Według informacji fińskiego portalu iltalehti.fi Norwegowie mieli większą wiedzę nt. trasy i panujących warunków. Pracownik konserwacyjny kadry norweskiej miał jeździć po trasie, choć była ona zamknięta. Protest złożyła fińska sztafeta, która była czwarta. Liczyła na to, iż pierwsza Norwegia zostanie zdyskwalifikowana i w ten sposób Finlandia zgarnie brąz.
REKLAMA
Zobacz wideo Kaja Ziomek-Nogal: Jechałam tu po medal, ale za jakiś czas docenię szóstą lokatę, bo zrobiłam wszystko, co mogłam
Sprawa Norwegów trafiła do FIS-u. Istniało zatem ryzyko, iż Norwegia straci olimpijskie złoto. Mistrzowie olimpijscy przyznali, iż pracownik techniczny źle oszacował czas otwarcia toru. Wskazali też na błąd komunikacyjny, miał źle zrozumieć informację dot. czasu dostępności trasy. Przekroczył czas o niecałe dziesięć minut. FIS oświadczył po spotkaniu ze sztabem Norwegów, iż ci przeprosili za zaistniałą sytuację. Uznano też, iż działania pracownika nie wpłynęły na przewagę sztafety nad innymi.
Zobacz też: Ależ burza wokół Igi Świątek. "Wstyd, to niedorzeczne"
Federacja nie zabrała złota Norwegom. Dzięki temu Johannes Hoesflot Klaebo wciąż jest najbardziej utytułowanym zawodnikiem w historii zimowych igrzysk. Jedyną karą dla Norwegii było ograniczenie liczby pracowników na trasie sprintu drużynowego, który odbędzie się w środę. Giganci biegów narciarskich będą mieli o jednego asystenta mniej w porównaniu do reszty sztafet.
Nie tylko Norwegowie oszukiwali?
Nowe światło na sprawę oszustwa norweskiej sztafety rzuciła stacja NRK. Okazuje się, iż protest Finów nie był konieczny, bo pracownik, który przewinił, sam zgłosił się do federacji z tą sytuacją przed startem zawodów. W ten sposób zminimalizował ryzyko dyskwalifikacji. Ale miał zapłacić za incydent utratą akredytacji olimpijskiej.
Norweska telewizja ujawniła też, iż pracownicy techniczni kilku sztafet żeńskich sprawdzali trasę przed sobotnim biegiem drużynowym poza wyznaczonym czasem. Norwegowie wiedzieli o tym, ale mieli nie składać skarg do FIS, dlatego na nikogo nie nałożono sankcji.
Oburzenia na zachowanie Norwegów nie krył trener biegów narciarskich Fredrik Auckland. Jego zdaniem sztab reprezentacji wykazał się hipokryzją.
- To wręcz żenujące, iż Norwegia nie zastosowała się do przepisów następnego dnia po tym, jak sama zauważyła problem. To niepotrzebne działanie z ich strony. W końcu skargi na zachowanie norweskich techników pojawiały się już podczas igrzysk olimpijskich - powiedział, nawiązując do protestu Finów po sprintach.
NRK wspomina też o dyskwalifikacji koreańskich sprinterów, którzy mieli narty posmarowane zakazanym woskiem z fluorem. Amerykanie mieli zostać przyłapani na stosowaniu substancji nieznanego pochodzenia na treningach. Miała ona poprawić poziom nasmarowania nart. Podejrzani tłumaczyli, iż to płyn do dezynfekcji rąk.
W środę odbędą się sprinty drużynowe kobiet i mężczyzn. W weekend zobaczymy biegi na 50 km.

2 tygodni temu









![Oddział chirurgii ogólnej po remoncie. Pacjenci wrócili do odnowionych przestrzeni [ZDJĘCIA]](https://rdn.pl/wp-content/uploads/2026/03/oddzial_chirurgii_ogolnej.jpg)




