Sam Masters nie może narzekać na nudę w swojej karierze. Australijczyk ponownie ściga się na trzech poziomach rozgrywkowych, wykorzystując każdą okazje do czerpania przyjemności z żużla. W sobotni wieczór jego Oxford Cheetahs pojechali do Plymouth na mecz ligowy. Masters upadł na tor w pierwszym biegu, co wywołało spore poruszenie. Od razu doszło do pracy z nawierzchnią toru, która była po prostu niebezpieczna. Obolały Australijczyk ruszył zatem do Gniezna na mecz ligowy.
Człowiek ze stali
Oczywiście Sam Masters nie chce wykorzystywać bólu jako zasłony dymnej swojego występu. Po meczu był mocno niezadowolony, iż jako czołowy zawodnik ligi, dopisał tylko siedem punktów na swoje konto. Nie zmienia to faktu, jak bardzo Australijczyk walczył na torze, ale czasami ból dawał się we znaki. Tym samym Sam Masters skupia się na ustabilizowaniu zdrowia i pokazaniu formy w Opolu, gdzie zwykle dobrze kończył zawody. W zeszłym roku Australijczyk zanotował komplet punktów, zapewniając zwycięstwo czerwono-czarnym 46:44.
Dodatkowo Masters mógł liczyć na wsparcie mechanika Adama Ellisa. Brytyjczyk w tej chwili przebywa na zwolnieniu lekarskim, przez co zabraknie go na pewno w Opolu. Tym samym Mikołaj Czapla, czyli były zawodnik Ultrapur Omega Startu Gniezno pomagał Mastersowi w jego boksie. Od zakończenia kariery na żużlu, Czapla odnalazł swoje miejsce w parku maszyn jako efektywny mechanik.
Ciężki wyjazd
Ultrapur Start Gniezno czeka teraz wyjazd do Opola. OK Kolejarz Opole zaczął sezon od remisu na torze w Krakowie. Niespodziewany rezultat, nie ma co ukrywać. Warto jednak podkreślić, iż jedno wykluczenie Vaclava Milika odwróciło los spotkania do góry nogami. Przede wszystkim działacze z Opola mają do wykonania mnóstwo pracy, zanim dojdzie do pierwszego meczu domowego na ich torze.
Adam Ellis












