Podczas spotkania Tomasz Moczerniuk z Przeglądu Sportowego zapytał Igę Świątek, czy rozważała... wplecenie we włosy koralików. Tenisistka nie kryła irytacji pytaniem i odpowiedziała nerwowo: "Co to jest za pytanie, przepraszam? Czy myślałam o tym, aby wpleść sobie koraliki we włosy? Nie. O co chodzi? Co to jest za pytanie?"
Spięcie Świątek z dziennikarzem
Sytuacja była komentowana w sieci. Zarówno w sprawie reakcji 24-latki, jak i samego pytania Moczerniuka. Temat powrócił przy ich najbliższym spotkaniu.
W nocy z soboty na niedzielę czasu polskiego Iga Świątek zmierzyła się z Anną Kalinską. Mimo iż Polka przegrywała w pierwszym secie już 1:5, odrobiła straty i zwyciężyła 7:6(2), 6:4. Dzięki temu awansowała do kolejnej rundy US Open.
Po spotkaniu polska tenisistka ponownie pojawiła się na konferencji prasowej. Na sali nie zabrakło także Tomasza Moczerniuka. Dziennikarz pogratulował Świątek zwycięstwa, a następnie odniósł się do sytuacji sprzed kilku dni:
– Chciałem cię też bardzo serdecznie przeprosić za niezręcznie sformułowane pytanie podczas poprzedniej konferencji. Bardzo cię szanuję, nie chciałem sprawić żadnego dyskomfortu – przekazał.
Napięcie pozostało
Mimo przeprosin, napięcie było wyczuwalne. Moczerniuk zapytał, czy zdaniem Świątek mecz z Rosjanką był najbardziej wyrównany w dotychczasowej karierze. Po chwili ciszy tenisistka odpowiedziała lakonicznie: "No... tak, to był najbardziej zacięty mecz".
Dziennikarz poruszył też temat wypowiedzi Coco Gauff, która po zwycięstwie nad Magdaleną Fręch stwierdziła, iż istnieje różnica między grą w sesji dziennej a wieczornej. Moczerniuk chciał wiedzieć, czy Polka musiała się przystosować do gry w późniejszych godzinach.
– Myślę, iż bardziej musiałam się przyzwyczaić do świateł i do innej atmosfery na korcie, ale jeżeli chodzi o warunki, to wydawały się podobne – odparła.
Na pytania innych dziennikarzy Świątek odpowiadała już obszerniej, jednak na koniec Tomasz Moczerniuk zadał kolejne pytanie, czy uważa, iż w grze Kalinskiej zabrakło płynności. 24-latka odparła, iż go nie rozumie. – Nie rozumiem pytania – mówiła.
Dziennikarz próbował doprecyzować pytanie, jednak Iga Świątek spojrzała na osobę odpowiedzialną za organizację konferencji i spotkanie z mediami zostało zakończone.