Jacek Murański grzmi po przegranej walce. Czuje się oszukany przez federację

3 miesięcy temu


Jacek Murański zabrał głos po przegranej walce z „Koziołkiem”. Freak fighter jest wyraźnie niezadowolony, czując się pokrzywdzonym.

Na gali FAME 31 nie brakowało emocji, kontrowersji i gorących dyskusji po decyzjach sędziowskich. Jedną z najgłośniejszych postaci po wydarzeniu był Jacek Murański, który po swojej walce z Koziołkiem nie ukrywał ogromnego rozczarowania werdyktem. Według niego wynik nie oddawał przebiegu starcia, a sama walka miała być oceniona w sposób całkowicie nieadekwatny do tego, co działo się w klatce.

Murański po zejściu z areny podkreślał przede wszystkim styl rywala, który jego zdaniem unikał bezpośredniej konfrontacji i skupiał się na poruszaniu po klatce zamiast realnej wymianie ciosów. Aktor zaznaczał, iż przeciwnik przez dużą część pojedynku „uciekał”, a szczególnie w trzeciej rundzie, kiedy to według jego relacji ograniczał się wyłącznie do unikania walki.

Murański twierdził również, iż w pierwszych rundach realizował założenia narożnika, próbując wywierać presję i inicjować akcje ofensywne, które miały w najczarniejszym scenariuszu zrównoważyć punktację. Jego zdaniem najważniejsze momenty walki zostały źle ocenione, a sędziowie nie wzięli pod uwagę różnicy w aktywności i liczbie realnych ataków. Dodatkowo zwracał uwagę na swoją frustrację w trakcie pojedynku, kiedy miał sygnalizować sędziemu, iż walka bardziej przypomina bieg sprinterski niż sportową konfrontację, otrzymując odpowiedź, która jego zdaniem była komiczna:

Super, uciekał. Za to, iż jest dobry w sprincie… No jak dobrze taktycznie? Całą 3. rundę uciekał. U mnie były dwie szarże – na polecenie narożnika zaakcentowałem 1. i 2. rundą. o ile było bombardowanie to po to, żeby conajmniej doprowadzić do remisu obie rundy. o ile ja zwracam uwagę sędziemu, iż to jest jakaś parodia, „czy my się bawimy w sprint?”, a on mi mówi: „niech pan go goni”. Jakie „niech pan go goni”? Niech zwróci uwagę, żeby przestał uciekać i unikać walki. Ja się na zawody olimpijskie w sprincie się nie zapisywałem.

– oznajmił Jacek Murański w wywiadzie dostępnym na kanale „MMA.pl”.

Oczywiście nie jest to pierwsza taka sytuacja, gdy Jacek Murański czuje się oszukany. Choćby 2 tygodnie temu, przy okazji walki w konkurencyjnej organizacji również stawiał się w roli ofiary.

ZOBACZ TAKŻE: Joshua Van broni pas mistrzowski na UFC 328. Kapitalne starcie o tron wagi muszej

Walka i problem ze szczęką

Sama walka Murańskiego z Koziołkiem była typowym dla freak fightów zestawieniem, w którym oprócz fizycznej rywalizacji duże znaczenie miała strategia i styl prowadzenia pojedynku. Od początku starcia było widać, iż Koziołek stawia na mobilność i dystans, starając się nie dać zamknąć przy siatce. Próbował punktować pojedynczymi akcjami, nie wdając się w dłuższe wymiany ciosów.

Z kolei Murański próbował skracać dystans i wymuszać zwarcie, gdzie mógłby wykorzystać swoją agresję i siłę fizyczną. Warto odnotować, iż faktycznie to on przez większość pojedynku wywierał presję i wyprowadził wcale niemniejszą liczbę uderzeń od swojego rywala.

Walka faktycznie momentami przypominała pogoń, w której jeden zawodnik próbował złapać drugiego, a ten skutecznie unikał bezpośredniego starcia. W oczach sędziów to jednak właśnie skuteczność przechyliła szalę na korzyść Koziołka, co ostatecznie doprowadziło do jego zwycięstwa.

W trakcie ich pojedynku, a mianowicie w 2. części ostatniej odsłony mieliśmy do czynienia z niecodzienną sytuacją. Otóż „Muran” wypluł szczękę, a następnie po sekundzie od włożenia jej z powrotem sam ją zdejmował, skarżąc się na coś sędziemu w klatce. Było to bardzo niecodzienne i wiele osób zastanawiało się, o co adekwatnie wtedy chodziło. Tak się składa, iż wiemy już, jak to naprawdę było, bowiem pan Jacek wypowiedział się na ten temat w relacji prowadzonej przez Karola Garncarza:

Sędzia spytał czy chce walczyć bez szczęki, mówię: „tak” – urwał się kawałek plastiku, więc walczyłem bez.

– wyjaśnił Jacek Murański w materiale dostępnym na kanale „MMA.pl”.

ZOBACZ TAKŻE: UFC 328 – wyniki na żywo. Czy Mateusz Rębecki wygrał walkę?

Fight Club Tournament

Fight Club Tournament, będący głównym punktem gali FAME 31, dostarczył wielu emocji i niespodziewanych rozstrzygnięć. Turniej przyciągnął uwagę fanów freak fightów, ponieważ łączył różnych zawodników o odmiennych stylach i doświadczeniu, co tworzyło nieprzewidywalne zestawienia. W trakcie rywalizacji nie brakowało dynamicznych walk, szybkich zakończeń oraz kontrowersji, które stały się już niemal stałym elementem tego typu wydarzeń.

Jedną z nich z pewnością był fakt, iż pomimo kontuzji „Don Kasjo” do gry nie wskoczył wspomniany „Koziołek” czy też przegrany walki rezerwowej – Jacek Murański. Okazuje się, iż Jarosław Kozieł doznał poważnego urazu, a federacja zdecydowała się wówczas sięgnąć po Pawła Bombę, który przegrał w ćwierćfinale z Alanem Kwiecińskim.

ZOBACZ TAKŻE: Daniel Dubois mistrzem świata WBO. Koncert w wykonaniu Anglika

Ostatecznie zwycięzcą całego turnieju został właśnie Alan, który po serii wymagających pojedynków sięgnął po końcowy triumf. Jego droga do zwycięstwa była pełna trudnych momentów, ale jednocześnie pokazała jego doświadczenie. Kwieciński potrafił dostosować się do stylu przeciwników, a w kluczowych momentach wykazywał się większą skutecznością i opanowaniem.

Idź do oryginalnego materiału