Emilia Mazek przed startem w DOZ Maraton Łódź

3 dni temu
Zdjęcie: Emilia Mazek przed startem w DOZ Maraton Łódź


Emilia Mazek to aktualna Mistrzyni Polski w maratonie, a tytuł ten wywalczyła we wrześniu w Warszawie. Pół roku wcześniej zwyciężyła w DOZ Maraton Łódź. Po roku wraca do Łodzi bronić tytułu z zeszłego roku, a także wywalczonego w Warszawie złota Mistrzostw Polski. Jak wyglądały przygotowania do startu Mistrzyni Polski przeczytasz w naszym wywiadzie, który przeprowadziliśmy jeszcze przed jej ostatnim obozem w słynnej Szklarskiej Porębie.

Bartłomiej Falkowski Bieganie.pl: Jak przebiegają dotychczasowe przygotowania do maratonu? Jest to już Twój kolejny start w Łodzi. Czy te przygotowania w jakikolwiek sposób różnią się od tych, które były do poprzednich edycji?

Emilia Mazek Mistrzyni Polski w maratonie: Na pewno te przygotowania są nieco inne ze względu na to, iż była trudna zima. Był przez to dłuższy czas budowania bazy, dużo spokojnych biegów. Ze względu na warunki pogodowe w pierwszej części przygotowań nie dało się często rozwinąć wysokich prędkości, bo był śnieg, było zimno, więc na pewno trochę spokojniej weszliśmy w trening, ale też zwiększyliśmy objętość dzięki temu, iż było spokojniej.

Jestem po obozie w Wałczu i przed obozem w Szklarskiej, a więc powtarzam schemat z poprzedniego roku, bo tak samo był Wałcz, potem start w półmaratonie w Wiązownie i potem w Szklarska, jak zawsze 5 tygodni przed maratonem.

Powiedziałaś, iż nie było za bardzo możliwości dobiegania czegoś mocniejszego przez zimę, a jednak zrobiłaś rekord życiowy w półmaratonie (1:14:03). Czy to oznacza, iż ta objętość tak posłużyła, skoro biegałaś trochę więcej? Czy jest jakaś inna tajemnica, iż bez wielkich tempowych treningów robisz życiówkę w półmaratonie?

Może rekord życiowy nie był jakoś mocno wyśrubowany i dlatego tak gładko poszło (śmiech). Taka też skromna życióweczka, bo to jedynie 15 sekund, ale cieszy na pewno. Dlaczego tak wyszło? Sama się zastanawiam, bo biegałam w tym śniegu, w tym zimnie, w kilku warstwach ubrań i czasami się zastanawiałam, czy naprawdę ja jestem taka wolna, czy to przez ten śnieg.

Przed półmaratonem zrobiłam dwa albo trzy treningi na prędkościach startowych, no i bardzo lekko to zniosłam, więc nie wiem, może siła, która tak w śniegu sama z siebie się robiła, trochę oddała.

Będziesz przykładem, iż jednak mityczna siła biegowa brodząc w śniegu po pas działa. Czy ze względu na zimę rozważałaś z trenerem trochę zmianę przygotowań? Myśleliście może o wyjeździe gdzieś, gdzie jest cieplej i są lepsze warunki? Czy Wałcz i Szklarska to są obowiązkowe punkty przygotowań, które się sprawdzają i nie zmieniacie tego?

Nie, to nie jest tak, iż Wałcz to obowiązkowy punkt przygotowań. Gdybym miała więcej funduszy, to bym na pewno chętnie pojechała w ciepłe miejsce pobiegać. No też ta zima chyba wszystkich zaskoczyła, nie spodziewałam się, iż to będzie tak długo trwało. Zawsze zima w Polsce to jednak oznaczało 5 – 10 stopni i dało się biegać.

Możesz powiedzieć o jakichś najtrudniejszych, najmocniejszych jednostkach, które wykonałaś w drodze do maratonu, jak one wyglądają?

Dzisiaj biegałam 15 razy kilometr, na pewno dojdą też dłuższe odcinki 2, 3, 4, 5 kilometrowe, też właśnie w tempie okołostartowym. No i w weekendy aktywne longi, to będą te główne jednostki.

Piętnaście razy kilometr w tempie okołomaratońskim przy twoim, już szybkim bieganiu, robi wrażenie, ale dla większości amatorów, to co to jest kilometr w tempie maratonu, nie? Mogłabyś powiedzieć jakie to są odczucia i jak oceniasz taki trening pod kątem zmęczenia?

Dziś było to trochę szybciej od tempa docelowego. Akurat kilometrówki to są na tyle krótkie odcinki, iż to samopoczucie jest bardzo lekkie. Biegałam tak po 3:28 – 3:26 min/km, więc to co najmniej 5 sekund szybciej niż to tempo docelowe maratońskie. Przerwa była dosyć długa, bo około dwóch minut, więc też można było spokojnie odpocząć.

