
Utalentowana polska pięściarka Julia Szeremeta wraca do porażki, jakiej doznała w finale Igrzysk Olimpijskich w Paryżu. Polka w mocnych słowach wypowiedziała się o rywalce.
Mowa o walce w finale letnich Igrzysk Olimpijskich w boksie kategorii kobiet do 57 kilogramów.
Julia Szeremeta zmierzyła się z bardzo doświadczoną Tajwanką Lin Yu-ting. Dla młodej Polki był to największy pojedynek w karierze i jednocześnie pierwszy olimpijski finał z udziałem reprezentanta Polski w boksie od 1980 roku.
Jak wyglądał tamten finał?
Od początku walki Lin Yu-ting wykorzystywała przewagę warunków fizycznych. Była wyższa, miała większy zasięg ramion i bardzo dobrze kontrolowała dystans. Szeremeta próbowała nadrabiać szybkością oraz pracą nóg, momentami odważnie skracając dystans i inicjując wymiany. Pierwsza runda jednak wyraźnie należała do Tajwanki, która punktowała Polkę ciosami prostymi i skutecznie kontrowała jej ataki.
W drugiej rundzie przewaga Lin jeszcze bardziej się uwidoczniła. Tajwanka boksowała niezwykle spokojnie i technicznie, utrzymując Szeremetę na dystans. Polka pokazywała ogromny charakter i nie przestawała atakować, ale miała problem z czystym trafianiem rywalki. Sędziowie ponownie jednogłośnie wskazali przewagę zawodniczki z Tajwanu.
Najlepsze momenty Szeremety przyszły w trzeciej rundzie. Polka ruszyła do ofensywy, kilka razy mocniej trafiła Lin i próbowała odwrócić losy walki agresją oraz presją. Mimo ambitnej postawy nie była jednak w stanie przełamać bardzo dobrze dysponowanej przeciwniczki. Ostatecznie Lin Yu-ting wygrała jednogłośną decyzją sędziów i zdobyła złoty medal olimpijski, a Julia Szeremeta zakończyła turniej ze srebrnym medalem.
Dla polskiego boksu był to historyczny sukces. Szeremeta została pierwszą Polką z olimpijskim medalem w boksie i przerwała 32-letnie oczekiwanie Polski na medal w tej dyscyplinie.
- ZOBACZ TAKŻE: Wielki rewanż na KSW w Gdyni. Stawką ponownie będzie pas mistrzowski
Julia Szeremeta wraca do porażki w finale Igrzysk
Teraz Szeremeta w rozmowie z portalem Super Express wróciła do walki z Tajwanką. Poruszyła ona kwestię kontrowersyjną, bowiem Lin Yu-ting w przeszłości była zawieszona po oblaniu testów antydopingowych, a krytycy zarzucają Tajwance niejasności w kwestii płci.
Szeremeta użyła mocnych słów opisując Yu-ting, ale nie szuka przy tym usprawiedliwień do swojej porażki:
„Wchodzę do ringu nie po to, żeby przegrać, tylko żeby pokazać się z dobrej strony i wygrać. Nie miałam żadnych obaw. Boksuję na ryzyku, na refleksie. Ciężko było mi się do niej dostać, bo miała duży zasięg rąk, była bardzo wysoka i niewygodna.
Była zawieszona po Mistrzostwach Świata IBA, przez jakiś czas nie startowała, a potem z wolnej nogi wystartowała w kwalifikacjach i poleciała na igrzyska, nie będąc zbadaną. Ale wchodząc do pojedynku, nie skupiałam się na tych kontrowersjach, po prostu chciałam wygrać.
W boksie jest dużo takich zawodniczek, iż patrzysz i myślisz, iż czy to chłopak, a to dziewczyna. Dla nas to normalne, więc podchodziłam do tego czysto sportowo.”

3 godzin temu















