Allahyar Sayyadmanesh gwałtownie stał się gwiazdą Lecha Poznań i filarem ofensywy. Podczas niedawnego spotkania z poznańskimi mediami Irańczyk opowiedział o wielu rzeczach, poruszając temat swojej gry, trudnych momentów w Kolejorzu, przyszłości naszego klubu, Alego Gholizadeha czy Ligi Europy. Zapraszamy do lektury!
Reklama
Allahyar Sayyadmanesh (pomocnik Lecha):
Allahyar Sayyadmanesh, świetnie zaaklimatyzowałeś się w systemie Nielsa Frederiksena, naprawdę świetna sprawa. Widzieliśmy statystyki, a przede wszystkim na własne oczy obserwowaliśmy Twoje występy – jak to się stało, iż jesteś teraz tak dobrym graczem pod wodzą Duńczyka?
– Muszę to przypisać sztabowi trenerskiemu i zawodnikom, którzy pomogli mi jak najszybciej zaaklimatyzować się w drużynie. Wielkie podziękowania dla nich – pomogli mi bardzo pod każdym względem, a ja starałem się, jak mogłem, żeby jak najszybciej się dostosować. Bardzo się cieszę, iż jestem częścią drużyny i mogę jej pomagać w różnych meczach.
Które aspekty szczególnie pomogły Ci w tak dobrym dostosowaniu się do naszego systemu? Ponieważ wielokrotnie grałeś jako pojedynczy napastnik na najwyższym punkcie boiska, a teraz lepiej radzisz sobie na lewej stronie, a może także na prawej. W jaki sposób trener pomaga Ci być tak uniwersalnym zawodnikiem?
– Jako piłkarz mogę grać na różnych pozycjach. Wcześniej grałem jako napastnik, skrzydłowy, a także jako drugi napastnik i na pozycji numer 10. jeżeli poproszą mnie: „Czy możesz grać na pozycji numer 9? Potrzebujemy Cię na pozycji numer 9” – dam z siebie wszystko na pozycji numer 9. jeżeli chcą, żebym grał na lewej stronie, to dam z siebie wszystko na lewej. jeżeli na prawej, dam z siebie wszystko na prawej. Dla mnie jako piłkarza granie na różnych pozycjach nie stanowi problemu, ale najważniejsze jest dla mnie, by dać z siebie 100% na każdej pozycji, na której gram. To również pomogło drużynie.
Czy zmiana pozycji przyszła Ci naturalnie? A może wynika to z doświadczenia, bo grałeś w wielu klubach, w wielu krajach i masz za sobą mnóstwo różnych doświadczeń?
– Tak, to nie zdarza się zbyt często. Na przykład w niektórych meczach gram na trzech różnych pozycjach w trakcie jednego spotkania. To się może zdarzyć, ponieważ jako zawodnik ofensywny grałem na lewym skrzydle, prawym skrzydle, jako napastnik, więc nie mam problemu z grą na innej pozycji, nie robi to dla mnie dużej różnicy.
Czego nowego nauczyłeś się jako zawodnik Lecha Poznań? Widzieliśmy bowiem pewne zmiany w Twoich klubach w ciągu ostatnich lat. Jesteś bardzo agresywnym graczem w pressingu i masz wiele okazji do strzelania bramek. Jakie zmiany w Twoim stylu gry zauważyłeś?
– W Lechu jesteśmy na szczycie tabeli, jesteśmy jedną z dominujących drużyn w lidze. Gra w dominującej drużynie pomaga ci być lepszym w ofensywie, strzelać więcej bramek, lepiej się ustawiać na boisku i być po prostu lepszym piłkarzem w ofensywie.
Czy w Lechu Poznań czujesz teraz, iż jesteś w najlepszym klubie w całej swojej karierze spośród wszystkich tych, w których grałeś do tej pory?
– W tej chwili tak. Naprawdę fajnie jest tu być, bo w ostatnich kilku latach Lech Poznań był na szczycie, zawsze walczył o mistrzostwo i grał w europejskich pucharach. w tej chwili też tak jest. Naprawdę cieszę się, iż tu jestem.
