Bieganie na urlopie – wybierz parkun!

4 dni temu
Zdjęcie: Bieganie na urlopie – wybierz parkun!


Lato to okres wyjazdów i zwiedzania przez bieganie. Urlop coraz częściej przybiera formę aktywnego wypoczynku. Wiele osób miejsce docelowego wyjazdu często wybiera na podstawie… biegowych ścieżek w okolicy. jeżeli Twój urlop będzie obejmował także sobotę, to świetnym pomysłem może okazać się start w lokalnym parkrunie. O to jak wyszukać swój start i dlaczego warto rozważyć właśnie tę międzynarodową inicjatywę.

Parkrun to międzynarodowa inicjatywa, która powstała na Wyspach Brytyjskich i gwałtownie rozprzestrzeniła się na cały świat. Polska jest jednym z państw z największą liczbą lokalizacji sobotnich spotkań. Co tydzień, w sobotę o 9:00, biegi (i marsze) ruszają w 109 lokalizacjach w naszym kraju. Podobne wydarzenia realizowane są także m.in. we Włoszech, Niemczech, Szwecji, Finlandii, Japonii, RPA, czy na… Falklandach. Jedyne co trzeba zrobić, to zarejestrować się raz na całe swoje biegowe życie i następnie z własnym kodem kreskowym, przypisanym do naszego konta w systemie parkrun, przychodzić na sobotnie spotkania w dowolnie wybranym miejscu na świecie.

Urlop powinien być okresem, gdzie nasze obciążenia treningowe i reżim związany z uporządkowanym planem treningowym, stają się luźniejsze. Urlop jest od urlopowania, traktowanie go jako obóz biegowy rzadko się sprawdza, a lipiec czy sierpień to dobry moment, żeby chwilę odpocząć przed jesiennym sezonem startowym. Nie oznacza to jednak, iż konieczna jest totalna laba na urlopie. Wszystko da się pogodzić, a wakacyjny luz dobrze jest połączyć z luźnym i przyjemnym bieganiem.

Bieganie na urlopie jest najprzyjemniejsze, gdy łączy się z odkrywaniem nowych szlaków, poznawaniem innych biegaczy i podejściem, iż czy zrobimy 8, czy 18 kilometrów, to wciąż będziemy do przodu. Udział w parkrunie jest niezobowiązującym i sympatycznym spotkaniem idealnym na urlop. Nie wiążę się z żadnymi opłatami, na start możemy przybiec w ostatniej chwili, a krótkie pięć kilometrów nie zabierze nam czasu w inne, urlopowe obowiązki jak lody, spacery i opalanie. Co ważne, brak zapisów i opłat sprawia, że… wcale nie musimy biec. Nie poczujemy obowiązku startu, jeżeli nagle po całym piątku zwiedzania stwierdzimy, iż sobotni poranek lepiej spędzić na wypoczynku.

Aby sprawdzić czy w okolicy, do której się wybieramy, funkcjonuje parkrun, najlepiej odwiedzić stronę wydarzenia z lokalizacjami na całym świecie. Większość spotkań ma także dedykowane profile na Facebooku czy Instagramie, gdzie możemy się dowiedzieć czegoś przed biegiem. Nie jest to oczywiście konieczne i jak chcemy zrobić sobie niespodziankę i poczuć się trochę odkrywcami, to po prostu przyjdźmy na start i pobiegnijmy przed siebie zgodnie ze strzałkami na trasie biegu.

Jeśli do naszego startu docelowego jest jednak trochę bliżej niż 3-4 miesiące to parkrun możemy wykorzystać też jako solidny trening. 5 kilometrów w ramach sprawdzianu lub biegu ciągłego, to świetny bodziec, który pomoże nam przygotować się do sezonu. Wybór takiego spotkania pomoże też w kwestiach logistycznych. Często na urlopie nie znamy okolicy, nie mamy możliwości zostawienia bidonów w sprawdzonym miejscu. jeżeli wybór padnie na trening na parkrunie, to oba problemy mamy z głowy. Dodatkowo zawsze można „dokręcić” trochę kilometrów. jeżeli 5 kilometrów to zbyt mało, bo np. przygotowujemy się do maratonu, zawsze możemy wykonać rozgrzewkę, start w parkrunie, a po zeskanowaniu kodu na mecie kontynuować trening wykonując np. 10 x 500 metrów w szybszym tempie.

Takie inicjatywy to też świetny sposób na nawiązanie biegowych kontaktów w całej Polsce i na świecie.

Zachęcamy do sprawdzenia naszego podcastu Bank Wiedzy o Bieganiu, gdzie poruszamy temat parkruna!

Idź do oryginalnego materiału