EA Sports FC 27 ma swoje momenty. Na większy zachwyt wciąż czekam [RECENZJA]

3 dni temu

EA Sports FC 27 daje kilka nowych powodów, żeby wrócić na wirtualne boisko. Bardziej wymagające podania, przebudowane rożne i stadion Legii Warszawa potrafią sprawić przyjemność, jednak znajome problemy przez cały czas odbierają część frajdy. Po około 21 godzinach na PS5 mam poczucie, iż seria poprawia poszczególne elementy, ale wciąż nie robi kroku, na który czekam.

Rok temu wystawiłem FC 26 ocenę 6,5/10. Podobał mi się kierunek zmian w rozgrywce, szczególnie możliwość spokojniejszego budowania ataków. Jednocześnie trudno było przeoczyć problemy obrony i niewielką świeżość oprawy. Tegoroczna odsłona ponownie stawia mnie w podobnej sytuacji.

Bo to nie jest gra, w której nie widzę niczego dobrego. Przeciwnie, potrafię docenić udaną akcję, nowe rozwiązanie przy rożnym czy ruch napastnika otwierający drogę do bramki. Problem pojawia się chwilę później, kiedy kolejne spotkanie przypomina, ile rzeczy przez cały czas wymaga poprawy.

Grałem na PlayStation 5, przede wszystkim w Ultimate Team. Sprawdziłem również Rush, zajrzałem do The Grounds oraz obu karier. Tym ostatnim poświęciłem jednak znacznie mniej czasu. Dlatego ta recenzja najmocniej oddaje perspektywę gracza Ultimate Team, a nie kogoś, kto rozegrał kilka pełnych sezonów menedżerskich.

Podania zachęcają do myślenia. Przyzwyczajenia mogą przeszkadzać

Najciekawsze zmiany zauważyłem w rozgrywaniu piłki. Nowy system odbieram jako bardziej manualny i wymagający większej uwagi. Nie chodzi o to, iż każde zagranie nagle staje się trudne. Jednak automatyzmy wypracowane przez poprzednie edycje nie zawsze przynoszą oczekiwany efekt.

Trzeba uważniej dobierać kierunek, siłę i moment podania. Jednocześnie daje to więcej możliwości przy konstruowaniu ataku. o ile lubicie wymienić kilka piłek przed przyspieszeniem akcji, ten kierunek może wam odpowiadać. Mnie odpowiada, podobnie jak rok temu.

Szczególnie przyjemne są podania prostopadłe, także te z rotacją. Dobrze wykonane zagranie potrafi otworzyć przestrzeń i wygląda przy tym naprawdę efektownie. To właśnie takie momenty pokazują, iż zmiany nie ograniczają się do nowych koszulek oraz aktualizacji składów.

Natomiast nie zawsze mam poczucie pełnego porozumienia z grą. Zdarzało mi się celować do bliższego partnera po lewej stronie, a piłka trafiała do zawodnika ustawionego dalej. I to mimo krótkiego naciśnięcia przycisku.

Część takich sytuacji może wynikać z przyzwyczajeń albo konieczności lepszego opanowania nowych zasad. Jednak nie chciałbym automatycznie tłumaczyć w ten sposób każdego nieoczekiwanego zagrania. Większa swoboda ma sens wtedy, gdy potrafię zrozumieć, dlaczego piłka poleciała właśnie tam.

Ogólnie ten element oceniam na plus. FC 27 zachęca mnie do budowania akcji, a nie wyłącznie szukania najszybszej drogi pod bramkę. Wciąż jednak zdarzają się podania, po których bardziej zastanawiam się nad wyborem odbiorcy niż nad własnym kolejnym ruchem.

Partnerzy częściej wiedzą, gdzie pobiec

Z kolei zachowanie zawodników bez piłki potrafi pozytywnie zaskoczyć. Zauważyłem sytuacje, w których partner sam ruszał za linię obrony i otwierał możliwość podania. Nie musiałem za każdym razem dodatkowo wywoływać jego wyjścia.

