Kosmiczny rewanż w "świętej wojnie" o złoto igrzysk! Zdecydowała dogrywka

3 godzin temu
Stany Zjednoczone po raz trzeci w historii ze złotym medalem olimpijskim w hokeju kobiet! Choć do niemal 58. minuty prowadziły Kanadyjki, nagle nastąpił totalny zwrot. Amerykanki w samej końcówce wyrównały i o zwycięstwie w czwartkowym finale igrzysk w Mediolanie musiała zadecydować dogrywka. A w niej złotą bramkę zdobyła Megan Keller i USA wygrało 2:1.
Hokej na lodzie kobiet w programie zimowych igrzysk olimpijskich pojawił się dopiero w 1998 r. Od tamtej pory po złoto w tej rywalizacji sięgały jedynie dwie reprezentacje. Pięć razy triumfowała Kanada, a dwa razy - Stany Zjednoczone. Już przed czwartkowym finałem wiadomo było, iż nic się w tej kwestii nie zmieni. W Mediolanie o złoto zagrały bowiem Kanadyjki i Amerykanki - podobnie jak przed czterema laty w Pekinie. Wtedy Kanada wygrała 3:2.

REKLAMA







Zobacz wideo "Dla Tomasiaka te zawody będą trudniejsze niż igrzyska"



Ależ otwarcie drugiej tercji. USA grało w przewadze. Cios po 54 sekundach!
Zanim jednak obie ekipy wyjechały na lód, doszło do starcia o brązowy medal. Zwycięsko wyszły z niego Szwajcarki, które po dogrywce pokonały reprezentację Szwecji 2:1. Największe emocje miały jednak dopiero nadejść. Kanadyjki i Amerykanki zagrały ze sobą już w fazie grupowej. Wówczas padł wynik 5:0 dla USA. Amerykanki były zresztą niepokonane na dystansie całego turnieju olimpijskiego. Mecz o mistrzowski tytuł wyglądał już jednak zgoła inaczej. Przez długi czas kilka się działo. W pierwszej tercji nie padła ani jedna bramka. Minimalnie więcej strzałów oddały Kanadyjki (8 do 6), ale znakomicie w bramce spisywała się Aerin Frankel.


Mocnego otwarcia doczekaliśmy się za to tuż po przerwie. Wystarczyły zaledwie 54 sekundy drugiej tercji, by wynik otworzyła grająca w osłabieniu Kanada. Fantastycznym rajdem popisała się wówczas Laura Stacey, minęła dwie rywalki i wyłożyła krążek na czystą pozycję do Kristin O'Neill. 27-latka nie zmarnowała okazji i z bliskiej odległości umieściła go w bramce.
Wielkie emocje w olimpijskim finale. Potrzebna była dogrywka
Wtedy do odrabiania strat rzuciły się Amerykanki, które przez całą drugą odsłonę zaciekle atakowały bramkę rywalek. Największe zagrożenie stanowiła Abbey Murphy. Oddawała bardzo groźne strzały, ale fenomenalnie w bramce dysponowana była Ann-Renee Desbiens. Kanadyjska bramkarka w samej drugiej tercji obroniła aż 14 uderzeń i do końca pozostała niepokonana. Na drugą przerwę panie schodziły więc przy wyniku 1:0.


W ostatniej partii przez cały czas przewagę miały Amerykanki, ale znów kilka z tego wynikało. Nie potrafiły pokonać Desbiens, a z czasem ich dominacja na lodowisku stawała się coraz mniejsza. Na domiar złego na nieco ponad pięć minut przed końcem karę dwóch minut otrzymała Britta Curl za brutalne pchnięcie rywalki. Kanadyjki próbowały wykorzystać przewagę, dłużej utrzymywały się przy krążku i stworzyły kilka znakomitych okazji. Prowadzenia nie udało się jednak podwyższyć.



Gdy wydawało się, iż Kanada nie odda już zwycięstwa, nagle nastąpił nieoczekiwany zwrot. Na nieco ponad dwie minuty przed końcem Amerykanki wycofały bramkarkę, a chwilę później potężnie z dystansu huknęła Laila Edwards. Na linii strzału znalazła się jej koleżanka Hilary Knight, zmieniła lot krążka i szczęśliwie zdobyła gola na 1:1. O złotym medalu zadecydowała zatem dogrywka. Obie ekipy miały 20 minut, by zdobyć złotą bramkę. W przeciwnym razie o zwycięstwie zdecydowałyby rzuty karne.
Nie trzeba było jednak czekać aż do nich. Już w piątej minucie po długim podaniu od Heise indywidualną akcję przeprowadziła Megan Keller. Minęła jedną rywalkę, po czym pewnym ruchem pokonała Desbiens. Tym samym dała ekipie USA wygraną 2:1 i złoty medal olimpijski. USA zrewanżowało się zatem za przegrany finał sprzed czterech lat.
Idź do oryginalnego materiału