19-1. Tak Sabalenka zagrała w Miami

6 godzin temu
W nocy z niedzieli na poniedziałek dokończono trzecią rundę turnieju Miami Open. Aryna Sabalenka pewnie rozprawiła się z Caty McNally (6:4, 6:2). Białorusince udało się uniknąć tego, co działo się we wcześniejszym spotkaniu.
Aryna Sabalenka nie przestaje schodzić poniżej wysokiego poziomu. Sezon 2026 zaczęła od wygrania turnieju WTA 500 w Brisbane. Następnie dotarła do finału wielkoszlemowego Australian Open, gdzie przegrała z Jeleną Rybakiną. Po występach w Melbourne zrobiła sobie przerwę, odpuszczając Dosze i Dubaj. Wróciła na Indian Wells, gdzie w finale ponownie spotkała się z Rybakiną. Tym razem Białorusinka wyrwała zwycięstwo i pierwszy raz w karierze triumfowała w "tenisowym raju". Na świętowanie nie było dużo czasu.

REKLAMA







Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej



Sabalenka uspokoiła sytuację
Po Indian Wells w kalendarzu znajduje się kolejna impreza rangi WTA 1000 - w Miami. Sabalenka rozpoczęła zmagania od drugiej rundy, gdzie jej rywalką była Ann Li. Reprezentantka USA postawiła twardy opór. Bywały momenty, kiedy Sabalenka była sfrustrowana. Miała prawo się denerwować, bo oba sety miały niezwykle zacięty przebieg. Ostatecznie liderka światowego rankingu zwyciężyła 7:6 (5), 6:4. Mogła się następnie szykować do batalii z kolejną Amerykanką - Caty McNally.


McNally w pierwszym secie także stoczyła wyrównany bój z Białorusinką. Już na samym początku obie panie straciły własny serwis. Później wydawało się, iż faworytka spotkania odskoczy, bo po wykorzystaniu break pointa w szóstym gemie prowadziła już 4:2. McNally gwałtownie odpowiedziała, następnie dobrze serwowała i zrobiło się 4:4.
W dziewiątym gemie panie pograły bardzo długo. Sabalenka wyglądała na zniecierpliwioną, bo przy własnym podaniu nie mogła wyjść na prowadzenie. Zrobiła to dopiero przy szóstej możliwej okazji. W kluczowym momencie seta 27-latka pokazała klasę.
Przy serwisie McNally i prowadzeniu Amerykanki 30-15 w dziesiątym gemie, później to już tylko triumfatorka Indian Wells zdobywała punkty. Zapewniła sobie tym samym zwycięstwo w inauguracyjnym secie.



85 minut gry. Sabalenka znów zwycięska
Amerykanka nie była podłamana tym, co wydarzyło się w końcówce pierwszego seta. Drugą partię rozpoczęła solidnie. Na początku utrzymywał się remis (2:2). Później Sabalenka wrzuciła wyższy bieg. Dwukrotnie zdołała przełamać rywalkę, a w dodatku była pewna siebie przy własnym podaniu. Kiedy liderka światowego rankingu serwowała, to McNally rzadko zdobywała punkty.
Ostatecznie po 85 minutach gry Sabalenka wygrała z McNally 6:4, 6:2 i awansowała do czwartej rundy imprezy WTA 1000 w Miami. W niej jej rywalką będzie Chinka Qinwen Zheng. W tym roku Białorusinka rozegrała już dwadzieścia spotkań. Ma imponujący bilans - wygrała 19 razy i przegrała tylko jeden mecz.
Aryna Sabalenka - Caty McNally 6:4, 6:2
Idź do oryginalnego materiału