Co za widowisko w Ekstraklasie! Gole stadiony świata. Strzelali aż miło

2 godzin temu
Niesamowite widowisko zapewnili nam w piątkowy wieczór piłkarze GKS-u Katowice i Radomiaka Radom. Tylko w pierwszej połowie padły cztery gole, a trzy z nich wyjątkowej urody. Show najbardziej skradł Bartosz Nowak, który trafił bezpośrednio z rzutu wolnego z ok. 30 metrów! Po zmianie stron obejrzeliśmy kolejne dwa gole, ale tylko jeden został uznany. GKS wygrał 3:2 i było to jego drugie zwycięstwo w sezonie.
GKS Katowice do tej pory wygrał tylko jedno spotkanie w sezonie, ale w konfrontacji z Radomiakiem Radom w ogóle nie było tego widać. W starciu z piątym zespołem w tabeli zagrał zaskakująco ofensywnie. W efekcie w Katowicach doszło do absolutnie szalonego starcia z happy-endem dla gospodarzy.


REKLAMA


Zobacz wideo Właściciel Widzewa odsłania kulisy klubu. "Będzie burza"


Wielkie strzelanie w Katowicach! Co to była za petarda!
Pomimo iż od początku spotkania dominowali gracze GKS-u, to goście jako pierwsi wyszli na prowadzenie. W 14. minucie Radomiak wyprowadził zabójczą kontrę, po której lewą stroną ruszył Elves Balde. Gdy znalazł się na linii pola karnego, posłał potężny strzał z dystansu i trafił idealnie przy słupku.


Na odpowiedź GKS-u nie trzeba było długo czekać. Po nieco ponad 10 minutach dośrodkowanie Bartosza Nowaka z rzutu rożnego zablokowali obrońcy. Piłka wróciła jednak do pomocnika, a ten raz jeszcze zacentrował w szesnastkę. Druga próba była już skuteczna. Do główki wyskoczył Arkadiusz Jędrych i uderzył w dolny róg. niedługo Nowak do asysty dołożył także bramkę i to w bardzo efektowym stylu. Gdy wszyscy spodziewali się dośrodkowania, on postanowił oddać strzał z na bramkę z około 30. metrów bezpośrednio z rzutu wolnego. Próba się opłaciła, bo piłka wpadła idealnie w okienko i zupełnie zaskoczyła Filipa Majchrowicza.


Od 38. minuty GKS prowadził 2:1, ale długo się tym wynikiem nie nacieszył. Nie minęły dwie minuty, gdy znakomitą indywidualną akcję przeprowadził Vasco Lopes. Minął kilku rywali, ale jego strzał zablokowali gospodarze. Piłka trafiła jednak do Rafała Wolskiego, a ten bez namysłu huknął z woleja i tym sposobem wyrównał na 2:2.


Jeden gol w drugiej połowie zdecydował. Ależ emocje w meczu GKS-Radomiak!
Piłkarze z Radomia mogli mówić o dużym szczęściu, bo w pierwszej połowie oddali tylko dwa celne strzały i oba zamienili na gola. GKS strzelał za to aż 14 razy, w tym siedem razy w bramkę, ale na kilka się to zdało. Po zmianie stron obraz meczu nieco się odwrócił. To Radomiak częściej dochodził do sytuacji podbramkowych. Mimo to do siatki trafili... katowiczanie. W 72. minucie dośrodkowanie w pole karne posłał Czerwiński, ale piłkę głową wybił Jeremy Blasco. Problem w tym, iż dopadł do niej Marcin Wasielewski, który najwyraźniej pozazdrościł kolegom pięknych bramek z pierwszej połowy. Kapitalnie złożył się do woleja i również przymierzył w samo okienko.


GKS po chwili powinien dołożyć jeszcze jedno trafienie i zamknąć wynik. Wyprowadził rewelacyjną kontrę, po której znalazł się w sytuacji dwa na jeden. Wtedy Nowak przytomnie wyłożył piłkę do Adriana Błąda. Ten jednak z doskonałej pozycji huknął obok słupka. kilka brakowało, a zmarnowana okazja niedługo by się zemściła. W 86. minucie zamieszanie w polu karnym GKS-u wykorzystał Abdoul Tapsoba i wyrównał na 3:3. Arbiter obejrzał jednak sytuację raz jeszcze na monitorze VAR i dopatrzył się wcześniej faulu po stronie Radomiaka. Dzięki temu GKS utrzymał wynik 3:2 do samego końca i po raz drugi w okresie dopisał sobie 3 punkty. Przy okazji w tabeli awansował z 16. na 13. miejsce.


Przed Wami najnowszy Magazyn.Sport.pl! Polscy koszykarze zagrają w Katowicach o mistrzostwo Europy. Korespondenci Sport.pl czuwają, a już teraz mamy oryginalny starter pack kibica basketu. Ekskluzywne wywiady, odważne felietony i opinie przeczytasz >> TU
Idź do oryginalnego materiału