W 23. kolejce PKO BP Ekstraklasy Jagiellonia Białystok zremisowała z Legią Warszawa 2:2 w meczu pełnym emocji i zwrotów akcji. Gospodarze gwałtownie objęli prowadzenie 2:0, jednak Legia — grająca o utrzymanie kontaktu z czołówką — zdołała odrobić straty. Podopieczni trenera Marka Papszuna stworzyli kilka znakomitych okazji, ale mimo przewagi i pięciu klarownych sytuacji nie zdołali przechylić wyniku na swoją stronę.
Spotkanie nie zawiodło kibiców: było dynamiczne, ofensywne i trzymało w napięciu do samego końca. Po końcowym gwizdku trener Legii podsumował starcie na konferencji prasowej, podkreślając charakter drużyny, ale także rozczarowanie końcowym rezultatem.
Marek Papszun:
– Nie sądziłem, iż po remisie w Białymstoku będziemy tak niezadowoleni. Zrobiliśmy bardzo dużo, aby ten mecz wygrać. Stworzyliśmy pięć klarownych sytuacji. To pokazuje, iż zagraliśmy dobry mecz. Jesteśmy rozczarowani wynikiem. Wiem, iż to dziwnie brzmi, bo przyjechała drużyna broniąca się przed spadkiem do rywala, który walczy o mistrzostwo. Wcześniej, myślę iż Legia nie podniosłaby się przy 0:2 w Białymstoku. Dzisiaj to zrobiła i miała możliwość wygrać. Gratuluję zespołowi, iż pokazał charakter. Dziękuję kibicom, których wsparcie nam pomogło. Dzisiaj zabieramy do Warszawy punkt i czekamy na mecz z Cracovią. Musimy to spotkanie wygrać.
– Wierzę w każdego zawodnika tej drużyny. Legia nie wygrała dwunastu spotkań w Ekstraklasie z rzędu. W końcu przyszło przełamanie. Tak samo może być z napastnikiem. Mileta musi dawać z siebie więcej w różnych obszarach, aby się przełamać.
– Jagiellonia wymieniła pół składu. W pucharach wchodzisz na wyżyny możliwości, ale domowy mecz z Legią, dla Jagiellonii jest trochę jak mecz pucharowy. Nie widzieliśmy tego zmęczenia u rywali.
– Moja żona jest spod Białegostoku i ma stąd siostrę. Jak jest możliwe, to odwiedzamy to miasto i dobrze się tu czujemy. Wyniki jak dotąd w mojej karierze też się zgadzały.
– Mieliśmy problem żeby trafić w bramkę choćby w najprostszych sytuacjach. Musimy lepiej nastawić te celowniki i mieć chłodniejszą głowę.
Wypowiedź Juergena Elitima:
– To był bardzo trudny mecz. Myślę, iż pierwsza połowa należała do Jagiellonii. Z jednej strony jesteśmy niezadowoleni z wyniku – w drugiej połowie, zwłaszcza na początku, powinniśmy byli zdobyć co najmniej jeszcze jedną bramkę. Z drugiej – jesteśmy bardzo dumni z powrotu do gry, z mentalności zespołu. Jeszcze niedawno, kiedy traciliśmy bramki, nastawienie było zupełnie inne. Dzisiaj zespół się nie poddał. Gramy dalej, realizujemy nasz plan i dlatego udało nam się wrócić do gry.
– Najważniejsze było nastawienie, nie daliśmy się ponieść emocjom. Nie byliśmy impulsywni. Po prostu wiedzieliśmy, iż musimy być konsekwentni. Mecz był długi, intensywny, więc wiedzieliśmy, iż będziemy mieli swoje szanse. I ostatecznie myślę, iż to było to, nad czym pracowaliśmy przez cały tydzień. Wysoki pressing, szanse, które mieliśmy po dośrodkowaniach. Niestety nie zakończyło się to zwycięstwem, ale jak powiedziałem, jestem dumny z drużyny.
Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa 2:2 (2:1)
Bramki: Flach (17′), Pululu (22′), Vital (45′ – sam.), Flach (56′ – sam.)
Jagiellonia Białystok
Abramowicz – Wojtuszek, Vital (Pelmard 46′), Konstantopoulos, Montoia (Wdowik 56′) – Imaz (Rallis 85′), Flach (Drachal 73′), Mazurek, Pozo (Bazdar 85′) – Pululu, Szmyt
Rezerwowi:
Damasiewicz, Kobayashi, Drachal, Rallis, Bazdar, Sylla, Wdowik, Pelmard, Zalewski, Kozłowski
Legia Warszawa
Hindrich – Piątkowski, Augustyniak, Pankov – Chodyna, Kapustka (W. Urbański 70′), Elitim, Biczachczjan (K. Urbański 70′), Kun – Rajović (Colak 74′), Adamski (Krasniqi 90′)
Rezerwowi
Tobiasz, Reca, Colak, Nsame, Stojanović, W. Urbański, Jędrzejczyk, Leszczyński, Krasniqi, K. Urbański, Kovacik
fot. Janusz Partyka/legia.com

3 godzin temu
















