Nie da się ukryć, iż awaria bolidu Lando Norrisa w GP Holandii bardzo mocno uszczupliła jego szanse na zdobycie tytułu mistrza świata Formuły 1.
Norris stracił pozycję na starcie na rzecz Maxa Verstappena, ale dość gwałtownie – dzięki agresywnemu manewrowi – był w stanie ją odzyskać. Anglik jechał po 2. miejsce, które sprawiłoby, iż traciłby do Oscara Piastri 16 punktów.
Niestety, na kilkanaście kilometrów przed końcem rywalizacji Lando zgłosił, iż czuje zapach dymu w aucie, a niedługo później zatrzymał się on na torze.
“Tempo było dobre, ale nie byłem w stanie wyprzedzić na tym torze. Jechałem dobry wyścig i moim celem było zostanie w odległości maksymalnie 5 sekund do Oscara na mecie. Jechałem półtorej – dwie sekundy za nim przez większość czasu, a to dość imponujące ze względu na brudne powietrze i konieczność dbania o temperaturę opon. Oscar jechał dobry wyścig i zasłużył na zwycięstwo” – mówił Norris.
“Ja wczoraj miałem pecha w walce o pole position i dziś również mi ono nie dopisało. Takie jest życie. Muszę to przyjąć na klatę i iść dalej” – dodaje Lando.
Jak duży wpływ ta awaria będzie miała na jego walkę o mistrzostwo świata?
“Poczekamy, zobaczymy. To frustrujące, to boli. Strata 25 punktów czy choćby 18 za drugie miejsce… wówczas straciłbym realnie tylko 7 sekund. Muszę jednak walczyć dalej, robić wszystko co możliwe. Dziś miałem nadzieję na walkę o zwycięstwo” – mówi Norris.
“Postaram się po tym odbudować. Nie będzie łatwo bo rywalizacja jest bardzo zacięta, ale upewnię się, iż zrobiłem wszystko co mogłem” – dodaje kierowca McLarena.
Pytany, co teraz ma w głowie, odpowiada: “Niewiele. Chcę tylko zjeść burgera i iść do domu”.
Na podstawie: Racingnews365.com