Ogromna presja spoczywa na twoich barkach z powodu oczekiwań kibiców. Być może dowiedziałeś się o tym od Alego Gholizadeha? Może rozmawiał z Tobą o atmosferze panującej wśród kibiców. Jak się z tym czujesz?
– To fajnie, gdy czujesz na sobie pewną presję, bo to, moim zdaniem, pomaga osiągać lepsze wyniki. Dla mnie to nic złego, nie mam z tym problemu, w moich poprzednich klubach też grałem w dużych drużynach. Grałem w Fenerbahçe, grałem w Iranie, grałem w Istanbulsporze. To naprawdę duże kluby, z ogromną rzeszą kibiców, a my gramy dla całego miasta. Wszystkie kluby, w których grałem, były pod tym względem dość podobne, więc przyzwyczaiłem się do tego. Myślę jednak, iż pewna presja pomaga osiągać lepsze wyniki i grać lepiej na boisku. A to oznacza, iż walczysz o coś wielkiego. To też jest twoja motywacja – kibice są twoją motywacją, ale czasami mogą stać się swego rodzaju bronią, czymś, co może ci zaszkodzić.
Pamiętam ten mecz z AGF i ten nieudany rzut karny, jak prawdopodobnie pamiętasz. Czy trudno było ci się pozbierać i pokazać swoje największe atuty w meczu z Wieczystą Kraków? Teraz przeżywasz naprawdę trudny okres, a w następnym meczu jesteś doskonały.
– Powiedziałem, iż czasami dobrze jest odczuwać presję, bo czasami jest ona potrzebna. Walczysz o coś wielkiego, dlatego odczuwasz presję. Wierzę, iż to pomaga, ale w piłce nożnej zdarzają się też złe rzeczy – to część gry. jeżeli doświadczasz pewnych niepowodzeń, to znaczy, iż możesz skoczyć wyżej, by zrobić kolejny krok. jeżeli masz zły dzień, jeżeli odczuwasz presję, możesz to wykorzystać i być lepszym w następnym tygodniu, w następnym meczu.
Ten mecz z AGF był najtrudniejszym momentem w twojej karierze, a może w ostatnich klubach?
– Tak, to był dla mnie naprawdę ciężki moment, bo wydaje mi się, iż w całej mojej karierze był to pierwszy rzut karny, którego nie wykorzystałem. Przez ostatnie dwa, trzy sezony wykonałem może osiem rzutów karnych i strzeliłem osiem bramek. Był to dla mnie naprawdę trudny moment, ale wykorzystałem go jako motywację do następnego meczu i cieszę się, iż udało mi się odwrócić sytuację.
Czy motywowałeś się sam, czy może ktoś pomógł ci odzyskać formę przed tym meczem?
– Tak, zawsze staram się być ze sobą szczery. jeżeli coś idzie źle, przyjmuję to na siebie, biorę za to odpowiedzialność i staram się wykorzystać to jako motywację. Oczywiście ludzie wokół mnie – moja żona, moja rodzina – pomagają mi i motywują mnie, są przy mnie. Tak, cieszę się, iż ich mam.
Mówiłeś o dostosowaniu się na boisku, ale jak się zaaklimatyzowałeś w Poznaniu? Jak ci się tu mieszka?
– Szczerze mówiąc, nie mam zbyt wiele czasu, żeby zwiedzać miasto, ale byłem już w nim jakieś dwa, trzy razy. To naprawdę ładne miasto, jest tu wszystko, czego potrzeba. Z drugiej strony jest to też spokojne miasto, więc naprawdę mi się podoba.
Czy ludzie cię rozpoznają?
– Tak, rozpoznają. Myślę, iż dzięki moim włosom łatwiej mnie rozpoznać.
Porozmawiajmy o tej popularności i o tym, iż jesteś piłkarzem Lecha Poznań i jesteś znany w klubie. Czy czujesz się komfortowo, dzieląc swój czas z kibicami? Bo Ali tutaj, w Poznaniu, jest uwielbiany przez kibiców.
