
Nate Diaz postanowił w końcu rozwikłać jedną z największych zagadek w historii MMA.
Czerwiec 2021 roku, gala UFC 263 w Glendale w stanie Kalifornia. Po dwóch latach przerwy do oktagonu amerykańskiego giganta wraca Nate Diaz, pogromca Conora McGregora. W drugim najważniejszym pojedynku wieczoru zawodnik ze Stockton mierzy się z Leonem Edwardsem, który wówczas znajduje się na fali dwóch zwycięstw z rzędu.
Przez ponad pięć rund publiczność zgromadzona w Gila River Arena obserwuje kompletną dominację Brytyjczyka, który bezlitośnie sponiewiera ich ulubieńca. Aż tu nagle – na minutę przed końcem starcia – Nate Diaz trafia rywala potężnym lewym, który wstrząsa Edwardsem. Popularny „Rocky” zaczyna tańczyć na nogach, walcząc z grawitacją. Kibice wstają z miejsc, zrywa się doping dla Diaza, natomiast komentatorzy z niedowierzaniem relacjonują wydarzenia z oktagonu.
A co w tym czasie robi Nate Diaz? Pierwsza myśl, która przychodzi do głowy przeciętnemu Kowalskiemu, to pewnie, iż rzuca się do szaleńczego ataku. Otóż nic bardziej mylnego. Amerykanin stoi w miejscu, szydząc ze swojego przeciwnika. Dopiero po dłuższej chwili przystępuje do ataku, ale jest już zdecydowanie za późno. Edwards zdążył się pozbierać po tym piekielnym uderzeniu i przetrwać do finałowego gongu.
Ce que Nate Diaz avait fait à la fin du combat face à Leon Edwards..
FOLIEpic.twitter.com/vR2fQHSbDI
Wielu osób ze świata MMA przez lata zadawało sobie jedno pytanie: dlaczego Diaz nie zaatakował od razu zranionego Edwardsa? 40-latek w rozmowie z Theo Vonem postanowił w końcu rozwiać wszelkie wątpliwości i podzielić się swoją perspektywą na ten temat.
Trzeba wziąć pod uwagę, iż to była 23. minuta walki. Od razu też zaznaczę, iż po takim czasie miałem trochę obite oczy i pot w środku. Widziałem go dość wyraźnie, ale moje oczy były pełne potu i nie byłem w stanie dostrzec jego wzroku. Gdy więc zakręcił głową, pomyślałem, iż stroi sobie żarty. Gdybym widział jego oczy, wiedziałbym, czy jest przytomny czy nie.
Walnąłem go, a potem pokazałem na niego ręką na zasadzie „dobra, dzi*ko, koniec zabawy” – bo byłem przekonany, iż po prostu gra z jego strony. A potem patrzę i myślę: „cholera, on naprawdę jest rozje*any!”. Widziałem go więc dobrze, ale nie widziałem jego oczu. Myślałem, iż robi sobie jaja. Potem zacząłem go gonić. Nie stałem więc z założonymi rękami. Niech każdy spróbuje przewalczyć 24 minuty, a potem dopaść skur*iela.
Nate Diaz says he didn’t try to finish Leon Edward in the 5th round because he couldn’t seen him being hurt:
“This is 23 minutes into a fight, I had sweat in my eyes. I couldn’t see him… but I couldn’t see his eyes.
When he was [rocked] I thought he was playing with me. But… pic.twitter.com/KcoBvcpEY4
Co dalej z Natem Diazem?
Nate Diaz (21-13) ostatni raz w klatce pojawił się w 2022 roku. Na UFC 279 Stocktończyk stanął w szranki z Tonym Fergusonem, choć pierwotnie planowano jego starcie z Khamzatem Chimaevem. Czeczen jednak tak mocno przestrzelił wagę, iż UFC musiało w ekspresowym tempie przestawiać kartę. Po roszadach Chimaev skończył w konfrontacji z Kevinem Hollandem, a Diaz dostał Fergusona. Walka weteranów nie porwała, ale pogromca Conora McGregora poddał 42-latka i zanotował pierwsze zwycięstwo od 2019 roku.
Po tym pojedynku Stocktończyk pożegnał się z UFC i postanowił spróbować swoich sił w boksie. W 2023 roku stanął naprzeciwko Jake’a Paula. Musiał uznać wyższość YouTubera, choć nie dał się zdominować. Rok później podpisał kontrakt na rewanż z Jorge Masvidalem, który na UFC 244 urządził mu prawdziwe piekło. Tym razem jednak role się odwróciły i to 40-latek wyszedł z tej potyczki zwycięsko.
ZOBACZ TAKŻE: Duże zmiany w jednej z największych polskich organizacji MMA. Prezes odchodzi ze stanowiska
Od tamtej pory Diaz zniknął z radarów. Ale 16 maja w końcu wróci do akcji – na gali Netflixa skrzyżuje bowiem rękawice z Mikiem Perrym.

16 godzin temu
















