
Budzący respekt Iwo Baraniewski z kolejną walką w organizacji UFC. kilka osób spodziewało się takiego rywala
Iwo Baraniewski to zawodnik, który krok po kroku buduje swoją pozycję w świecie MMA i coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność. Nie pozostało postacią pierwszego planu, ale jego nazwisko regularnie pojawia się w dyskusjach wśród fanów i ekspertów śledzących rozwój młodych fighterów. Wszystko za sprawą stylu walki, a mianowicie agresji i nastawienia na… zniszczenie rywala.
W ostatnim czasie jego popularność wywindowała za sprawą występu na gali UFC 323: Dvalishvili vs. Yan 2. Polak wówczas – 7 grudnia – po raz kolejny pokazał, iż nie boi się ryzyka. Mianowicie mowa o konfrontacji z Ibo Aslanem, która skradła serca wielu fanów sportów walki z całego świata.
Podyktowane to było obustronnym nastawieniem na walkę, a nie na bezpieczne punktowanie. Ich pojedynek był niezwykle intensywny – na wysokim tempie z mocną presją. Obaj non stop skracali dystans, szukając wymian, co z miejsca przyniosło efekty. W ciągu 90 sekund padał to jeden, to drugi. Łącznie mieliśmy do czynienia z czterema nokdaunami, których ofiarami dwukrotnie byli Ibo oraz Iwo.
Finalnie starcie zakończyło się wielkim zwycięstwem Polaka, który będąc lekko zamroczony, po raz kolejny ustrzelił swojego rywala. W tym przypadku reprezentant Turcji się już nie zdołał podnieść pod wpływem ciosów byłego zawodnika Babilonu, a sędzia zmuszony był przerwać tą szaloną rywalizację. Warto odnotować, iż Baraniewski otrzymał bonus w wysokości 50 tysięcy dolarów za występ wieczoru.
ZOBACZ TAKŻE: Polak wyszedł do walki o mistrzostwo świata w stroju husarza. W tle grała „Rota”
Oczywiście starcie z bardziej doświadczonym i fizycznym rywalem obnażyło pewne braki, ale jednocześnie pokazało charakter Iwona. W niezwykle trudnych momentach nie odpuszczał i starał się szukać swoich szans, co dobrze świadczy o jego mentalności. Oprócz tego, podkreślić należy, iż był – jak na tego typu wojnę – opanowany i słuchał się poleceń swojego narożnika, co również jest świetnym prognostykiem.
Iwo Baraniewski ledwie chwilę po batalii z Aslanem był głodny kolejnej rywalizacji. Na celownik obrał sobie Iona Cutelabę, czyli wielokrotnie bardziej doświadczonego zawodnika w UFC. Co ciekawe, również go wzięto na cel, a uczynił to Tuco Tokkos, czyli zawodnik z Wysp, który w amerykańskiej organizacji legitymuje się rekordem składającym się z wygranej oraz dwóch porażek.
Reprezentant „Aligatores” finalnie z żadnym z nich nie zawalczy. Jego rywalem będzie ktoś, z kim Polak będzie miał naprawdę spore szanse na viktorię.
Baraniewski z kolejną walką w UFC
Wschodząca gwiazda Ultimate Fighting Championship swój kolejny bój stoczy w terminie, w którym właśnie chciała wojować. Mowa o końcówce marca, a mianowicie 21, kiedy to UFC zawita do Wielkiej Brytanii. Iwo stoczy pojedynek w trakcie gali w Londynie.
Z informacji uzyskanych przez Bartłomieja Stachurę wiemy nie tylko o tym, ale również o tym, z kim przyjdzie się zmierzyć Iwonowi. Otóż jego przeciwnikiem będzie Austen Lane (13-7).
Amerykanin znany jest z kończenia walk przed czasem oraz występów w… kategorii ciężkiej. Będzie to jego debiut w niższej dywizji wagowej, co biorąc pod uwagę jego 38 lat, może nie być zbyt łatwym wyczynem. W UFC jak dotąd stoczył on 5 pojedynków, z których wygrał zaledwie jeden. Nadmienić jednak należy, iż pokonał nie byle kogo, a Robelisa Deispagne. Aktualnie ma on na koncie dwie porażki z rzędu, a Baraniewski zadba o to, aby nie zdołał on powrócić na zwycięskie tory.
ZOBACZ TAKŻE: KSW straci największą gwiazdę? Jest gotowy na mniejsze pieniądze w UFC
Poniżej znajduje się materiał przedstawiający wspomnianą konfrontację Baraniewski kontra Aslan, która z pewnością nigdy nie opuści naszej pamięci:
Czy Lane będzie kolejną ofiarą naszego rodaka? Z pewnością to właśnie on będzie faworytem w tym starciu i to najpewniej niemałym. Mimo wszystko jednak rosły Amerykanin ma atuty, którymi oczywiście będzie mógł zagrozić Iwonowi.

3 godzin temu