– Tak, to taka wymiana energii. jeżeli dostajesz dobrą energię, to twój poziom energii rośnie, a to, jak sądzę, pomoże ci w życiu – będziesz szczęśliwszy. Szczerze mówiąc, lubię tę wymianę energii z kibicami.
Czy poczułeś jakąś negatywną energię po tym, jak nie wykorzystałeś rzutu karnego przeciwko Lechowi?
– Tak, po prostu na to reaguję. Czasami pojawia się zła energia, to normalne, to część gry. Nie zawsze może być super, ale myślę, iż ważne jest, żeby to wykorzystać i zamienić coś złego w coś dobrego. jeżeli w jakimś momencie jestem rozczarowany i mam gorszy nastrój, staram się wykorzystać tę złą sytuację, żeby podnieść się i jak najszybciej zmienić ją na lepsze.
Polska liga naprawdę ci odpowiada, bo masz naprawdę dobre statystyki i wszyscy widzimy, jak grasz. Czy czujesz się komfortowo, grając w Ekstraklasie, jeżeli porównamy tę ligę z innymi ligami, w których grałeś w przeszłości?
– Tak, to liga, która mi się podoba – rywalizacja jest naprawdę fajna. Ale też, jak już mówiłem, to zasługa całej drużyny. Bez nich nie da się osiągać dobrych wyników. Jako zespół osiągamy dobre wyniki. Wierzę też, iż jeżeli grasz jako członek zespołu, to bramki i asysty same przyjdą. Nie skupiam się więc wyłącznie na strzelaniu bramek czy zaliczaniu asyst – staram się być dobrym graczem zespołowym, a wtedy bramki i asysty same przyjdą.
W przeszłości grałeś w Turcji, Iranie, na Ukrainie i w Anglii. Jak porównałbyś Ekstraklasę do tych lig pod względem poziomu piłki nożnej?
– Wszystkie te ligi są różne. Nie potrafię więc opisać każdej z nich innymi słowami. Dla mnie dobrze było grać w różnych ligach, zdobywać różne doświadczenia w różnych rodzajach rozgrywek. Teraz jestem tutaj i mogę wykorzystać całe dotychczasowe doświadczenie. Staram się więc jak najlepiej wykorzystać doświadczenia zdobyte w poprzednich klubach, aby być dobrym piłkarzem w Ekstraklasie.
Czy jacyś kibice zaskoczyli cię w Ekstraklasie? Czy coś cię zaskoczyło?
– Myślę, iż chodzi o rywalizację – różnice między czołowymi drużynami a zespołami z końca tabeli są dość niewielkie. Pamiętam, iż dzięki Aliemu śledziłem Ekstraklasę tak samo jak w poprzednich latach. W zeszłym roku było podobnie – różnica między drużyną z czołówki a drużyną z końca tabeli nie była duża. To dobrze, bo dzięki temu liga jest emocjonująca, a napięcie utrzymuje się na wysokim poziomie aż do ostatniego tygodnia, kiedy wszystko się rozstrzyga.
Czy rozmawiałeś z Alim o waszej rywalizacji na prawej stronie boiska? Wiemy przecież, iż Leo Bengtsson i Patrik Wålemark są ze sobą blisko związani. Są Szwedami i przez wiele lat nie mogli się doczekać, aż spotkają się w Lechu Poznań, a teraz przez cały czas grają razem jako przyjaciele w jednym klubie. Może masz podobną sytuację z Alim – bardzo się cieszysz na grę ze swoim przyjacielem. Czy tak jest?
– Tak, oczywiście. Znam Aliego już od około ośmiu, dziewięciu lat. Jesteśmy przyjaciółmi od tamtego czasu. Raz graliśmy razem w Iranie, kiedy miałem, jak sądzę, 17 lat. Ali miał około 20–21 lat. Zawsze jest naprawdę miło grać z przyjacielem, z kimś, kogo znasz. Teraz w drużynie wszyscy są przyjaciółmi, wiesz, więc miło jest grać ze wszystkimi zawodnikami. Jako stary przyjaciel mogę powiedzieć, iż naprawdę miło się z nim gra.
