Gamrot NIE jest priorytetem Parnasse’a! Francuz wskazał wymarzonego rywala

3 godzin temu
Zdjęcie: Gamrot-NIE-jest-priorytetem-Parnassea-Francuz-wskazal-wymarzonego-rywala


Salahdine Parnasse błyskawicznie zaznaczył swoją obecność w UFC i już rozgląda się za kolejnym wielkim wyzwaniem. Choć jeszcze kilka dni temu nie wykluczał pojedynku z Mateuszem Gamrotem, dziś „Gamer” jest dla niego jedynie jedną z możliwych opcji. Francuz znacznie chętniej skrzyżowałby rękawice z Maxem Hollowayem.

Debiut Parnasse’a w największej organizacji MMA na świecie trudno było wyobrazić sobie lepiej. Były podwójny mistrz KSW od razu otrzymał miejsce w walce wieczoru gali UFC w Paryżu, gdzie jego przeciwnikiem został niezwykle doświadczony Dan Hooker.

Francuz kompletnie nie przejął się rangą wydarzenia ani klasą rywala. Starcie zakończyło się już w pierwszej rundzie i ledwie zdążyło przekroczyć jej połowę. Parnasse w efektownym stylu rozprawił się z weteranem i z miejsca stał się jednym z najgorętszych nazwisk kategorii lekkiej.

Już podczas konferencji prasowej po gali pojawił się temat kolejnego przeciwnika. Jeden z francuskich dziennikarzy zapytał „Lwa Atlasu” o możliwość walki z Mateuszem Gamrotem. Byłoby to zestawienie dwóch byłych mistrzów KSW, do którego nigdy nie doszło jeszcze podczas ich pobytu w polskiej organizacji.

Wówczas Parnasse nie zamknął drzwi przed takim pojedynkiem. Zapewnił, iż jest gotowy na każdego i nie miałby problemu z przyjęciem walki z Polakiem.

Parnasse patrzy na TOP 5. Gamrot jedną z możliwości

Kilka dni po gali układ sił w kategorii lekkiej uległ zmianie. Zaktualizowano rankingi tworzone przez dziennikarzy i po raz pierwszy od wielu lat Mateusz Gamrot znalazł się poza TOP 10. Parnasse po swoim efektownym debiucie wskoczył natomiast od razu na 9. miejsce.

Francuz znalazł się więc w sytuacji, w której może od razu mierzyć bardzo wysoko. W wywiadzie dla Ariela Helwaniego potwierdził, iż walka z „Gamerem” przez cały czas jest możliwa, ale nie ukrywał, iż w głowie ma przede wszystkim inne nazwisko.

Jego wymarzonym przeciwnikiem pozostaje Max Holloway.

– Spójrz na mą twarz. Nie mam ani zadrapania. Jestem gotowy, choćby jutro. Max Holloway byłby idealnym rywalem. Lubi wyzwania, a ja uważam, iż razem dalibyśmy bardzo dobre widowisko.

Parnasse po błyskawicznej wygranej z Hookerem nie zamierza robić sobie długiej przerwy. Francuz czuje się zdrowy i jest gotowy gwałtownie wrócić do oktagonu, jeżeli UFC przedstawi mu odpowiednio interesującą propozycję.

„Lew Atlasu” nie planuje przy tym prowokować potencjalnych rywali czy budować pojedynków dzięki medialnych konfliktów. Woli przemawiać sportową klasą i otwarcie deklaruje gotowość na zawodników znajdujących się jeszcze wyżej w rankingu.

– Mam dla niego wiele szacunku i nie jestem fanem trash talku. Jestem gotowy na kogokolwiek z TOP 5 – dodał Parnasse.

Mateusz Gamrot nie zniknął więc całkowicie z radarów Francuza, ale po kapitalnym początku przygody z UFC Parnasse wyraźnie chce wykorzystać swoje momentum. jeżeli będzie miał wybór, zamiast starcia z „Gamerem” chętniej sięgnie po pojedynek z jednym z największych nazwisk dywizji – a na czele jego listy znajduje się Max Holloway.

Idź do oryginalnego materiału