To pozornie niewielka rzecz, ale podczas meczu robi różnicę. Łatwiej utrzymać płynność akcji, gdy zawodnik rozpoznaje wolną przestrzeń. Zamiast poprawiać ustawienie całej ofensywy, mogę skupić się na adekwatnym momencie zagrania.

Oczywiście nie oznacza to, iż sztuczna inteligencja nagle bezbłędnie odczytuje każdą sytuację. przez cały czas zdarzają się mniej udane zachowania. Mimo to właśnie w takich szczegółach widzę rozwinięcie pomysłów z poprzedniej części.

Jednocześnie nie odniosłem wrażenia, iż seria pozbyła się dominujących schematów. przez cały czas trafiam na przeciwników wykorzystujących szczególnie skuteczne zagrania. Kto lepiej pozna aktualną „metę”, czyli najefektywniejsze sposoby grania, ten zyskuje dodatkową przewagę.

Nie każdy taki mecz jest z góry przegrany. Można się dostosować i znaleźć odpowiedź. Jednak swoboda konstruowania akcji oraz równowaga wszystkich rozwiązań to dwie różne sprawy. FC 27 poprawia pierwszą, ale z drugą wciąż ma pracę do wykonania.

Rzuty rożne należą do najlepszych zmian

Przebudowane wykonywanie rzutów rożnych to jeden z elementów, które najbardziej przypadły mi do gustu. Mam poczucie większego wpływu na rozegranie stałego fragmentu. Udało mi się też zdobyć w ten sposób kilka bramek.

Co ważne, nie oceniam tej mechaniki wyłącznie przez skuteczność. Po prostu przyjemnie jest dokładniej zaplanować zagranie i zobaczyć jego efekt. Rożny staje się okazją do konkretnego pomysłu na akcję.

Widzę w tym rozwiązaniu potencjał również na kolejne edycje. Oczywiście pozostaje kwestia balansu, bo atrakcyjna mechanika może jednocześnie okazać się zbyt mocna. Sam dostrzegam, iż dośrodkowania i stałe fragmenty należą do rozwiązań chętnie wykorzystywanych przez graczy.

Natomiast moje doświadczenia z wrzutkami z otwartej gry były skromniejsze. Oglądałem efektowne akcje innych osób, jednak sam nie osiągałem podobnej regularności. Dlatego nie będę udawał, iż każde dośrodkowanie kończyło się u mnie idealną główką.

Zastrzeżenia mam również do panelu wyboru wariantów taktycznych przy rożnych. Wydaje mi się zbyt rozciągnięty i mniej zgrabny niż wcześniejsze rozwiązanie. Mechanika sprawia mi frajdę, ale jej ekranowa obsługa mogłaby być czytelniejsza.

To istotne rozróżnienie. Nie chciałbym cofnięcia zmian tylko dlatego, iż interfejs potrzebuje uporządkowania. Wolałbym zachowanie dobrego pomysłu i dopracowanie sposobu, w jaki gra pozwala z niego korzystać.

Bramkarz potrafi uratować wynik. A później go oddać

Najwięcej mieszanych uczuć budzą we mnie bramkarze. Bywały spotkania, w których mój golkiper utrzymywał mnie przy życiu. Bronił kolejne sytuacje i sprawiał, iż mimo przewagi przeciwnika przez cały czas mogłem powalczyć o rezultat.

Jednak zdarzają się również interwencje z zupełnie innej kategorii. Pamiętam mecz, w którym bramkarz wyszedł zbyt daleko, a następnie niemal wepchnął piłkę do własnej bramki. Wysoka ocena ogólna zawodnika nie daje przy takich zachowaniach szczególnego poczucia bezpieczeństwa.

