
Marek Papszun otwarcie mówi, jakie zadanie postawił przed nowym pomocnikiem Legii Warszawa. Michal Ševčík ma wypełnić lukę, której nie udało się zapełnić Kacprowi Urbańskiemu, a trener nie krył się z tym po sparingu z Radomiakiem Radom.
Sezon 2026/2027 wystartuje dla Legii już 24 lipca meczem z Pogonią Szczecin, jednak przed tym wydarzeniem warszawski klub rozegrał kolejne sparingowe starcie. We wtorek rywalem był Radomiak Radom i choć „Wojskowi” po pierwszej połowie przegrywali 0:1, ostatecznie zwyciężyli 3:1. Jednym z bohaterów spotkania okazał się Michal Ševčík, czeski pomocnik wypożyczony niedawno ze Spartą Praga z opcją wykupu.
Właśnie ten transfer stał się głównym tematem pomeczowej konferencji Marka Papszuna. Szkoleniowiec Legii przyznał, iż oczekiwania wobec 23-latka są spore, choć jednocześnie zaznaczył, iż na ocenę jego dotychczasowych występów jest zdecydowanie za wcześnie. Podkreślił natomiast, iż sprowadzenie Czecha nie było przypadkowe, bo klub wiąże z nim konkretne nadzieje na szybką adaptację.
Bramka jako impuls do rozwoju
Papszun zwrócił uwagę, iż zdobyty gol może okazać się dla Ševčíka istotnym impulsem, ponieważ w piłce każdy taki moment buduje pewność siebie zawodnika. Trener zaznaczył, iż najsilniejszą stroną Czecha jest gra w ostatniej tercji boiska, co pomocnik zdążył już pokazać w towarzyskim starciu. Legia liczy przede wszystkim na kreatywność, choć jak przyznał szkoleniowiec, drużyna i tak generuje sporo sytuacji podczas przygotowań. Problemem bywa jednak skuteczność, dlatego właśnie w tym aspekcie Ševčík ma być realnym wzmocnieniem.
Co ciekawe, Papszun nie unikał bezpośredniego porównania do Urbańskiego. Trener wprost przyznał, iż liczy na to, iż Czech stanie się dla klubu tym, kim miał być reprezentant Polski. Określił ten ruch mianem zamiany “jeden do jednego”, zaznaczając przy tym podobny profil obu piłkarzy.
„Wierzymy, iż Michal bardziej się u nas odnajdzie niż Kacper” – przyznał szkoleniowiec Legii.
Charakter ważniejszy niż nazwisko
Trener zaznaczył jednak, iż żadna transakcja nie daje stuprocentowej gwarancji sukcesu, ponieważ historia Legii pokazała już wielokrotnie, iż choćby znacznie bardziej rozpoznawalne nazwiska potrafiły nie odnaleźć się w stołecznym klubie. Zdaniem Papszuna najważniejszy okazuje się charakter zawodnika, a nie sama marka czy dotychczasowe osiągnięcia. Dlatego, mimo iż wokół transferu Ševčíka pojawiały się różne opinie, szkoleniowiec przyznał, iż niespecjalnie bierze je pod uwagę.
Warto dodać, iż decyzja o sprowadzeniu Czecha nie zapadła z dnia na dzień. Papszun podkreślił, iż sam przeprowadził rozmowę z zawodnikiem, a cały proces transferowy ciągnął się dość długo. Tym samym Legia miała czas, by dokładnie sprawdzić, czy nowy nabytek pasuje do wizji trenera. Jak dodał szkoleniowiec, to właśnie determinacja Ševčíka w dołączeniu do klubu ostatecznie przekonała go do finalizacji ruchu.
Teraz przyjdzie czas na weryfikację tych słów w warunkach meczowych, bo już 24 lipca Legia zainauguruje sezon starciem z Pogonią Szczecin. Wtedy okaże się, czy Czech rzeczywiście jest w stanie udźwignąć ciężar oczekiwań, które od miesięcy towarzyszyły pozycji numer dziesięć w Warszawie.

2 godzin temu















