska, zrobić zdjęcie na jej tle czy sfotografować ją. Już ponad 60-letni parowóz Ty51-183 mający 130 ton, 23 metry długości i 4,5 metra wysokości przed obiektem sportowym to unikalna rzecz na skalę krajową, dlatego do teraz cieszy się sporym zainteresowaniem. Lokomotywa jest podświetlona, dlatego również w nocy idealnie zdobi stadion. Jedynym problem w ciągu ostatniego roku są rodzice dzieci, którzy pozwalają im spracować po lokomotywie w tym po jej dachu mimo wyraźnych ostrzeżeń.

[See image gallery at kkslech.com]
[See image gallery at kkslech.com]

Zdjęcie z 2016 roku

Zdjęcia z kwietnia 2020 roku

[See image gallery at kkslech.com] Reklama



CUD W BŁAŻEJEWKU
—
W latach 70-tych XX wieku nękany różnymi problemami Lech Poznań zdołał przejść metamorfozę, która pozwoliła Kolejorzowi najpierw odbudować się sportowo i zdobyć brązowy medal Mistrzostw Polski, a później zadebiutować w europejskich pucharach (w 1978 roku).

Po awansie Lecha do Ekstraklasy w 1972 roku poznaniacy w kolejnych latach byli ligowym średniakiem. Lech zajmował przede wszystkim miejsca w drugiej połowie tabeli, ale prawdziwy kryzys nastąpił dopiero w okresie 1976/1977. Kolejorz prowadzony wtedy przez Mieczysława Chudziaka oraz Edmunda Białasa, w 8 kolejkach zdobył zaledwie 2 punkty i legitymował się bilansem 0-2-6, gole: 5:18. Podczas tej passy niebiesko-biali wysoko przegrali z Wisłą Kraków i Ruchem Chorzów po 1:4 oraz zebrali baty od Stali Mielec 1:5. Wówczas wiadomo było, iż w Lechu Poznań potrzebne są zmiany, zatem ówczesne władze postanowiły zwolnić trenerski duet mianując na pierwszego szkoleniowca drużyny Jerzego Kopę, który został wyciągnięty przez klub z Szombierek Bytom. Kopa objął Lecha Poznań dnia 1 października 1976 roku. Jego początki w stolicy Wielkopolski nie były zbyt dobre. Kolejorz przegrał kolejne trzy spotkania z rzędu i dopiero w piątym meczu pod wodzą Jerzego Kopy rozgromił ROW Rybnik 4:0, by w ostatniej kolejce jesieni takim samym wynikiem pokonać na stadionie Warty zabrzańskiego Górnika.



W rundzie wiosennej wszyscy kibice niebiesko-białej ekipy po cichu liczyli na poprawę gry i wyników Lecha, choć szczerze mówiąc mało kto wierzył w nagłą metamorfozę poznaniaków. Lechici ciułali punkty u siebie, na wyjazdach już najczęściej przegrywali. Na domiar złego starciu z podobnie notowaną Odrą Opole gracze Kopy stracili aż 7 goli, co najlepiej pokazało, w jakim miejscu znajdowała się wtedy wielkopolska drużyna. W końcu przyszedł maj 1977 roku, a Jerzy Kopa wciąż wierzył, iż da się utrzymać Lecha w Ekstraklasie. W 26 serii spotkań niebiesko-biali grając już na Dębcu roztrzaskali Pogoń Szczecin 5:0, trzy dni później ulegli w Warszawie tamtejszej Legii 0:2, przez co wszystko wróciło do normy. Na dodatek terminarz Lecha Poznań do końca sezonu 1976/1977 nie był zbyt łaskawy, bo w trzech ostatnich kolejkach Kolejorz miał zmierzyć się z dwoma innymi klubami broniącymi się przed spadkiem oraz z liderem tabeli. Pierwszy z trzech pojedynków „o wszystko” udał się lechitom, bowiem ci pokonali także walczący o ligowy byt GKS Tychy 3:1. Wygrana nad śląskim zespołem wciąż dawała poznaniakom kilka i potrzebne były kolejne dwa triumfy. Kolejorz w 29. kolejce miał zmierzyć się na wyjeździe, a w ostatniej serii spotkań zagrać u siebie z ówczesnym liderem, Śląskiem Wrocław. W takim wypadku utrzymanie Lecha było mało realne, ale Jerzy Kopa miał plan. Trener postanowił przede wszystkim przygotował swój zespół jak najlepiej pod względem mentalnym.

Młody wówczas szkoleniowiec zabrał cały zespół do leżącej kilkanaście kilometrów od Poznania wsi Błażejewko, która słynęła z dużej liczby domków letniskowych, działek rekreacyjnych i jeziora, nad którym lubią wypoczywać mieszkańcy Kórnika czy Poznania. To właśnie w Błażejewku była ustalana strategia Lechitów na dwa ostatnie spotkania w okresie oraz tam odbyły się przedmeczowe odprawy. Metody psychologiczne Jerzego Kopy powiodły się i Lech najpierw wygrał na wyjeździe z ROW Rybnik 3:1, by 25 maja 1977 roku pokonać u siebie lidera, Śląska Wrocław 2:0. Bramki dla Kolejorza w tamtym spotkaniu strzelili Mirosław Justek oraz Ryszard Szpakowski, dzięki którym Lech już do przerwy prowadził z późniejszym Mistrzem Polski 2:0. Wspomniany mecz ze Śląskiem Wrocław z trybun śledziło ponad 20 tysięcy kibiców, natomiast poznaniacy dzięki trzem wygranym z rzędu ostatecznie utrzymali się w lidze, co do dziś jest nazywane „Cudem w Błażejewku”. Kolejorz w okresie 1976/1977 zajął 14. miejsce, zdobywając w 30 kolejkach łącznie 23 punkty. Niebiesko-biali zakończyli ligę z bilansem 9-5-16, 37:48 wyprzedzając o dwa oczka GKS Tychy oraz o pięć ROW Rybnik (oba zespoły spadły z I-ligi). Ponadto sensacyjne utrzymanie się Lecha Poznań w Ekstraklasie zwane do dziś „Cudem w Błażejewku” pozwoliło Kolejorzowi na dobre stanąć na nogi. W kolejnych rozgrywkach podopieczni Jerzego Kopy zajęli niespodziewanie wysokie 3. miejsce, które umożliwiło Lechowi po raz pierwszy w historii wystartować w europejskich pucharach.