Nie chcę na podstawie jednego przykładu twierdzić, iż podobny błąd występuje w każdym spotkaniu. Problemem jest raczej rozpiętość wrażeń. Raz golkiper wydaje się największym atutem zespołu, a innym razem trudno zrozumieć jego decyzję.

Oczywiście prawdziwi bramkarze też popełniają błędy. Natomiast samo podobieństwo do boiskowej pomyłki nie rozstrzyga jeszcze, czy zachowanie w grze wygląda wiarygodnie. Zwłaszcza gdy przy wyrównanym wyniku o wszystkim decyduje interwencja, na którą mam niewielki wpływ.

Rok temu chwaliłem poprawę bramkarzy względem FC 25. Teraz nie potrafię równie jednoznacznie wskazać kolejnego postępu. Bilans udanych parad i irytujących zachowań wychodzi mi mniej więcej na zero.

Sama obrona daje możliwość skutecznego zatrzymywania rywali. Są momenty, kiedy ustawienie i odpowiednia interwencja przynoszą oczekiwany rezultat. Jednak również tutaj nie mam poczucia, iż wszystkie wcześniejsze problemy zostały rozwiązane.

Dlatego defensywa przez cały czas pozostaje jednym z obszarów, które najbardziej chciałbym zobaczyć dopracowane. Efektowna ofensywa cieszy znacznie mniej, jeżeli za chwilę tracę bramkę po zachowaniu trudnym do zaakceptowania.

Ultimate Team dostało dodatki, ale zachowało ten sam charakter

Najwięcej czasu spędziłem w Ultimate Team i tutaj poczucie znajomości jest bardzo silne. Podstawowy rytm pozostaje podobny: budowanie zespołu, mecze, zadania, nagrody i kolejne zmiany w składzie.

Nie oznacza to jednak kompletnego braku nowości. Jedną z nich są wyzwania SBC wykorzystujące punkty przypisane kartom. Zamiast za każdym razem kompletować klasyczną jedenastkę, w takich zadaniach dążymy do wymaganego progu punktowego.

To użyteczne urozmaicenie sposobu zdobywania nagród. Natomiast nie zmienia ono zasadniczo tego, czym jest Ultimate Team. Raczej usprawnia fragment znanej codzienności, niż daje zupełnie nowy powód do grania.

Podobnie odbieram Galerię FUT. Pozwala tworzyć zestawy kart, rozwijać kolekcję i odblokowywać kolejne nagrody, w tym żetony. Co istotne, samo dodanie karty do galerii nie usuwa jej z klubu, jak dzieje się przy oddawaniu zawodników w SBC.

W praktyce dostajemy dodatkowy cel związany ze zbieraniem piłkarzy. Są tam nagrody, po które warto zajrzeć, więc nie traktuję galerii jako bezużytecznej zakładki. Jednak trudno mi również uznać ją za przełom.

To dobry przykład mojego problemu z FC 27. Potrafię wskazać sensowny dodatek i docenić jego obecność. Jednocześnie suma takich usprawnień przez cały czas nie daje mi poczucia, iż gram w wyraźnie odmienioną odsłonę.

Nie wystawiam też na tej podstawie oceny całej ekonomii Ultimate Team. Dodatkowa droga do nagród nie odpowiada automatycznie na pytanie o długoterminowy rozwój składu czy opłacalność płatnych dodatków.

Rush przegrywa czasem z własnymi graczami

Z Rushem mam inny problem. Sam pomysł przez cały czas ma dla mnie sens, ale przyjemność z gry bardzo mocno zależy od dobranych partnerów. A tutaj bywa naprawdę różnie.

Jeden zawodnik przestaje uczestniczyć w meczu. Drugi podaje bez oglądania się na ustawienie drużyny. Trzeci najwyraźniej uznaje się za kolejne wcielenie Maradony, choć jego drybling regularnie kończy się stratą.

