7 lipca wyklarowała się klubowa przyszłość jednego z głównych bohaterów całego zamieszania - Wojciecha Szczęsnego, który przez większość ubiegłego sezonu był podstawowym zawodnikiem "Blaugrany". Długo mówiło się o tym, iż klub chciałby zatrzymać na dłużej Polaka, który przybył do niego w trybie awaryjnym, ściągnięty z piłkarskiej emerytury. Ostatecznie sam zainteresowany poczuł się w Hiszpanii na tyle dobrze, iż po zakończeniu kampanii 2024/2025 związał się z Barceloną na kolejne dwa lata.
REKLAMA
Zobacz wideo Na co stać reprezentację Polski kobiet na Euro? Możejko: Sukcesem będzie zbudowanie fundamentu na przyszłość
Szczęsny przedłuża kontrakt, ale nikt nie odchodzi. Ter Stegen zamierza zostać?
Przedłużenie kontraktu Szczęsnego prawdopodobnie cieszy wielu polskich fanów, ale ogólna sytuacja związana z golkiperami może niepokoić kibiców Barcelony. A także klubową księgową. Poza 35-latkiem w klubie znajdują się także Joan Garcia, który przybył z Espanyolu. Ważne kontrakty posiadają także Marc-Andre ter Stegen (do 2028 roku) oraz Inaki Pena (do 2026 roku).
Pierwszym wyborem Hansiego Flicka będzie prawdopodobnie 24-letni Garcia, który jest potencjalną opcją do pozostania "jedynką" Barcelony na długie lata. Szczęsny kupił klubowe otoczenie swoim charakterem. Rozumie, iż będzie mu dana rola rezerwowego. W przypadku ter Stegena sprawa ma się zupełnie inaczej.
"Flick musi z nim porozmawiać, wyjaśnić jego sytuację i podkreślić, iż jest oddany Joanowi Garcii i Szczęsnemu jako duetowi. [...] Otoczenie niemieckiego piłkarza upiera się, iż ma on trzyletni kontrakt do czerwca 2028 r., i wskazuje, iż piłkarz odroczył kontrakt, aby pomóc katalońskiemu klubowi. Priorytetem ter Stegena, jak podkreślają, jest pozostanie w Barcelonie" - pisze hiszpańskie "Mundo Deportivo".
Wygląda więc na to, iż Niemiec, który występuje w klubie od 2014 roku, nie ma zamiaru z niego odchodzić. To zła informacja zwłaszcza dla finansów Barcelony. Zanosi się bowiem na to, iż drużyna będzie miała do dyspozycji ekskluzywnego trzeciego bramkarza, którego trzyletni kontrakt obowiązujący do 2028 roku wart jest aż 42 miliony euro.
W tym kontekście jeszcze ciekawiej wygląda zapis w umowie Szczęsnego, który mówi, iż jeżeli Polak spędzi na boisku mniej, niż 50% możliwego czasu, klub będzie mógł rozwiązać jego kontrakt po sezonie. Gdyby Joan Laporta zechciał kolejny raz szukać oszczędności w kontraktach, z pewnością mógłby skorzystać z takiego paragrafu i "pozbyć się" Polaka.
Z rezerwowymi golkiperami wcale nie jest lepiej. Brak chętnych na Penę
Kłopot bogactwa Barcelony nie ogranicza się wyłącznie do trzech wspomnianych nazwisk. Przypomnijmy, iż na początku sezonu 2024/2025, gdy ter Stegen doznał kontuzji, a Szczęsny dopiero aklimatyzował się w klubie, pierwszym bramkarzem był Inaki Pena. Hansi Filck zakomunikował jednak wychowankowi Barcelony, iż nie wiąże z nim nadziei na przyszłość.
26-latek zrozumiał swoje położenie, w którym nie mógłby liczyć choćby na pozycję rezerwowego golkipera. W efekcie rozpoczął poszukiwania innego pracodawcy w Hiszpanii. Jego problem polega na tym, iż zdaniem hiszpańskich mediów, kluby w kraju nie są specjalnie zainteresowane jego usługami. Pena jednak się nie poddaje i ma zamiar poszukać dobrych ofert poza granicami Hiszpanii.
Tłok w pierwszym zespole Barcelony oznacza także ruchy na pozycji bramkarza w drużynie rezerw. W końcu dla takich piłkarzy jak Ander Astralaga (21 lat) czy Áron Yaakobishvili (19 lat) stało się jasne, iż nie będą mogli liczyć choćby na okazyjne pojawienie się w szerokim składzie "Dumy Katalonii". Dlatego pierwszy z nich udał się na wypożyczenie do Granady, a drugi poszukuje takiej opcji do innego klubu. Podstawowym golkiperem FC Barcelony Atlètic najprawdopodobniej zostanie więc Diego Kochen (19 lat).
13 lipca piłkarze drużyny Hansiego Flicka powrócą z urlopów i rozpoczną przygotowania do nowego sezonu. Być może wtedy, gdy wszyscy będą w klubie, wyklarują się kolejne decyzje w sprawie przyszłości niektórych zawodników.