Dzisiaj miałam taki dobry dzień, iż bym mogła biegać do wieczora ten trening, więc dzisiaj mi się super biegało i to samopoczucie to było 10 na 10, a jeżeli chodzi o trudność tego treningu to myślę, iż w kategorii bardzo łatwych, więc takie 3-4 na 10.

A jak wyglądają Twoje aktywne longi, o których wspomniałaś? Jaka wtedy wygląda intensywność?

Z tymi longami to już jest u mnie zawsze taka loteria, bo bardzo dużo zależy od dnia i więc to biega mi się super i to jest sama przyjemność, a czasami od początku już męczę.

Zazwyczaj biegam po prostu narastająco, spokojny początek, więc tak zaczynam od 4:30 min/km, a kończę np. w tempie 3:40.

To już twój kolejny start w Łodzi. Dlaczego tam wracasz? To jest jakiś sentyment? Pasuje akurat termin? Czy to tylko kwestia mistrzostw Polski?

Chyba po prostu ta impreza mi pasuje. Również bardzo dobrze biega mi się wiosenne maratony, do jesiennych nie mam tyle szczęścia, a jednak wiosną mi się biega zwykle dobrze.

W tym roku Łodzi jest 12 kwietnia, więc też dosyć wcześnie. Można liczyć, iż pogoda będzie dobra, terasa też mi pasuje, bo moim zdaniem tam jest cały czas płatko albo i z górki. Chyba po prostu teraz to mam dobre wspomnienia z Łodzią i chyba to powoduje, iż chcę tam wracać.

Będę znowu na mecie w Atlas Arenie, więc mam nadzieję, iż znowu wpadniesz tam z jakimś rekordem i wysoko. Ty w zeszłym roku ruszyłaś swoje, nie dałeś się podpalić tam rywalkom. Wiesz jaka będzie taktyka tym razem? Bo startując w elicie musisz trochę patrzyć co robią rywalki, szczególnie walcząc o medale.

Na pewno łatwiej się biegnie w grupie. Rok temu bardzo wiało, to jak najdłużej chciałam się w tej grupie utrzymać. Akurat grupa biegła dobrze, bo tak jak to ustaliłam z trenerem. Potem ta grupa się zaczęła rozsypywać i już nikt nie chciał trzymać tego tempa, raczej wszyscy zwalniali, więc musiałam zaryzykować i ruszyć szybciej, żeby trzymać te założenia.

Czy jak będzie teraz walka o medal mistrzostw polski, to będą większe szachy? Możesz to zdradzić w ogóle, czy dalej po prostu będzie się też liczył wynik czasowy i nie będziesz patrzyła aż tak na walkę o medal i nie będzie czajenia?

Nie, tutaj myślę, iż nie będzie czajenia, bo to jest maraton. Tu raczej biegnie się swoje, zawsze mam założenia wynikowe, a to w jakiej dyspozycji będą inne dziewczyny to nie wiem i nie patrzę na to.

Najważniejsze jest to, co ustalę z trenerem, więc myślę, iż jak pobiegnę na to co chcę, to i tak będę wysoko. A sam maraton jest bardzo nieprzewidywalny i myślę, iż nie ma co w takiej sytuacji biegać na miejsca.

Na koniec chciałbym Cię jeszcze zapytać o jakieś inne plany startowe. Sezon dopiero się rozkręca, czy macie już ustalone jakieś inne starty?

Nie, ponieważ zawsze planujemy przygotowania do maratonu i dalej nie wybiegamy w przyszłość, bo to maraton jest głównym celem, nie chcę też się rozpraszać i myślę o tym co dalej.

Tutaj ten maraton będzie dla mnie bardzo ważny, bo chcę znowu podjąć się próby łamania 2:30. To jest też minimum na Mistrzostwa Europy, żeby się łapać do drużyny.

I to jest takim planem, więc o ile się uda to 2:30 złamać, o ile się zakwalifikuje do drużyny w maratonu kobiet, to będę chciała pobiegać w Mistrzostwach Europy. I to tyle jeżeli chodzi o takie plany, bo dalej nie wybiegam myślami.

Ale to by była ładna historia. Trzymam kciuki. Mam nadzieję, iż wiesz, iż jesteś w stanie tyle pobiegać. W zeszłym roku pobiegłaś w Łodzi tak mocno, a tam może jest płasko i z górki, ale pogoda była wtedy okrutna i mimo to sobie poradziłaś, więc trzymam kciuki, żeby w tym roku było tak samo.

Dziękuję ci bardzo!

Idź do oryginalnego materiału