Conor McGregor ma wrócić do UFC. Na horyzoncie pojedynek z Maxem Hollowayem

3 miesięcy temu


Najnowsze doniesienia sugerują, iż legendarny Conor McGregor ma powrócić do oktagonu organizacji UFC. Na horyzoncie majaczy rewanżowy pojedynek z Maxem Hollowayem.

Potencjalny powrót Conora McGregora do oktagonu znów rozpala wyobraźnię fanów. Tym razem paliwem dla spekulacji stały się doniesienia Ariela Helwaniego, który zasugerował ostatnio, iż Irlandczyk może znaleźć się w walce wieczoru gali UFC 329 zaplanowanej na lipiec w Las Vegas.

Co więcej, podobno rywalem „Notoriousa” miałby być Max Holloway, czyli zawodnik, z którym McGregor mierzył się już ponad dekadę temu. Według medialnych przecieków do takiego zestawienia ma dojść, o ile nie wydarzy się nic niespodziewanego, co pokrzyżuje plany organizacji.

Nie jest to jednak pierwszy raz w ostatnich miesiącach, gdy temat powrotu Irlandczyka trafia na nagłówki. Wokół jego nazwiska regularnie pojawiają się kolejne daty i potencjalni przeciwnicy, ale żaden z tych scenariuszy nie został dotąd zrealizowany. Najbliżej powrotu McGregor był w 2024 roku, kiedy planowano jego występ podczas International Fight Weeku na UFC 303. Wtedy nie tyle mówiło się o starciu z Michaelem Chandlerem, co wręcz miało do niego dojść, jednakże na parę tygodni przed były mistrz organizacji doznał urazu, który zmusił go do wycofania się z zaplanowanego pojedynku. Po tym wydarzeniu Irlandczyk ponownie zniknął z radaru sportowego, skupiając się na innych aktywnościach.

ZOBACZ TAKŻE: Aktualizacja rankingu MMA.pl. Kto jest najlepszy w Polsce? Kto może namieszać?

McGregor vs. Holloway

Ewentualne zestawienie z Hollowayem budzi spore emocje, ale jednocześnie rodzi pytania o aktualny układ sił. Ich pierwsza walka odbyła się w 2013 roku i zakończyła się zwycięstwem McGregora na punkty. Od tamtego czasu kariery obu zawodników potoczyły się w zupełnie innym tempie. Holloway stał się jednym z najbardziej aktywnych i najlepszych stójkowo zawodników w UFC, regularnie mierząc się z czołówką i dostarczając widowiska na najwyższym poziomie. Jego niezwykle płynny boks i zdolność do narzucania presji sprawiają, iż dziś to prawdopodobnie właśnie Hawajczyk byłby wskazywany jako faworyt takiego pojedynku.

W przeciwieństwie do McGregora, który od lat nie pokazał się w oktagonie, „Błogosławiony” pozostaje w ciągłym rytmie startowym. W potencjalnym rewanżu mógłby więc – choćby dzięki presji – zneutralizować największe atuty Irlandczyka, czyli precyzję i siłę już w pierwszych minutach walki. Tym bardziej iż nie ma pewności, czy McGregor po tak długiej przerwie byłby w stanie wejść na poziom intensywności, do którego przyzwyczaił swoich kibiców. Od dawna zresztą pojawiają się też wątpliwości dotyczące jego podejścia do treningów i samego powrotu, który w przeszłości bywał bardziej medialnym hasłem niż realnym planem.

ZOBACZ TAKŻE: Mamed zaskoczył fanów osiągnięciem. Pogratulował mu mistrz UFC

Legenda Conora

Wpływ McGregora na świat MMA niezmiennie pozostaje gargantuiczny. Irlandczyk był zawodnikiem, który wyniósł ten sport na zupełnie nowy poziom popularności. Jego charyzma, umiejętność budowania napięcia i spektakularne zwycięstwa uczyniły go globalną gwiazdą. Nie bez powodu zresztą był on w pewnym momencie najlepiej zarabiającym sportowcem na całym świecie, wyprzedzając choćby Cristiano Ronaldo.

Poza sportem rozwinął również działalność biznesową, na czele z marką whiskey Proper Twelve, która stała się jednym z jego najbardziej rozpoznawalnych projektów.

ZOBACZ TAKŻE: „Chcę być ich Daną”. Ronda Rousey o planach w nowej organizacji

Ostatnie lata jego kariery sportowej nie były jednak udane. Po efektownym zwycięstwie nad Donaldem Cerrone przyszły dwie przegrane z Dustinem Poirierem, które zakończyły się zresztą przed czasem. Szczególnie druga z tych walk, przerwana z powodu złamania nogi, pozostawiła wiele znaków zapytania co do przyszłości McGregora w sporcie.

Idź do oryginalnego materiału