Bez tego nie byłoby medalu Tomasiaka i Wąska. Zaczęło się 1248 dni temu

1 godzina temu
Kacper Tomasiak, dzięki zdobyciu trzech medali, rozbił bank na igrzyskach, ale nie miałby co marzyć o ostatnim z nich, gdyby nie historyczna zmiana w olimpijskiej rywalizacji skoczków narciarskich. Format duetów wprowadzono, by pomóc outsiderom, ale wyraźnie skorzystali na tym Polacy. Bo przy poprzedniej formule konkursu drużynowego nie mieliby teraz szans nie tylko na srebro, ale i na podium.
Niemal równo osiem lat temu fani skoków narciarskich znad Wisły oszaleli ze szczęścia. Bo to właśnie 19 lutego 2018 roku Polska wywalczyła historyczny medal olimpijski w rywalizacji drużynowej, zdobywając brąz. Wtedy mowa była o kłopocie bogactwa w biało-czerwonej ekipie. Teraz jest w niej całkiem inny problem.

REKLAMA







Zobacz wideo Tomasiak show! Majchrzak: Właśnie to daje medale



Tego na igrzyskach jeszcze nie grali. Zmiana, która spadła Polakom z nieba
Tego na igrzyskach jeszcze nie grali – tak można podsumować poniedziałkowy konkurs duetów. Nie tylko dlatego, iż było wiele emocji, a w pewnym momencie pierwszoplanową rolę zaczęły odgrywać intensywne opady śniegu. Przede wszystkim dlatego, iż po raz pierwszy skoczkowie rywalizowali o olimpijski medal w duetach. A dla Polaków to była zbawienna zmiana.
Trzeba sobie powiedzieć wprost: złote czasy, gdy polscy skoczkowie regularnie stawali na podium mistrzostw świata w czteroosobowej drużynie, minęły. Oby nie bezpowrotnie, ale od jakiegoś czasu można mówić o kryzysie formy. Gdyby więc podtrzymano obowiązującą w igrzyskach od 1988 roku formułę, z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, iż teraz nie byłoby celebracji, tylko stypa.


Przypomnijmy, w latach 2013-21 biało-czerwoni zdobyli cztery medale mistrzostw świata w zmaganiach drużynowych, w tym raz – w 2017 r. – złoto. W kolejnych edycjach już tak dobrze nie było – trzy lata temu znaleźli się tuż za podium, a rok temu zajęli szóste miejsce. Na szóstym miejscu byli też w rywalizacji drużynowej podczas igrzysk w Pekinie. Ale teraz postawiono na nowy format.
Skąd pomysł na zastąpienie rywalizacji czteroosobowych drużyn duetami? Przede wszystkim chciano dać szansę krajom, które nie są potęgami w skokach. A dzięki nowej formule w konkursie wzięło udział aż 18 ekip, zamiast dotychczasowych 11.



Wąsek odpłacił się za zaufanie
Ograniczenie liczby zawodników do dwóch sprawiło, iż trenerzy topowych państw w tym sporcie mieli większy dylemat, na kogo postawić. Jeszcze kilka lat temu dotyczyłby on także szkoleniowca Polaków, ale nie ostatnio. W tym sezonie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata najwyżej jest Tomasiak, w tej chwili 14. Kamil Stoch jest 25., Piotr Żyła 29., Maciej Kot 36., a Wąsek 39. Dawid Kubacki? Na próżno go szukać w czołowej 40.
W klasyfikacji Pucharu Narodów Polska jest w tej chwili szósta. Wielu kibiców tęskni za widokiem sprzed lat, gdy choćby dwóch reprezentantów naszego kraju było w top 10 na zawodach. Już nie wspominając o dwóch na podium. I dlatego, iż teraz nastały gorsze czasy, trzeba się cieszyć, iż podczas obecnych igrzysk wprowadzono rywalizację duetów.


Wyniki Stocha z konkursów indywidualnych z Predazzo (38. i 21.) też nie pozostawiają zbytnio wątpliwości. Tak samo jak fakt, iż Żyła i Kubacki pracują przy tych igrzyskach jako eksperci telewizyjni. Do pewniaka, którym był mający już na koncie srebro i brąz zdobyte indywidualnie Tomasiak, dołączył Wąsek. Co prawda w konkursie na normalnej skoczni rozczarował (35. miejsce), ale już 14. pozycją na dużym obiekcie potwierdził, iż jego forma rośnie. A poniedziałkowymi skokami w rywalizacji duetów w pełni odpłacił się trenerowi Maciejowi Maciusiakowi za delegowanie go do tego konkursu.
Rywalizację duetów w zawodach pod szyldem Międzynarodowej Federacji Narciarskiej po raz pierwszy zorganizowano 1248 dni temu. Podczas zawodów letniej Grand Prix, 17 września 2022 r. w rumuńskim Rasnovie. Drugie miejsce zajęli wtedy Polacy. Zgadniecie kto? Stefan Hula i…Paweł Wąsek.
Idź do oryginalnego materiału