Było 2:1, Iga Świątek właśnie przełamała serwis rywalki, i nagle zobaczyliśmy, jak zalewa się łzami. Nie słyszeliśmy, co mówiła nasza tenisistka, ani co mówił jej trener Wim Fissette. Ale ta krótka, emocjonalna przerwa, na pewno dużo kosztowała co wrażliwszych kibiców.
REKLAMA
Pewnie niedługo dowiemy się, jakie były powody łez Igi, natomiast chyba już możemy odrzucić kwestie zdrowotne. Bo raczej nikt z poważną kontuzją nie byłby w stanie zagrać tak dobrze, jak to zrobiła Polka.
Po zaledwie 27 minutach utalentowana Joint, najlepsza dziś tenisistka Australii, już przegrywała 0:1 w setach. Świątek wygrała partię 6:1 w sposób bezdyskusyjny. Zdominowała przeciwniczkę, świetnie serwowała i returnowała, z pasją doganiała każdą piłkę i niemal wszystkie wspaniale odgrywała. Ogromne różnice między Polką a Australijkę widzieliśmy, gdy realizator transmisji pokazał nam, iż średni return naszej tenisistki ma prędkość 130 km/h, a przeciwniczki – tylko 103 km/h. Ogromne różnice widzieliśmy też w nastrojach kibiców. Polacy świętowali – wymachiwali biało-czerwonymi flagami i szalikami, kartonami z wypisanym na nich okrzykiem bojowym Świątek - „Jazda" – a choćby wymachiwali dmuchanymi flamingami. Bo flaming w postaci ogromnej, dmuchanej zabawki, towarzyszy naszej kadrze na United Cup jako maskotka.
Świątek dziękowała tym ludziom
W Sydney, gdzie Polska walczy z Australią o półfinał nieoficjalnych tenisowych mistrzostw świata na trybunach dominują oczywiście miejscowi kibice. Ale ich dmuchane kangury, ich flagi, ich cały asortyment, w meczu Świątek – Joint nie był w użyciu. Bo oni nie mieli się z czego cieszyć. Joint to tenisistka już bardzo dobra, a do tego bardzo perspektywiczna (ma 19 lat i już jest 32. w światowym rankingu). Ale na pokonanie tak dobrej Świątek nie miała żadnych perspektyw. Mecz potrwał zaledwie 56 minut, a Polka wygrała 6:1, 6:1, zdobywając ponad dwa razy więcej punktów (53:24).
Na koniec Świątek dziękowała polskim kibicom. Nic dziwnego - naprawdę było ich słychać i widać. Byli kreatywni, barwni. Dokładnie jak Iga na korcie. Po jej meczu Polska prowadzi z Australią 1:0 i zwycięstwo naszej kadrze może zapewnić już Hubert Hurkacz, jeżeli pokona Alexa De Minaura. W przypadku wygranej szóstego zawodnika rankingu ATP o awansie do półfinału będzie decydowało starcie mikstów, gdzie najpewniej naszą parę stworzą Świątek i Hurkacz.

16 godzin temu
















