Kuriozalny hymn na oczach Nawrockiego. Kibice nie wiedzieli, co się dzieje

2 godzin temu
Orkiestra Reprezentacyjna Straży Granicznej na meczu Polska - Albania prezentowała się pięknie. Prezydent Karol Nawrocki zainstalował się na swojej trybunie honorowej. Kibice wstali z miejsc. Potem był już jeden wielki niesmak i konsternacja.
Pomysł być może był dobry. Uroczysty i bardzo istotny mecz barażowy wymagał odświętnej oprawy. To prawdopodobnie dlatego hymny Polski i Albanii przed spotkaniem o mundial wykonała Orkiestra Reprezentacyjna Straży Granicznej. Muzycy dostojnie weszli na murawę, najpierw paradując obok trybun. Kilkanaście minut poczekali na piłkarzy, ale gdy spiker poprosił wszystkich o powstanie, na PGE Narodowym zapanowała wielka konsternacja.

REKLAMA







Zobacz wideo Bereszyński z Zielińskim. Urban i Magiera w rozmowie z Cashem



Polska - Albania. "Jaka to melodia"
Najpierw odegrano hymn Albanii. 57 tysięcy kibiców na stadionie usłyszało jednak adekwatnie tylko kilka pierwszych dźwięków puzonów i rytmiczne uderzanie w bęben. choćby kibice Albanii zamiast zaintonować swą patriotyczną pieśń, czuli się jakby brali udział w popularnym w Polsce teleturnieju "Jaka to melodia". Zirytowani zaczęli gwizdać, część hymn śpiewała na własną rękę.
Po tym, jak spiker zapowiedział Mazurka Dąbrowskiego, sytuacja zrobiła się bliźniaczo podobna. Z tym iż oprócz buczenia i gwizdów kibiców z Albanii polskie trybuny były ciche. Niewielu poza pierwszymi rzędami wiedziało, iż już zaczęła się pierwsza zwrotka, niewielu hymn zaintonowało. Maksymalny poziom konsternacji musiał być na najwyższych trybunach, gdzie nie było słychać prawdopodobnie nic. Kibice w końcu spontanicznie włączyli się do śpiewania, trafiając mniej lub bardziej w akompaniament orkiestry. Stadion było słychać dopiero na ostatnim refrenie. Do tej pory polski hymn odgrywany był z głośników. Był to jeden z tych nielicznych momentów na meczach, gdy cały stadion w sposób zorganizowany i mocny dawał wsparcie reprezentacji.
Temu wszystkiemu przyglądał się Karol Nawrocki, który zgodnie z naszymi informacjami sprzed miesiąca, w czwartek pojawił się w loży honorowej. Prezydent Polski na trybunę wszedł kilka minut przed meczem, przywitał się z oficjelami PZPN i też stanął do hymnu. Być może w loży prezydenckiej dźwięki orkiestry słychać było lepiej. Choć raczej wątpimy, bo staliśmy praktycznie kilkanaście metrów nad nią, no i nie było najlepiej. Jeszcze raz potwierdziła się zasada, by z hymnami lepiej nie eksperymentować.
Idź do oryginalnego materiału