Co za loty w Vikersund! Polacy? Lepiej nie mówić

1 godzina temu
To był dramatyczny konkurs w wykonaniu Polaków, z których trójka - Paweł Wąsek, Maciej Kot i Piotr Żyła - nie miała żadnych szans na awans do drugiej serii. Tam zobaczyliśmy za to Aleksandra Zniszczoła, ale czwarty z naszych reprezentantów był tam tylko tłem i zajął ostatecznie 27. miejsce. Zwyciężył Stephan Embacher, dla którego był to pierwszy w karierze triumf w Pucharze Świata.
Pierwszą niemiłą niespodziankę polscy fani przeżyli już podczas piątkowych kwalifikacji, których nie przebrnęli Kamil Stoch i Kacper Tomasiak. W szczególności porażkę trzykrotnego medalisty olimpijskiego można było przyjąć ze sporym rozczarowaniem, ale można ją także zrzucić na karb wciąż niewielkiego doświadczenia Tomasiaka na mamucich obiektach.


REKLAMA


Zobacz wideo Dlatego Tomasiak robi znak krzyża przed skokiem. Powiedział to przed kamerą


Blamaż Polaków. W drugiej serii wystąpił tylko Zniszczoł
Jako pierwszy z Polaków na belce zaprezentował się Aleksander Zniszczoł i... były to miłe złego początki. Jego skok na 206 metrów szału nie zrobił, ale chociaż pozwalał mieć nadzieję na drugą serię. Ostatecznie tak się stało, a Zniszczoł zajął 26. pozycję.


Próby pozostałych Polaków nie dawały już żadnych nadziei na korzystny rezultat. Można wręcz stwierdzić, iż nasi skoczkowie zostali pokonani przez norweskiego mamuta. Żaden z trójki Paweł Wąsek, Maciej Kot i Piotr Żyła nie doleciał choćby do dwusetnego metra.
Dramatycznie wyglądały zwłaszcza skoki Wąska, który ciągnął na siłę swoją próbę, a także Żyły. 39-latek, uważany przecież za dobrego lotnika, w pierwszej fazie lotu niemal szorował końcówkami nart o zeskok. Ostatecznie ugrał w próbie 196 metrów, co przełożyło się na 37. pozycję. Zaraz za Kotem i Wąskiem.
W drugiej serii 32-latekw trudnych warunkach skoczył 199,5 metra, a konkurs ukończył na 27. pozycji. Jasne, miał pecha i wylosował fatalne warunki (miał 16,4 punktu rekompensaty za wiatr), ale tym nie można tłumaczyć, iż był tylko tłem dla reszty stawki. ale on chociaż skończył konkurs w punktach, ratując w Vikersund honor polskich skoków.


Prevc dopiero piąty, Embacher z pierwszym zwycięstwem!
Polacy nie mogli więc choćby pomarzyć o walce o czołową dziesiątkę konkursu, nie mówiąc już o miejscach na podium. Na szczycie mieliśmy jednak małą niespodziankę, spowodowaną po części decyzją jury. Ta panicznie bała się, iż Domen Prevc zaliczy na Vikersundbakken kosmiczny lot, dlatego puściła go zaledwie z dziesiątej belki. Była to o tyle bezsensowna decyzja, Stephan Embacher, który skakał belkę wyżej zaraz przed Słoweńcem, skoczył 232 metry, więc odległość, na której w Vikersund ląduje się bardzo bezpiecznie.
Dodatkowo Słoweńcowi nie dopisały warunki. W efekcie poleciał tylko 211 metrów i po pierwszej serii zajmował dopiero trzecie miejsce, za wspomnianym Embacherem i Johannem Andre Forfangiem, który skoczył 239 metrów, ale aż z czternastej belki startowej. Po próbie Prevca jury otrzymało kolejny już w tym sezonie dowód na to, iż ich taktyka dmuchania na zimne nie przynosi żadnych korzyści, ale za to psuje widowisko.
W drugiej serii czołowi zawodnicy skakali z piętnastej belki startowej, ale czynili to już po zmroku, a wtedy w Vikersund zwykle zaczyna wiać w plecy. Dlatego czołowa trójka skakała z 13. belki i żaden z nich nie dał sobie rady. Najbardziej rozczarował Prevc, który po próbie na 218 metrów zajął dopiero piąte miejsce. Wygrał Embacher, dla którego był to pierwszy w karierze triumf w Pucharze Świata! Wielki dzień miał też Tomofumi Naito, który po pierwszej serii uplasował się na czwartej pozycji, a ostatecznie zaliczył drugie z rzędu podium PŚ.
Wyniki konkursu Pucharu Świata na skoczni HS-240 w Vikersund. Czołowa trójka i miejsca Polaków:
1. Stephan Embacher (232 m/225 m), 459,1 pkt


2. Tomofumi Naito (240 m/230 m) 446,8 pkt
3. Johann Andre Forfang (239 m/224 m), 443,7 pkt
26. Aleksander Zniszczoł (206 m/199,5 m), 352,7 pkt
35. Paweł Wąsek (196,5 m), 157,9 pkt


36. Maciej Kot (193,5 m) 156,8 pkt
37. Piotr Żyła (196 m) 155,6pkt
Idź do oryginalnego materiału