Jayson Tatum próbuje podążać ścieżką, którą w pewnym sensie przebył Michael Jordan.
Niezupełnie – MJ nie zerwał Achillesa. Po prostu grał w baseball.
Ale temat pozostaje. Tatum ponownie dołączył do Celtics na dłuższy sezon, próbując odzyskać formę po długiej rehabilitacji po kontuzji.
W sezonie 1994-95 Jordan wrócił do Chicago Bulls po urlopie naukowym w baseballu i musiał ponownie nabrać tempa w NBA.
Przynajmniej Tatum ma swój standard nr 0. W tym sezonie Jordan nosił dla Bulls 45.
„To, co mi w pewnym sensie przypomina, to 45. rok Jordana” – – powiedział asystent trenera Konferencji Wschodniej Timowi Bontempsowi z ESPN w nowym artykule, który ukaże się w środę. „W połowie sezonu pracuje nad powrotem do formy, nabiera tempa i zobaczymy, czy mu się to uda”.
Jordan i Bulls nie zdobyli w tym roku tytułu. Nie dotarli choćby do finałów NBA. Rytm był po prostu zbyt nierówny, aby go pokonać.
Celtics z pewnością wkroczą w tym roku po sezonie, spodziewając się szansy na mistrzostwo, ale nie jest to przesądzone, a Tatum wciąż walczy z rdzą.
Od powrotu notuje średnio 19,1 punktu, 8,9 zbiórki i 3,3 asysty na mecz. Zarówno liczba zdobytych punktów, jak i podań są gorsze od jego średnich w karierze.
Najbardziej niepokoi jednak jego strzelanie. Jego skuteczność w grze wynosi zaledwie 38,8% z gry i 29,3% z rzutów za trzy punkty.
Jego strzał wygląda jeszcze bardziej jak strzał z procy, a mniej niż zwykle z wyskoku, a fani zastanawiają się, czy ogólne zdolności Tatuma do skakania są przez cały czas ograniczone po kontuzji.
Od czasu powrotu Tatum często pozwalał sobie na występy, najwyraźniej próbując nadrobić stracony czas i odnaleźć swój rytm przed play-offami.
Jednak jeszcze go w pełni nie odnalazł. Celtics mają nadzieję, iż niedługo wszystko wróci do normy dla Tatuma, ponieważ powielenie przez niego 45 Jordana byłoby mniej zabawne niż gra 23 MJ.

1 tydzień temu

