Możesz darzyć kolegów sympatią – mówisz o Alim – ale musisz walczyć o miejsce w składzie z Leo, Patrikiem i Luisem Palmą. Jak więc porównałbyś siebie do nich?
– Fajnie jest mieć w drużynie wielu dobrych graczy, bo, jak widzisz, mamy tu mnóstwo meczów, gramy co trzy dni. Dzięki temu możemy się rotować. Uwielbiam rywalizację, która może uczynić cię lepszym graczem, bo jeżeli masz spokój ducha, to nigdy nie pójdziesz o krok dalej. jeżeli masz konkurencję, kogoś z tyłu, kto cię popycha, tak jak ja popycham Luisa albo Leo, albo oni popychają mnie, to sprawia, iż idziesz o krok dalej i stajesz się lepszym graczem. To naprawdę fajne, iż mamy rywalizację. Jesteśmy dla siebie naprawdę dobrymi przyjaciółmi, wszystko jest w porządku, ale jednocześnie rywalizujemy ze sobą i myślę, iż to pomaga drużynie być lepszym zespołem.
Ty też grasz z naprawdę dużą intensywnością, podobnie jak Pablo Rodríguez – on również gra z naprawdę dużą intensywnością. Pablo powiedział ostatnio po meczu, iż nie lubi biegać, ale musi to robić. A jak jest z tobą? Lubisz biegać czy nie?
– Staram się najbardziej, jak mogę. Kiedy jestem w domu, staram się po prostu odpoczywać. Nie lubię się ruszać, ale kiedy wychodzę na boisko, muszę biegać. Mogę więc powiedzieć, iż na boisku i poza nim jestem różnymi osobami, zupełnie różnymi typami ludzi.
Chciałbym wrócić do tematu Aliego Gholizadeha. Wielu kibiców, może większość z nas, chce zobaczyć na boisku duet Allah i Ali – dwóch piłkarzy, dwóch magików jednocześnie, na tym samym boisku, którzy mogą się wzajemnie wspierać. Czy twoim zdaniem jest możliwe, żebyście zagrali razem w jednym meczu, w tym samym czasie? Bo ty też jesteś nominalnie prawoskrzydłowym, tak jak Gholizadeh.
– Cała drużyna czeka na Aliego, bo on grał naprawdę dobrze w zeszłym sezonie, a także w ostatnich kilku sezonach w Lechu. Jest więc naprawdę ważnym zawodnikiem i wszyscy czekają na jego powrót. Mam nadzieję, iż będziemy mieli trochę czasu, żeby zagrać razem, obok siebie.
A co było decydującym czynnikiem, który skłonił cię do dołączenia do Lecha Poznań? Bo miałeś inne oferty od innych drużyn. Co sprawiło, iż wybrałeś właśnie ten klub?
– Jak już mówiłem, oglądałem Lecha przez ostatnie dwa, trzy sezony ze względu na Aliego. To jeden z moich bliskich przyjaciół. A kiedy miałem czas, oglądałem mecze i naprawdę widziałem imponujące rzeczy związane z tym klubem. Kiedy patrzy się na to z zewnątrz, atmosfera jest dla mnie naprawdę ważna. Lubię grać w miłej atmosferze. Kiedy rozmawiałem z Alim, opowiedział mi o wszystkim, co dzieje się wokół klubu i w jego wnętrzu. Byłem tym naprawdę podekscytowany. Kiedy otrzymałem od nich ofertę, usiedliśmy, porozmawialiśmy i okazało się, iż mamy podobne podejście. Tak, przyjechałem tutaj, bo wierzę, iż podzielamy te same wartości, i byłem naprawdę podekscytowany, iż mogę tu grać w europejskich rozgrywkach i walczyć o tytuł.
A jak oceniasz Nilsa Frederiksena jako trenera? Czego on od ciebie oczekuje?
– To świetny menedżer. Stara się, jak może, żeby wszystko załatwić w najlepszy sposób. Jako zawodnik ofensywny naprawdę fajnie się z nim pracuje. Gra pod jego kierownictwem to wielka frajda, bo daje ci różne możliwości, a poza tym masz swobodę w ramach ustalonego planu. Dla zawodnika ofensywnego to najlepsze możliwe warunki.