W takich warunkach można robić wiele rzeczy poprawnie i kilka z tego mieć. Gdy część zespołu przestaje współpracować, mecz potrafi zamienić się w jednostronne strzelanie. Wtedy trudno mówić o przyjemnej, krótkiej odskoczni od klasycznych spotkań.

Pograłem wystarczająco długo, żeby uzbierać tygodniowe punkty wymagane do dodatkowych nagród. Jednak nie oznacza to, iż wszystkie te mecze sprawiały mi przyjemność. Momentami bardziej ciągnęły mnie paczki niż sama perspektywa kolejnego spotkania.

Nie przypisuję całej winy twórcom. Za samolubną grę odpowiadają przede wszystkim konkretni ludzie. Mimo to chciałbym skuteczniejszej ochrony przed osobami, które regularnie psują zabawę pozostałym uczestnikom.

Dlatego w Rush najchętniej widziałbym więcej rozwiązań wspierających rzeczywistą współpracę. Dobry format meczu to dopiero połowa sukcesu. Drugą jest zespół, który rzeczywiście chce grać razem.

The Grounds i kariera wymagają osobnego spojrzenia

Najbardziej widoczną nowością poza klasycznymi meczami jest The Grounds. Otwarta przestrzeń do poruszania się własną postacią i wspólnej zabawy daje serii coś, czego wcześniej w tej formie nie miała.

Zajrzałem do tego trybu, ale nie spędziłem w nim tyle czasu, żeby wystawiać rozbudowany, ostateczny werdykt. Na ten moment najbardziej widzę w nim propozycję do grania ze znajomymi.

Samemu również można uczestniczyć w rozgrywce. Jednak przy aktywnościach zespołowych wraca kwestia losowo dobranych partnerów. Po doświadczeniach z Rushem trudno mi ignorować ten czynnik.

The Grounds ma potencjał jako miejsce spotkań i odskocznia od Ultimate Team. Natomiast sama obecność otwartej przestrzeni nie przesądza jeszcze, czy będę chciał regularnie do niej wracać. O tym zdecyduje jakość wspólnego grania.

Z kolei kariera menedżera otrzymała zmiany między innymi w transferach oraz dynamicznych ocenach zawodników. To obszar, który może mocniej zainteresować osoby skupione na prowadzeniu klubu.

Sprawdziłem zarówno karierę menedżera, jak i piłkarza, ale tylko krótko. Nie mam więc podstaw, żeby ogłaszać wielki sukces albo rozczarowanie po wielu sezonach. Moja końcowa ocena wynika przede wszystkim z tego, co rzeczywiście poznałem szerzej.

Stadion Legii daje więcej emocji niż kolejny lifting

Pod względem grafiki FC 27 nie wywołało u mnie efektu zaskoczenia. jeżeli graliście w poprzednie odsłony, poczujecie się znajomo. choćby przy myśleniu o FIFA 23 czy FC 24 nie mam wrażenia ogromnego wizualnego skoku.

To nie znaczy, iż każdy detal pozostał identyczny. Jednak podczas zwykłego meczu trudno mi wskazać zmianę, która całkowicie odmienia odbiór widowiska. Oprawa przez cały czas wygląda znajomo, podobnie jak rok temu.

W polskim komentarzu również nie wychwyciłem wyraźnego powiewu świeżości. Tomasz Smokowski i Jacek Laskowski nie zaskoczyli mnie zasobem nowych kwestii. Nie twierdzę, iż niczego nie dograno, ale podczas moich spotkań nie odczułem istotnej różnicy.

Za to stadion Legii Warszawa jest konkretnym powodem do zadowolenia. Jako kibic polskiej piłki doceniam możliwość grania na wiernie odwzorowanym obiekcie przy Łazienkowskiej.

Zwróciłem uwagę między innymi na rozmieszczenie flag kibicowskich. Oprawa Żylety znajduje się tam, gdzie powinna, zamiast przypadkowo obejmować pozostałe sektory gospodarzy. Takie szczegóły pomagają rozpoznać rzeczywisty stadion.

