Alisa Vainio nie pozostawiła żadnych złudzeń rywalkom w maratonie w niedzielę (16 sierpnia) podczas mistrzostw Europy w Birmingham. Reprezentantka Finlandii od pierwszych metrów narzuciła zabójcze tempo i samotnie pobiegła po złoty medal. Przy okazji pobiła rekord czempionatu. Aleksandra Lisowska, która cztery lata temu wywalczyła dla Polski mistrzowski tytuł, tym razem ukończyła rywalizację na 13. miejscu.
Niedzielny poranek w Birmingham należał do 29-letniej Finki, która już na początku rywalizacji pokazała, iż zamierza walczyć nie tylko o zwycięstwo, ale także o wynik, jakiego w historii mistrzostw Europy jeszcze nie było. Przed startem Vainio była stawiana w gronie faworytek, bowiem legitymowała się najlepszym rekordem życiowym 2:20:39, który uzyskała w lutym na trasie maratonu w Sewilli.
Pobiegła w stylu Almgrena
Vainio od startu prowadziła i bardzo gwałtownie zaczęła powiększać przewagę nad pozostałymi zawodniczkami. Po 5 kilometrach uzyskała czas 16:21, a po 10 kilometrach na zegarze widniał wynik 32:58. Przez pewien czas za liderką próbowała utrzymać się Niemka Fabienne Königstein, jednak ostatecznie została wchłonięta przez grupę pościgową, a w końcówce wycofała się z rywalizacji.
Na półmetku Finka osiągnęła czas 1:10:40 i miała już ponad trzy minuty przewagi nad grupą zawodniczek walczących o miejsca na podium. Wśród nich znajdowały się Brytyjki Abbie Donnelly, Natasha Wilson i Rose Harvey.
Finisz nie przyniósł żadnych zmian. Vainio utrzymała imponujące tempo i po pokonaniu 42,195 km zameldowała się na mecie z wynikiem 2:22:26. Tym samym poprawiła rekord mistrzostw Europy należący od 2014 roku do Francuzki Christelle Daunay, która w Zurychu triumfowała z czasem 2:25:14.
fot. Maja Hitij/Getty Images for European Athletics
– Od samego początku czułam się bardzo mocna. Wiedziałam, iż pobiegnę szybko. Czekałam tylko, czy ktoś zdecyduje się podjąć ze mną walkę, ale przez większość dystansu biegłam sama. Dopiero na ostatnim okrążeniu zaczęłam odczuwać ból w lewej nodze – powiedziała po biegu Alisa Vainio.
Finka przyznała również, iż inspiracją był dla niej szwedzki długodystansowiec Andreas Almgren, który dzień wcześniej zdobył złoty medal w biegu na 10 000 metrów. Zrobił to w bezdyskusyjny sposób prowadząc od startu do samej mety.
– Przygotowywałam się w Finlandii, bo najlepiej trenuje mi się właśnie w domu. Nigdy nie wystąpiłam na igrzyskach olimpijskich, więc być może to będzie mój kolejny cel – dodała nowa mistrzyni Europy.
Jeszcze bardziej imponująca okazała się skala zwycięstwa. Finka wyprzedziła drugą na mecie Węgierkę Lili Annę Vindics-Tóth aż o 4 minuty i 55 sekund. To największa przewaga w historii kobiecego maratonu podczas mistrzostw Europy. Dotychczasowy rekord należał do Portugalki Rosy Moty, która w 1986 roku wygrała z przewagą 4 minut i 14 sekund.
fot. Maja Hitij/Getty Images for European Athletics
Srebrny medal wywalczyła Vindics-Tóth, ustanawiając rekord życiowy wynikiem 2:27:21. Brąz przypadł reprezentantce gospodarzy Abbie Donnelly (2:27:33), która została pierwszą Brytyjką w historii z medalem mistrzostw Europy w tej konkurencji.
– To dopiero mój trzeci maraton, dlatego wciąż uczę się tej konkurencji. Bieg w mistrzostwach okazał się zupełnie innym doświadczeniem niż dotychczasowe starty. Rywalizacja z tak wieloma zawodniczkami sprawiła, iż dystans minął znacznie szybciej – podkreśliła Brytyjka.
Dzięki dobrym występom Donnelly, Natashy Wilson i Rose Harvey reprezentacja Wielkiej Brytanii sięgnęła również po złoty medal w klasyfikacji drużynowej. Drugie miejsce zajęły Włoszki, a trzecie Hiszpanki.
Lisowska trzynasta. Napisała o emocjach
Najlepsza z Polek, mistrzyni Europy z 2022 roku Aleksandra Lisowska, ukończyła bieg na trzynastej pozycji z czasem 2:30:21.
– Czy chciałam więcej? Zdecydowanie. Czy boli? Bardzo. Dzisiaj trudno mi jeszcze spojrzeć na ten start z dystansem. Wiem jednak, ile kosztowało mnie samo dojście do tej linii startu i ile razy w ostatnich miesiącach musiałam zaczynać od nowa. Monachium 2022 dało mi najpiękniejsze sportowe wspomnienie. Birmingham 2026 zostawi mi zupełnie inne emocje. Nie takie, jakich chciałam. Ale to też jest część sportu – napisała w mediach społecznościowych.
Źródło: European Athletics, red
fot. w nagłówku Martin de Alava Perez for European Athletics

3 godzin temu










