Co ze startem Kubery i Lindgrena we Wrocławiu? Mamy nowe informacje

speedwaynews.pl 2 godzin temu

Karuzela Indywidualnych Mistrzostw Świata nie zwalnia tempa, ale przed zbliżającą się wielkimi krokami sobotnią rundą we Wrocławiu promotorzy cyklu musieli dokonać bolesnych korekt na liście startowej. W poniedziałkowe popołudnie opublikowali bowiem oficjalny komunikat potwierdzający, iż ze startu w stolicy Dolnego Śląska z powodów zdrowotnych wycofać musieli się dwaj stali uczestnicy walki o mistrzostwo globu – Brytyjczyk Dan Bewley oraz Szwed Fredrik Lindgren.

Dla wrocławskiej publiczności oraz sztabu szkoleniowego Betard Sparty nieobecność Dana Bewleya to potężny cios. Ulubieniec miejscowych fanów wciąż przechodzi rehabilitację po koszmarnym wypadku, jakiego doznał pod koniec maja. Diagnoza lekarska mówiąca o złamaniu kości udowej oraz kompresyjnym złamaniu kręgu w kręgosłupie okazała się bezwzględna, przez co Brytyjczyk zmuszony jest opuścić kolejną rundę mistrzostw świata. Z kolei Fredrik Lindgren wciąż odczuwa bolesne skutki potężnego upadku, jakiego nabawił się podczas majowego, ligowego meczu w Lesznie, gdzie doznał skomplikowanego urazu stopy.

W miejsce kontuzjowanych gwiazd światowego czempionatu promotorzy musieli desygnować oficjalnych rezerwowych cyklu. Miejsce Dana Bewleya zajmie pierwszy oczekujący na liście Anders Thomsen. Duńczyk z pewnością tanio skóry nie sprzeda, zwłaszcza iż w tym sezonie prezentuje się z bardzo solidnej strony i potrafi błyskawicznie dopasować się do geometrii wrocławskiego owalu.

Drugim z wielkich beneficjentów roszad jest Jan Kvech, który wskakuje w turniejową drabinkę za Fredrika Lindgrena. Czech przyjedzie na Stadion Olimpijski na fali ogromnego, życiowego sukcesu. W minioną sobotę okazał się bezkonkurencyjny i wygrał prestiżowy finał SEC Challenge we włoskim Lonigo, pieczętując awans do tegorocznych Mistrzostw Europy. Kvech znajduje się w tej chwili w wyśmienitej dyspozycji i z pewnością będzie chciał pójść za ciosem na dolnośląskim torze, udowadniając, iż stałe miejsce w elicie po prostu mu się należy.

W tym całym logistyczno-medycznym zamieszaniu mamy jednak informację, która elektryzuje polskich kibiców i stawia na nogi całe krajowe środowisko. Wobec potężnych przetasowań w stawce nieoficjalnie potwierdzono, iż we Wrocławiu pojedzie reprezentant Biało-Czerwonych Dominik Kubera. Informacja ta wywołuje gigantyczną radość, ponieważ jeszcze niedawno nad startem Polaka w domowej rundzie wisiały czarne chmury.

Przypomnijmy, iż pod koniec maja podczas meczu ligowego Kubera zanotował koszmarny upadek, w którym doszczętnie złamał obojczyk i musiał przejść natychmiastową operację jego zespolenia. Wydawało się, iż wielotygodniowa przerwa wykluczy go z walki na międzynarodowych owalach na długi czas. Dzięki katorżniczej, codziennej rehabilitacji i twardej walce z czasem zawodnik zdołał dokonać rzeczy niemal niemożliwej.

Cudowny scenariusz ekspresowego powrotu pod taśmę przewidział zresztą selekcjoner kadry narodowej Stanisław Chomski, który na łamach portalu polskizuzel.pl jako pierwszy głośno prorokował, iż Polak zdąży wyleczyć się na turniej we Wrocławiu. Prognozy doświadczonego szkoleniowca i samego zawodnika sprawdziły się co do joty. Grand Prix na Stadionie Olimpijskim zaplanowano na najbliższą sobotę, 20 czerwca 2026 roku, i to właśnie tam nastąpi wielki przełom oraz wyczekiwany powrót dwudziestosiedmiolatka na tor. Dla Kubery start przed własną publicznością to genialna okazja, by udowodnić pełną sprawność i włączyć się do twardej walki o podium.

Jan Kvech
Anders Thomsen
Idź do oryginalnego materiału