Mateusz Kisielewski przed galą King’s Arena 4 odwiedził studio Fansportu TV. W rozmowie z Michałem Tuszyńskim pojawił się również bardzo łódzki temat – kibicowski podział miasta i pytanie, które dla osoby z zewnątrz może okazać się wyjątkowo kłopotliwe.
Chuligan ŁKS-u Łódź już w tę sobotę wystąpi w walce wieczoru King’s Arena 4. Będzie to jego trzeci pojedynek dla tej organizacji. Wcześniej Kisielewski znokautował Gabriela Ruiza, a następnie wypunktował Daniela Skibińskiego. Teraz stanie naprzeciw Wawrzyńca Bartnika, a dodatkowego znaczenia starciu nadaje fakt, iż odbędzie się ono w rodzinnym mieście Mateusza – Łodzi.
Widzew czy ŁKS? Kisielewski ma radę dla przyjezdnych
Łódź od lat kojarzy się z mocnym podziałem kibicowskim. Pytanie „Widzew czy ŁKS?” może więc pojawić się bardzo szybko, a odpowiedź udzielona w niewłaściwym miejscu nie zawsze musi okazać się najlepszym pomysłem.
Michał Tuszyński z Fansportu TV zapytał Kisielewskiego, jak w takiej sytuacji powinna zachować się osoba, która kompletnie nie zna lokalnych realiów.
– Pfff… Słuchaj, ale jaj, iż o to zapytałeś. Niesamowite to jest – odparł szczerząc się od ucha do ucha bohater King’s Arena 4. – Może nie będę zapeszał… ale mamy pomysł zrobić taką aplikację, iż wchodzisz na telefon i patrzysz… Ktoś się ciebie pyta, „chwilkę, tylko telefon odbiorę…”, wchodzisz na aplikację, na jakim rejonie jesteś i ci pokazuje: „tutaj musisz powiedzieć, iż jesteś za tym” – podzielił się ciekawym pomysłem Mateusz.
Po chwili zawodnik podał jednak znacznie prostsze rozwiązanie.
– Ale ogólnie, jeżeli się pytasz o Łódź, to lepiej powiedzieć, iż się nie kibicuje – dodał ze śmiechem Mateusz. – W sensie jeżeli nie kibicujesz. jeżeli kibicujesz i jesteś gotów podjąć ryzyko, to śmiało… Ale to jest takie miasto, w którym ryzyko jest wpisane w codzienność.
Kisielewski sam oczywiście może liczyć na mocne wsparcie ze strony znajomych i kibiców. Zainteresowanie jego występem ma być bardzo duże, a zawodnik zdradził, iż sprzedaż biletów idzie pełną parą.
– Tak, też na to liczę. Cały czas idą te bilety. Masa jest już sprzedana. Nie wiem ile, bo cały czas ktoś dzwoni, pisze. Ja już się od tego odciąłem, nie chce mi się tego rozwozić, bo już dużo rozwoziłem tych biletów. Teraz już zaangażowałem do tego moich bliskich.
Mateusz spodziewa się, iż w dniu gali trybuny mogą być wypełnione praktycznie do ostatniego miejsca.
– Myślę, iż będzie cała hala. Z tego, co wiem, to zostało kilka miejsc. Nie mogę się doczekać ogólnie, jak będzie „turknięcie” takie.
Kisielewski walczył już wcześniej w Piotrkowie Trybunalskim, a więc niedaleko Łodzi. Tym razem będzie jednak występował bezpośrednio przed własną publicznością, co oznacza jeszcze większą mobilizację jego środowiska. Jak sam podkreślał w rozmowie, presji z tym związanej się jednak nie obawia.
