To jeden z tych dodatków, których znaczenie zależy od osobistej perspektywy. Dla kogoś będzie kolejnym obiektem do wyboru. Dla mnie stanowi jeden z przyjemniejszych akcentów tegorocznej odsłony.

Na PS5 spokojnie, choć menu czasem nie nadąża

Od strony technicznej moje doświadczenia były w większości pozytywne. Nie odczułem większych problemów ani lagów podczas rozgrywki. Dotyczy to jednak moich sesji na PS5 i mojego połączenia internetowego.

Najbardziej zauważalna niedogodność pojawiała się w menu Ultimate Team. Przechodziłem na kolejną zakładkę, zatwierdzałem wybór, a gra otwierała poprzednią. Zamiast składu potrafiłem więc zobaczyć zadania.

Wyglądało to tak, jakby interfejs nie zdążył zarejestrować zmiany przed naciśnięciem przycisku. Nie znam przyczyny, więc nie będę rozstrzygał, czy odpowiada za to optymalizacja, czy inny problem.

To drobiazg w porównaniu z rozłączeniem podczas meczu. Jednak w trybie, w którym często poruszamy się między zakładkami, podobne potknięcia niepotrzebnie irytują. Zwłaszcza iż sprawna obsługa menu powinna być podstawą.

Werdykt: przyjemne momenty nie wystarczają do wyższej oceny

Największą zaletą FC 27 są dla mnie zmiany pozwalające ciekawiej konstruować akcje. Podania, ruch partnerów i rzuty rożne dostarczają momentów, w których zwyczajnie dobrze się bawię.

Jednak bramkarze, niedopracowana defensywa i znajome schematy skutecznej gry regularnie studzą entuzjazm. Ultimate Team dostało użyteczne dodatki, ale w moim przypadku nie zmieniły one zasadniczo odbioru całego trybu.

Dlatego pozostaję przy 6,5/10. Podobnie jak rok temu widzę wartościowe usprawnienia, ale również zbyt wiele powodów do irytacji. Wyższa nota sugerowałaby większy postęp, niż rzeczywiście odczułem.

Jeśli gracie głównie okazjonalnie i przez cały czas dobrze bawicie się przy FC 26, nie widzę w swoich doświadczeniach mocnego argumentu za natychmiastową przesiadką. Natomiast regularni gracze Ultimate Team znajdą tutaj kolejną odsłonę znanej zabawy, z kilkoma sensownymi poprawkami.

Mam nadzieję, iż aktualizacje dopracują najbardziej problematyczne elementy. Jednak oceniam to, w co zagrałem, a nie grę, którą być może otrzymamy za kilka miesięcy.

FC 27 potrafi przekonać mnie jedną akcją. przez cały czas zbyt często potrzebuje następnej, żeby zatrzeć złe wrażenie po poprzedniej.

Ocena: 6,5/10

Plusy:

  • Podania sprzyjające bardziej przemyślanemu budowaniu akcji.
  • Częstsze samodzielne wyjścia partnerów na wolne pozycje.
  • Satysfakcjonujące wykonywanie rzutów rożnych.
  • Użyteczne dodatki w Ultimate Team, w tym Galeria FUT.
  • Dobrze odwzorowany stadion Legii Warszawa.
  • Brak większych problemów technicznych podczas moich testów na PS5.

Minusy:

  • Nierówne zachowanie bramkarzy.
  • Defensywa przez cały czas wymagająca dopracowania.
  • Dominujące schematy i nadmiernie skuteczne zagrania.
  • Niewielka odczuwalna świeżość grafiki oraz polskiego komentarza.
  • Niedogodności w menu i mało zgrabny panel taktyczny przy rożnych.
  • Zabawa w Rush mocno uzależniona od współpracy losowych partnerów.
Idź do oryginalnego materiału