Fot. Paweł JerzmanowskiWewnątrz UEFA rośnie opór wobec kolejnej kadencji Gianniego Infantino. Wśród nazwisk, które mogłyby stanąć z nim do wyborów, europejscy działacze wymieniają zaskakującą postać, czyli właściciela Legii Warszawa Dariusza Mioduskiego.
Świat piłkarski żyje ostatnio przede wszystkim mundialem, jednak w kuluarach FIFA i UEFA dzieje się coś, co może namieszać znacznie mocniej niż wynik jednego meczu. Europejskie federacje coraz odważniej mówią o potrzebie wystawienia kandydata przeciwko Gianniemu Infantino, który już w kwietniu zapowiedział, iż sięgnie po trzecią kadencję. Informację o rosnącym buncie przekazał dziennikarz Ben Jacobs, a polski portal Kanał Sportowy jako pierwszy zwrócił uwagę na wątek dotyczący Polaka.
Napięcie między władzami UEFA a FIFA narasta od kilku tygodni. Iskrą zapalną miała być sprawa czerwonej kartki dla napastnika Folarina Baloguna, w którą, jak donoszą media, miał zaangażować się choćby prezydent USA Donald Trump, naciskając na cofnięcie zawieszenia zawodnika. UEFA odpowiedziała wtedy bardzo ostrym komunikatem, zarzucając FIFA przekroczenie niepisanej granicy. Właśnie od tego momentu temat kontrkandydatury zaczął nabierać realnego kształtu.
Kto może zmierzyć się z Infantino?
Naturalnym kandydatem wydawał się prezydent UEFA Aleksander Ceferin, jednak słoweński działacz zamierza ubiegać się o reelekcję na obecnym stanowisku, więc raczej odpada z gry o fotel w FIFA. Część europejskich federacji, w tym Polska i Belgia, wolałaby zobaczyć na tym stanowisku prezesa PSG Nassera Al-Khelaifiego. Ten jednak, przynajmniej na razie, nie zdradza żadnych ambicji w tym kierunku.
Tymczasem to właśnie brak zdecydowania Al-Khelaifiego otworzył drzwi dla alternatywnego scenariusza. W rozmowach działaczy z Bośni, Norwegii, Szwecji, Niemiec i Hiszpanii pojawiło się nazwisko Dariusza Mioduskiego. Co ciekawe, polska federacja miałaby skłaniać się właśnie ku jego kandydaturze, gdyby prezes paryskiego klubu ostatecznie zrezygnował ze startu. Warto dodać, iż właściciel Legii od lat buduje sobie pozycję nie tylko w polskiej piłce, ale i w europejskich strukturach, więc takie doniesienia nie biorą się znikąd, choć na razie pozostają jedynie kuluarowymi typami, a nie oficjalną deklaracją.
Konkurencja spoza Europy i twarde realia wyborów
Lista potencjalnych rywali Infantino nie kończy się na Europie. Ambicje związane z fotelem prezesa FIFA ma podobno prezydent CONCACAF Victor Montagliani, choć jego start wydaje się kwestią przyszłości, a nie najbliższych wyborów. Podobnie rzecz ma się z szefem Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej Patrice’em Motsepe, który może poczekać do 2031 roku, gdy Infantino zgodnie z przepisami nie będzie mógł już kandydować.
Obecny prezydent FIFA wciąż ma jednak mocne karty w ręku. Jego plany rozszerzenia mundialu do 64 drużyn oraz reforma Klubowych Mistrzostw Świata cieszą się dużym poparciem w Afryce, Azji i Ameryce Północnej, co znacznie utrudnia zadanie europejskiej opozycji. Mimo to bunt w UEFA pokazuje, iż coś się w światowej piłce zaczyna zmieniać, a przynajmniej część działaczy chce postawić na alternatywę wobec dotychczasowego kursu.
Zgłoszenia kandydatur przyjmowane będą do 18 listopada, a wybory odbędą się tego samego dnia w marokańskim Rabacie. Do tego czasu temat będzie z pewnością wracał, tym bardziej iż nazwisko właściciela Legii Warszawa w kontekście fotela prezesa FIFA brzmi dla wielu kibiców jak scenariusz rodem z filmu.

2 godzin temu















