"Polski sędzia, smutny bohater wyeliminowania drużyny Hansiego Flicka z Ligi Mistrzów, otrzymał zielone światło i jest teraz dostępny do sędziowania meczów Ligi Mistrzów UEFA" - takimi słowami rozpoczyna się artykuł "Sport", zatytułowany "Niebezpieczeństwo, Barcelono: Marciniak wraca".
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki o transferze Kapuadiego: To po prostu pokaz siły Widzewa. Ale przepłacili
W Hiszpanii do dziś rozpamiętuje się rewanżowe spotkanie półfinału Ligi Mistrzów, w którym Inter Mediolan po dogrywce pokonał 4:3 FC Barcelonę. Zdaniem mediów z Półwyspu Iberyjskiego, Polak popełnił mnóstwo błędów na korzyść włoskiej drużyny. Między innymi nie podyktował rzutu karnego po zagraniu piłki ręką przez Francesco Acerbiego, za to przyznał jedenastkę Interowi po kontrowersyjnym faulu Pau Cubarsiego na Lautaro Martinezie. Wspomniany Acerbi strzelił też gola na 3:3, choć zdaniem Hiszpanów wcześniej w akcji wyraźnie faulowany był Gerard Martin, więc sędzia nie powinien uznać trafienia.
Kosmetyczka z logo Realu i karny Alvareza
"Ale jeżeli coś całkowicie zniszczyło wiarygodność sędziego w oczach kibiców Barcelony, to był to surrealistyczny epizod z kosmetyczką. Kilka zdjęć w szatni zdradziło, iż sędzia używa kosmetyczki ze złotym herbem Realu Madryt. Szczegół, który rozprzestrzenił się w internecie niczym pożar i nie robił nic poza podsycaniem teorii spiskowych" - przypomniał "Sport", powołując się na słynne zdjęcia Polaka z kosmetyczką z logo Królewskich, która leżała na stole w szatni sędziowskiej. Na dobrą sprawę nie wiadomo nawet, do kogo należał ten przedmiot, ale w kadrze przy nim znalazł się Marciniak.
Na tym nie kończy się burzliwa historia Marciniaka sędziującego hiszpańskim klubom w Lidze Mistrzów. Polakowi przypomniano także sytuację z 1/8 Ligi Mistrzów 2024/2025, kiedy Real Madryt mierzył się z Atletico Madryt. "Królewscy" awansowali po wygranej w rzutach karnych, w których Polak nie uznał trafienia Juliana Alvareza, dopatrując się w powtórce podwójnego dotknięcia przy strzale.
"Marciniak wraca, a wraz z nim powraca niebezpieczeństwo. W Barcelonie już trzymają kciuki, by UEFA nie wyznaczyła go do kolejnego meczu 'Blaugrany'" - tak kończy się artykuł.
Marciniak najpierw pogwiżdże w Polsce. Czeka go hit kolejki
45-latek ostatni raz wystąpił w roli arbitra głównego na początku grudnia, kiedy poprowadził mecz 1/8 Pucharu Polski pomiędzy Piastem Gliwice i Lechem Poznań (0:2). Następnie zniknął z radarów, co wywołało falę spekulacji. Okazało się, iż musiał wyleczyć kontuzję, a w tym czasie jako sędzia zasiadał jedynie w wozie VAR.
Ze zdrowiem najsłynniejszego polskiego arbitra wszystko już w porządku. Jak opisał Szymon Mańkowski ze Sport.pl, jego pierwszym meczem po powrocie ponownie będzie spotkanie Kolejorza: - Wiadomo już, iż Szymon Marciniak w marcu powróci do pracy w roli pierwszego arbitra. Słynny sędzia będzie rozjemcą hitowego starcia między Widzewem Łódź a Lechem Poznań. Oba zespoły mają wielkie ambicje, ale przynamniej w tym roku odmienne cele. Kolejorz walczy o mistrzostwo Polski, Widzewiacy o utrzymanie w lidze". Spotkanie Widzew Łódź - Lech Poznań odbędzie się w sobotę 7 marca o godzinie 20:15.

22 godzin temu















