
Konferencja prasowa prezentująca Aleksandara Vukovicia jako nowego trenera Widzewa Łódź wywołała wśród kibiców sporo emocji. Dużą część uwagi skupiły wypowiedzi Dariusza Adamczuka, który tłumaczył kulisy rozstania z Igorem Jovićeviciem.
Pełnomocnik zarządu musiał odpowiadać na trudne pytania dziennikarzy, a sytuacji nie ułatwiał fakt, iż na konferencji zabrakło dyrektora sportowego Piotra Burlikowskiego. Adamczuk został więc niejako sam na pierwszej linii.
Dariusz Adamczuk Widzew konferencja. Trudne pytania
Jedno z pierwszych pytań dotyczyło wcześniejszych wypowiedzi działacza, w których sceptycznie odnosił się do scenariusza walki o utrzymanie.
„Nie przypominam sobie, żebym kogoś wyśmiał. Odpowiedziałem na to pytanie bardzo pewnie, bo w życiu kieruję się wartościami i pewnością tego, co robię. Zawsze wierzę, iż praca się obroni. Myślę, iż to się wydarzy. Jestem w piłce 40 lat. Dzisiaj wyciągasz ten temat. Wierzę w to, co robię. Wypowiedzi, które są na zewnątrz, są różnie odbierane. Wypowiedzi, które są w szatni? W życiu kieruje mną pokora. Wierzę w to, co robię. Jestem liderem tego projektu… współliderem, bo pozostało właściciel”.
Karny, który miał zdecydować
Najwięcej komentarzy wzbudziły jednak słowa dotyczące powodów zwolnienia Igora Jovićevicia. Adamczuk dał do zrozumienia, iż ostateczna decyzja zapadła po meczu Pucharu Polski z GKS-em Katowice.
„Uznaliśmy, iż mecz z GKS-em może jeszcze odwrócić sytuację. Tak jest, iż strzelony karny decyduje o tym, czy zostanie trener”.
Działacz nawiązał w ten sposób do niewykorzystanej jedenastki Mariusza Fornalczyka w serii rzutów karnych.
Mimo krytyki Adamczuk zapewniał, iż decyzje podejmowane przez klub są przemyślane, a Widzew przez cały czas realizuje swój długofalowy plan sportowy.

20 godzin temu









![Mocny rock w Piwnicach TCK – koncert S.M.Rock za nami [zdjęcia]](https://tarnow.ikc.pl/wp-content/uploads/2026/03/SM-Rock-06032026-fot.-Artur-Gawle0001.jpg)