Chciałbym cię zapytać o twój przydomek: Allah czy Alla? Jak wolisz?
– To jedno i to samo. Nie ma różnicy.
Chciałbym zapytać cię o rozgrywki europejskie, Ligę Europy, bo masz w tym zakresie spore doświadczenie. Rywalizowałeś z Leicester i Bragą – to dobre drużyny. Czy uważasz, iż te mecze, które czekają nas w najbliższej przyszłości, będą lepszymi okazjami do gry niż spotkania z Bragą czy Leicester? Czy będą to lepsi przeciwnicy?
– Tak, kiedy grałem na Ukrainie, w pierwszym roku graliśmy w Lidze Europy, a w drugim w Lidze Konferencji. Drużyny, z którymi gramy w tym roku, budzą spore emocje. Moim zdaniem jest to dość podobne do Ligi Mistrzów, mogę choćby powiedzieć, iż prawie takie samo. Zawsze miło jest grać z dobrymi drużynami, bo my też jesteśmy dobrym zespołem. Jesteśmy mistrzami Polski i gramy w tych rozgrywkach. Czekają nas emocjonujące mecze, zarówno u siebie, jak i na wyjeździe, i staramy się dać z siebie wszystko, aby zdobyć jak najwięcej punktów i przejść przez fazę ligową.
Jakie są twoje oczekiwania wobec Ligi Europy? Co chciałbyś osiągnąć?
– Tak, jak już wspomniałem, w każdym meczu dajemy z siebie wszystko. Zawsze dążymy do zwycięstwa, nigdy nie zadowalamy się remisem ani porażką. Tak wygląda każde nasze spotkanie, ale myślę, iż naszym głównym celem jest wyjście z fazy ligowej. Dlatego dajemy z siebie wszystko. Naszym pierwszym celem jest wyjście z fazy ligowej, a dopiero potem wyznaczymy sobie kolejny.
Pytam cię o przeciwników w Lidze Europy. Myślisz, iż dasz radę ich pokonać? Bo mamy Torreense – nie wiesz zbyt wiele o tej drużynie z Portugalii, ale znamy Benfikę, znamy Sunderland i Bayer Leverkusen. Tak wiele różnych drużyn. A jak oceniasz szanse?
– Jak już mówiłem, fajnie jest grać przeciwko dobrym przeciwnikom, więc dla nas to przyjemność zmierzyć się z dobrymi drużynami, ale na pewno w każdym meczu będziemy walczyć o trzy punkty i damy z siebie wszystko, żeby zdobyć jak najwięcej punktów we wszystkich meczach. W każdym meczu, w którym występujemy, staramy się wygrać i tak samo jest w Ekstraklasie, jak i w Lidze Europy. Nie ma dla nas dużej różnicy w nastawieniu. Do każdego meczu podchodzimy z takim samym nastawieniem. Tak więc nastawienie i pasja klubu polegają na wygrywaniu meczów.
Czy jest jakiś klub spośród waszych przeciwników w Lidze Europy, na którego mecz szczególnie nie możesz się doczekać?
– Nie mogę się doczekać meczu z Bayerem Leverkusen u siebie. Myślę, iż to będzie dobry mecz. To będzie nasz pierwszy europejski mecz u siebie. To także fajny przeciwnik. Do tego czeka nas mecz u siebie z Sunderlandem i na wyjeździe z Benfiką. Tak więc wszystkie mecze, wszystkie drużyny i całe rozgrywki są fajne. Jestem podekscytowany nimi wszystkimi w równym stopniu. Na pewno przeanalizujemy wszystko, a potem upewnimy się, iż jesteśmy gotowi w 100% na każdy mecz, a kiedy wyjdziemy na boisko, wszystko będzie dla nas jasne.
A co z rywalami w Lidze Europy – masz jakichś ulubionych przeciwników? Może w kolejnej fazie turnieju, w której chciałbyś zagrać? Może Juventus, może Milan, coś w tym stylu?
