
Rozemocjonowany Alan Kwieciński z ważnym przekazem po finałowej walce. Gwiazdor wskazał swojego kolejnego rywala.
Jeszcze kilka miesięcy temu mało kto stawiałby na taki scenariusz. Podczas gali FAME 31 odbył się wielki Fight Club Tournament, czyli turniej rozgrywany jednego wieczoru, którego stawką był luksusowy samochód. W obsadzie zmagań znaleźli się zawodnicy o bardzo różnych charakterach i stylach walki, ale to właśnie Alan Kwieciński przeszedł całą drogę, sięgając po końcowy triumf.
Po finale emocje całkowicie go poniosły. Było widać, iż zwycięstwo znaczyło dla niego znacznie więcej niż tylko sportowy sukces czy prestiż. Sam podkreślał, iż odbił się od dna, iż nie poddał się mimo wielu trudnych momentów i iż ogromnie przeżył całą sytuację. Pojawiły się choćby łzy, wielkie wzruszenie i poczucie, iż wreszcie coś udowodnił – nie tyle wszystkim wokół, co samemu sobie.
Kilka chwil po zakończeniu wydarzenia reprezentant WCA Fight Team bardzo mocno skoncentrował się właśnie na tej gali i traktował ją jak szansę na nowy początek. Poniżej jego wypowiedź z wywiadu prowadzonego przez Huberta Mściwujewskiego:
Odbiłem się od dna. (…) Nie poddałem się. Puściły mi emocje, poleciały łzy, bo naprawdę przegrywałem, ale wypracowałem to, mimo iż rzucali mi kłody pod nogi przed tą walką – dźwignąłem to. Niesamowita nagroda dla mnie, naprawdę skupiłem się na tej gali.
– mówił freak fighter.
ZOBACZ TAKŻE: Joshua Van broni pas mistrzowski na UFC 328. Kapitalne starcie o tron wagi muszej
Co ciekawe, nie ukrywał on również sportowych ambicji na przyszłość. Wprost zapowiedział, iż chciałby w następnej walce zmierzyć się z Wiewiórem i zawalczyć o pas kategorii kategorii średniej:
Chciałbym teraz w kolejnej walce mieć Wiewióra i normalnie zabrać mu pas. Oficjalnie to mówię, iż chciałbym Wiewióra do kolejnej walki. Pas do 84 kilogramów.
– powiedział Alan Kwieciński na kanale „MMA-Bądź na bieżąco”.
Warto odnotować, iż niegdyś już doszło do walki Kwieciński vs. Wiewiórka. Mianowicie przy okazji gali FAME MMA 17 Alan wszedł do klatki na zastępstwo za Arkadiusza Tańculę i zmierzył się z „Wiewiórem” w formule stójkowej. Był to prawdziwy koncert w wykonaniu głównego bohatera tego artykułu, a sposób, w jaki zakończył ten pojedynek, jest dziś postrzegany za jeden z najlepszych w historii całej organizacji FAME.
Alan Kwieciński wielkim zwycięzcą
Droga do triumfu wcale nie była łatwa. Już ćwierćfinał z Pawłem Bombą był niezwykle brutalny i chaotyczny. W klatce praktycznie od początku panowała ogromna agresja, a tempo walki było bardzo wysokie. Obaj zawodnicy szli na mocne wymiany i nie brakowało ciężkich momentów dla obu zawodników.
Podkreślić należy, iż Kwieciński musiał radzić sobie nie tylko z rywalem, ale też z gigantyczną presją i emocjami. Starcie było bardzo fizyczne, momentami wręcz wyniszczające, jednak Alan wytrzymał napór i zameldował się w półfinale, pokonując znienawidzonego przez siebie „Scarface’a”.
Następnie czekał go już znacznie bardziej poukładany i doświadczony Akop Szostak. To była zupełnie inna walka niż wcześniejsza bitka z Bombą. Szostak, który w ćwierćfinale zdominował wspomnianego „Wiewióra”, próbował kontrolować tempo i wykorzystywać przewagę siły oraz doświadczenia. Kwieciński natomiast nadrabiał charakterem i ogromną determinacją. Starcie okazało się tak wyrównane na kartach punktowych, iż konieczna była dogrywka. Dopiero dodatkowa runda rozstrzygnęła losy pojedynku – Alan wykrzesał z siebie resztki energii, podkręcił tempo i ostatecznie zapewnił sobie miejsce w finale.
W decydującym starciu naprzeciw niego stanął Josef Bratan. Obaj byli już mocno poobijani i wyczerpani wcześniejszymi pojedynkami, co było widać praktycznie od pierwszych sekund. Walka miała bardzo twardy charakter, a zawodnicy momentami walczyli już bardziej siłą woli niż fizycznością.
Po wszystkim sędziowie wskazali zwycięstwo Kwiecińskiego, choć werdykt wywołał dyskusje wśród kibiców. Jedni uważali, iż wygrał doświadczeniem i aktywnością, inni punktowali pojedynek dla Bratana. Warto odnotować, iż sędziowie nie byli jednomyślni, bowiem jeden z nich widział wygraną rapera. Ostatecznie to jednak Alan uniósł ręce w górę i został zwycięzcą całego turnieju.
ZOBACZ TAKŻE: Daniel Dubois mistrzem świata WBO. Koncert w wykonaniu Anglika
Niczym feniks z popiołów
Trudno nie odnieść wrażenia, iż była to jedna z najbardziej symbolicznych historii ostatnich lat we freak fightach. Kwieciński bowiem jeszcze niedawno znajdował się w bardzo trudnym położeniu. Przegrywał kolejne walki, stawał się obiektem żartów i coraz więcej osób skreślało go sportowo. W internecie regularnie spadała na niego ogromna fala krytyki, a wielu kibiców uważało, iż jego czas już dawno minął.
Do tego dochodziły problemy poza sportem. Sam otwarcie mówił, iż mierzył się z bardzo poważnymi problemami natury psychicznej i iż były momenty, kiedy nie było z nim dobrze. Nie ukrywał, iż przeżywał bardzo ciężki okres i musiał walczyć nie tylko z przeciwnikami, ale przede wszystkim z samym sobą. Dlatego triumf na FAME 31 tym bardziej miał znacznie głębszy wymiar niż „zwykłe” zwycięstwo w turnieju. Dla wielu osób był to obraz zawodnika, który naprawdę podniósł się z dna i wrócił niczym feniks z popiołów.
ZOBACZ TAKŻE: UFC 328 – wyniki na żywo. Czy Mateusz Rębecki wygrał walkę?
Alan powrócił w wielkim stylu i nie zamierza się zatrzymać. Będąc na fali wznoszącej chce odebrać pas porozbijanemu już Maksymilianowi Wiewiórce, co patrząc na ich wczorajszą jest dyspozycję, jest wysoce prawdopodobne. Czyżby Kwieciński, idąc za ciosem, miał w niedalekiej przyszłości zostać mistrzem FAME MMA?

3 miesięcy temu
















