Najpierw burza zatrzymała mecz na niemal dwie godziny. Później Robert Lewandowski rozpędził się między obrońcami Orlando City i wywołał kolejną - tym razem w polu karnym gospodarzy. Polak wywalczył jedenastkę, sam ją wykorzystał, a Chicago Fire wygrało na Florydzie 2:1. Od mającego 38 lat na karku Polaka oczekuje się przede wszystkim konkretów w grze i dokładnie taki był to występ - ostatecznie niemal bezbłędny.