– Tak, wcześniej myślałem, iż w fazie ligowej chętnie zagrałbym na wyjeździe z Milanem, ale może w następnej rundzie.
Która drużyna z tych, z którymi teraz gracie, jest według ciebie najtrudniejsza?
– Znam te drużyny tylko z nazwy, nie oglądałem zbyt wielu ich meczów. Dlatego nie mogę powiedzieć na podstawie samej nazwy. Nie widziałem w tym sezonie żadnego meczu Benfiki, Sunderlandu ani Leverkusen – żadnego z nich. Jedynym przeciwnikiem, którego mecz obejrzałem, był Palace w zeszłym tygodniu. Wszystkie drużyny są trudne, wiesz. W Lidze Europy nie ma łatwych meczów, bo skoro drużyna jest w Lidze Europy, to zasługuje na to, by tam być. Czy więc na to zasłużyli? Nie wiem. Nie, oni zasługują na to, by być w Lidze Mistrzów.
Jak Lech mógłby ich pokonać i jaka jest, twoim zdaniem, największa zaleta Lecha Poznań w Lidze Europy? Jak możemy pokonać kolejnego przeciwnika w następnej fazie, kiedy grasz na pozycji numer dziewięć?
– O to musisz zapytać Nielsa, a nie mnie. Bo to on jest trenerem, wiesz, to on opracowuje plan. Ja jako zawodnik po prostu trzymam się tego planu. Tak mi się wydaje.
Ale może dostrzegasz jakieś atuty, które wyróżniają Lecha Poznań na tle innych przeciwników?
– Tak, powiedziałem, iż jesteśmy naprawdę dobrą drużyną ofensywną i, jak widać, strzelamy dużo bramek. To dla nas ważne. Z drugiej jednak strony, w tych rozgrywkach, jeżeli chcemy wygrywać mecze, musimy być równie dobrzy w obronie, co w ataku. Staramy się jak najlepiej, aby utrzymać najwyższy poziom zarówno w ataku, jak i w obronie. Tak mi się wydaje.
Chciałbym zmienić temat i zapytać o kulturę japońską. Kiedy to się zaczęło i dlaczego zainteresowałeś się kulturą anime?
– Po prostu to lubię. To jak film.
Dlaczego lubisz filmy? Jak to się zaczęło? Bo to nie jest typowe, tak mi się wydaje.
– Ja po prostu uwielbiam anime. Oglądam je od lat. Staram się więc nie robić nic specjalnego, ale po prostu łączę to z moimi celebracjami, z moimi ulubionymi postaciami. Po prostu świętuję osiągnięte cele. Myślę, iż to ładnie wygląda.
Czy masz jakąś ulubioną postać z tej kultury?
– Tak, uwielbiam Naruto.
Czy ten gest nie jest w Persji trochę obraźliwy? Kciuk w górę. Czytałem o tym.
– To nie tak, wiesz. Dla mnie to jak yin i yang. Wierzę w yin i yang w każdym aspekcie życia. Więc choćby w piłce nożnej, choćby na boisku, na którym strzelam gola, to jest yin-yang, bo ja się cieszę, a przeciwnik jest smutny. Więc jakaś część jest szczęśliwa.
Jest równowaga, prawda?
– Zawsze jest coś złego i coś dobrego, wiesz. Zawsze jest euforia i smutek. Można więc zastosować yin-yang w każdym aspekcie życia.
Ale poza tym yin i yang – czy przed meczem planowałeś, iż w tym meczu wykonasz tę inną celebrację, tak jak to sobie wyobrażasz, czy też czerpiesz inspirację z postaci z mangi?
– Tak, jak już mówiłem, zawsze najpierw wymyślam swoją celebrację, a potem ją wykonuję. Na pewno zastanawiam się nad tym przed meczem, a potem wybieram jedną i upewniam się, iż wszystko jest gotowe do świętowania.
Autor: Filip Miller
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)



![LN: Bośnia i Hercegowina - Polska. Gdzie i o której obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/-/000ND3WU17YAJSEO-C461.jpg)












