Maksymilian Pawełczak z pewnością na długo zapamięta niedzielne popołudnie. Niespełna 17-letni zawodnik zapisał przy swoim nazwisku pierwszy w karierze komplet punktów. Jak jednak przyznaje, spotkanie wcale nie było takie proste do czego przyczynił się…on sam.
To dla mnie bardzo dobry wynik. Udało się zrobić pierwszy komplet punktów w tym sezonie, co bardzo cieszy. Cieszy również wynik całej drużyny. Początek był dla nas dość trudny – po moim błędzie w drugim biegu tor się wysuszył i nie zachowywał się tak, jak chcieliśmy. Później jednak wróciliśmy do odpowiednich ustawień i wszystko zaczęło funkcjonować tak, jak powinno, co przełożyło się na końcowy rezultat – powiedział Pawełczak.
W środę Pawełczak miał okazję rywalizować na swoim domowym torze w ramach eliminacji Srebrnego Kasku. Junior „Gryfów” miał wówczas dość spore problemy, jednak w niedzielę wiodło mu się jak z nut.
– Niewiele się zmieniło od środy. Główna różnica polegała na tym, iż dziś nie było słońca, przez co tor nie wysychał tak szybko. Dzięki temu mogliśmy lepiej utrzymać wilgoć i kontrolować jego stan, co działało na naszą korzyść – mówi.
We wspomnianych eliminacjach Pawełczak do samego końca musiał drżeć o awans. 16-latek wskazuje jednak, iż po prostu w niedzielę lepiej się czuł na torze, a nie było żadnej zmiany w jego jeździe.
Szczerze mówiąc, nic konkretnego się nie zmieniło – po prostu dziś był mój lepszy dzień i wszystko lepiej się układało – mówi.
Pawełczak w drugim biegu dnia uczestniczył w bardzo groźnie wyglądającym wypadku, gdzie po potrąceniu przez Antoniego Mencela z impetem uderzył w dmuchaną bandę. Młodzieżowiec jednak uspokaja kibiców, iż nic mu nie dolega i wyszedł z kolizji bez szwanku.
Na szczęście wszystko jest w porządku. Jestem trochę obolały, ale najważniejsze, iż nic poważnego się nie stało i jestem cały – powiedział Pawełczak.
Maksymilian Pawełczak