Kucharczyk zrzekł się milionów od Legii. „Mogłem leżeć teraz na Kanarach”

1 tydzień temu

Ostatnimi czasy Legia Warszawa nie narzeka na nadmiar pieniędzy. Obecna sytuacja stołecznego klubu mogłaby być jeszcze gorsza, gdyby nie fakt, iż Michał Kucharczyk zrzekł się kilkudziesięciu milionów złotych.

Kucharczyk o błędzie w umowie

W rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą były skrzydłowy m.in. Legii, Pogoni Szczecin czy Urału Jekaterynburg podzielił się dość zaskakującą anegdotką. Jak przyznał dziewięciokrotny reprezentant Polski, pewien zapis w kontrakcie gwarantował mu grube miliony.

– To nie jest tak, iż mam do Legii jakieś „ale”. Nie. Ten klub dał mi wszystko. Zawdzięczam mu bardzo dużo, iż mogłem doświadczyć tego wszystkiego. To jest sytuacja, o której ludzie nie wiedzą. Sytuacja bardzo związana z pieniędzmi, Legią i mną. W 2019 roku, kiedy „odszedłem” z Legii, z ust pewnego trenera padły takie słowa, iż „Michał Kucharczyk to udawany legionista”. Tylko przed kamerami jestem tym legionistą, a poza tym to nie jestem. To chcę tutaj powiedzieć, iż tak naprawdę ten trener dużo nie wie o sytuacji, która wydarzyła się kilka lat wcześniej – zaczął.

– W 2010 roku podpisałem kontrakt z Legią. Za tę umowę odpowiedzialnych było trzech ludzi. Zapisano tam pewien podpunkt, bo ten kontrakt był na bardzo młode pieniądze, nie tak jak teraz, iż młodzi zawodnicy przychodzą i dostają ogromne pieniądze, bo po prostu przychodzą do dużego klubu, bo tak działa teraz rynek transferowy. Dostałem bardzo małe pieniądze i tam było napisane, iż jeżeli rozegram w pięciu spotkaniach 45 minut, to moja pensja podwaja się. Nie było zapisane, czy jest to raz, czy nie. Miałoby się to podwajać cały czas – kontynuował.

– W 2013 roku pojawiło się jakieś tam zainteresowanie ze strony innych klubów i wtedy siedliśmy do kontraktu z moim menedżerem Czarkiem Kucharskim, zaczęliśmy go przeglądać i doszliśmy do tego podpunktu. (…) I my, patrząc na ten podpunkt, mówimy, iż coś chyba w tym podpunkcie się nie zgadza. Poszliśmy z tym do prezesa, a konkretniej mój menedżer poszedł do prezesa Bogusława Leśnodorskiego i pokazał mu to – dodał.

„Mogłem leżeć i popijać drinka na Kanarach”

– Leśnodorski zna się na tym i rzeczywiście przytaknął, iż zgadza się z tym, iż ten zapis w kontrakcie powinien stanowić o tym, iż ja powinienem dostawać po rozegraniu w pięciu spotkaniach 45 minut dwukrotną podwyżkę. Dowiedział się o tym też ówczesny trener Jan Urban. gwałtownie mnie zawołał, bo akurat okazało się, iż jakbym zagrał kolejny mecz, to byłby on 65. i musiałbym dostać kolejną podwyżkę. Policzmy, zacząłem od 10 tysięcy, tego nie ukrywam, i mamy dwanaście podwyżek. Miesięcznie powinienem zarabiać 5-6 milionów złotych – wyjawił.

– W ogólnym rozrachunku Legia powinna mi wypłacić 40-50 milionów w tamtym okresie. Jan Urban zabronił mi grania i powiedział, iż jak najszybciej muszę się dogadać. Dogadaliśmy się i podpisałem nową umowę. (…) Mógłbym domagać się od Legii 40-50 milionów złotych. Zamiast siedzieć w studiu czy kłócić się w Świcie Nowy Dwór Mazowiecki, mogłem leżeć i popijać drinka na Kanarach. Tak się nie stało. Zrzekłem się tej kwoty. Nie wziąłem choćby złamanego grosika. Podpisaliśmy nowy kontrakt, przedłużony o kolejne lata – zakończył.

Zdarzyła się w Legii sytuacja, o której ludzie nie wiedzą. W 2019 roku, kiedy „odszedłem” z Legii, usłyszałem, iż „Michał Kucharczyk to jest udawany legionista”. Padły takie słowa z ust pewnego trenera. Chcę tutaj powiedzieć, iż tak naprawdę ten trener też dużo nie wie o… pic.twitter.com/LgIGfvcBPx

— Tomasz Cwiakala (@cwiakala) September 22, 2026

W trwającym sezonie Kucharczyk występuje w rezerwach Świtu Nowy Dwór Mazowiecki.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

„Witaj w domu!”. Kucharczyk wraca do Świtu Nowy Dwór Mazowiecki
Kucharczyk żegna się z Legią. „Kariery jeszcze nie kończę”
Michał Kucharczyk ma żal do Świtu. „Czekam i chyba się nie doczekam”

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału