Nico Hulkenberg był jednym z pięciu kierowców F1, którzy nie ukończyli Grand Prix Barcelony – Katalonii. Niemiec nie miał jednak awarii auta czy wypadku. “Załatwił go” kamień…
Hulkenberg zakwalifikował się do rywalizacji w Barcelonie na wysokim 10. miejscu. Niemiec po pierwszej serii pit-stopów utrzymywał się w pierwszej dziesiątce i jechał bardzo blisko poprzedzającego Liama Lawsona, licząc na zyskanie pozycji.
Niestety, właśnie ta bliska walka z kierowcą RB przyczyniła się do odpadnięcia Nico i to bez kontaktu czy awarii. Jak się okazuje, idealnie w miejsce jednego z systemów bezpieczeństwa w jego aucie uderzył kamyk, doprowadzając do unieruchomienia auta.
“To dość niewiarygodne… Jechałem blisko za Liamem i trafił mnie żwirek z pobocza, gdy on wyjechał za szeroko. Jeden z kamyków uderzył w miejsce systemu gaśniczego oraz wyłączanie ERS-u i zgasił całe auto. Po wyścigu. Gorzki smak odpadnięcia!” – napisał Niemiec na Instagramie.

3 godzin temu

