Reklama



PAMIĘTNE KARNE
—
W środę, 10 października 2001 roku doszło do spotkania, którym emocjonowała się cała Wielkopolska. W środku tygodnia liderujący po 13. kolejkach II-ligi (dzisiejszej I-ligi) gracze Kolejorza zmierzyli się z liderem grupy „B” ówczesnej I-ligi (dziś Ekstraklasy), czyli Pogonią. Wtedy szczecińska ekipa teoretycznie o klasę przewyższała Lecha i m.in. dlatego pojedynek z Portowcami był w Wielkopolsce hitem.

Dnia 10 października prawie 25 lat temu na starą Bułgarską przyszło ponad 20 tysięcy widzów, a zatem to hitowe spotkanie obejrzał nadkomplet publiczności. Frekwencja na starym obiekcie wyniosła 22 tysiące widzów, a to 4 tysiące więcej aniżeli podczas konfrontacji z Amiką Wronki, która została rozegrana w ramach Pucharu Ligi parę dni wcześniej.

Frekwencja na poziomie 22 tysięcy miała duży wpływ na atmosferę, która 10 października 2001 roku była wręcz kapitalna. Na trybunach fani Kolejorza przedstawili dużą sektorówkę używając także czerwonych rac świetlnych. Nie zabrakło również innego rodzaju pirotechniki, której teraz nie widzimy na stadionach, a która przypominała wtedy rzymskie ognie.



W samym meczu z Pogonią lechici momentami grali jak równy z równym, jednak gole próbowali zdobyć przede wszystkim po stałych fragmentach. Regulaminowy czas oraz dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, wcześniej jedną z atrakcji był występ Jerzego Podbrożnego, który z wiadomych powodów od pewnego momentu nie miał w Poznaniu łatwo. Napastnik był tamtego dnia niemiłosiernie rugany dostając przy okazji z różnych elementów lecących z trybun. Niektóre zabierali nasi zawodnicy, ale jedną z butelek złapał Podbrożny i poszedł poskarżyć się sędziemu.

Przed rozpoczęciem jedenastek, które miał rozstrzygnąć o tym, kto dostanie się do 1/8 finału Pucharu Polski – chyba nikt w Polsce i w Lechu Poznań nie sądził, iż przejdą one do historii Kolejorza. 10 października 2001 roku do wyłonienia zwycięzcy potrzebowano aż 15 serii jedenastek! Bohaterem karnych został bramkarz Norbert Tyrajski, który najpierw obronił rzut karny, a potem sam uderzeniem z 11 metrów wpisał się na listę strzelców. Dzięki trafieniu „Tyraja” ekipa Lecha Poznań wygrała po karnych 12:11 i awansowała do kolejnej fazy pucharu krajowego.

1/16 Pucharu Polski 2001/2002 – 10.10.2001, godz. 18:00
Lech Poznań – Pogoń Szczecin 0:0 k.12:11
Żółte kartki: Ślusarski – Drumlak, Ława, Stolarczyk
Sędzia: Grzegorz Gilewski (Radom)
Widzów: 22000 (700 kibiców Pogoni)
Lech: Tyrajski – Michalski, Mowlik, Wójcik – Przerada, Miklosik (107.Zawadzki), Jacek, Bekas (46.Twardygrosz), Matlak – Bugaj, Ślusarski (73.Wojciechowski).
Pogoń: Olszewski – Pokładowski (115.Mosór), Gęsior, Djoković (50.Kaczorowski), Stolarczyk – Biliński, Drumlak, Bednarz, Ława – Podbrożny, Dymkowski (103.Andruszko).

Reklama



PIERWSZY BLASK JUPIERÓW
—
Dnia 15 października 1986 roku piłkarska kadra Polski rozegrała pierwszy mecz przy Bułgarskiej. Na dodatek w roli selekcjonera biało-czerwonych debiutował legendarny trener Kolejorza, Wojciech Łazarek, który 2 lata wcześniej zdobył z Lechem Poznań jedyny w historii naszego klubu dublet. Podczas meczu z Grekami na starej Bułgarskiej debiutowało nowe oświetlenie. W blasku legendarnych łabędzi Polacy pokonali swojego rywala 2:1, a spotkanie w ramach eME 1988 oglądało na żywo 30 tysięcy ludzi.




WYSOKIE ZWYCIĘSTWA LATA TEMU
—
Wiele, wiele lat temu i w pierwszych sezonach Ekstraklasy (dawniej I-ligi) dzisiejszy Lech osiągnął dwie bardzo wysokie wygrane. W czasach kiedy Kolejorz zdobywał pierwsze medale Mistrzostw Polski, potrafił zwyciężyć 7:0 i 8:0. Dnia 15 października 1950 roku Lech rozbił Garbarnię Kraków 7:0, a 23 października 1949 roku rozgromił Szombierki Bytom 8:0. Nieco później mecz z dzisiejszą Lechią Gdańsk 6:0 rozegrany 19 października 1952 roku był 100. spotkaniem obecnego Kolejorza w I-lidze (obecnej Ekstraklasie).





Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)

Idź do oryginalnego materiału