M. Gębala: Od dawna nie byliśmy tak mocni (ROZMOWA)

4 godzin temu

„Cieszę się, iż chłopaki wyzdrowieli i iż mamy trochę szczęścia, bo już od dawna nie byliśmy tak mocni osobowo. Dobrze wiemy, iż ten dwumecz jest teraz najważniejszy w kontekście przyszłości nie tylko naszej kadry, ale całej polskiej piłki manualnej” – mówi Maciej Gębala przed pierwszą odsłoną polsko-austriackiej rywalizacji o awans na Mistrzostwa Świata Mężczyzn 2027. „Myślę, iż będą to mecze walki z mocną obroną z obu stron. Nasz cel jest taki, żeby nie ważne jak, ale wyjść z tej walki zwycięsko” – dodaje obrotowy. Spotkanie w Graz rozpocznie się w środę 13 maja o godz. 18.00. Transmisja na żywo będzie dostępna na kanale Polsat Sport 3.

Prowadzona przez hiszpańskiego szkoleniowca Jotę Gonzaleza reprezentacja Polski mężczyzn staje przed szansą wywalczenia dziewiętnastego w historii awansu do turnieju finałowego mistrzostw świata. Droga do czempionatu, który w styczniu 2027 roku odbędzie się w Niemczech, nie jest jednak łatwa. Po marcowym zwycięstwie w dwumeczu z Łotwą, kolejną przeszkodą na drodze Polaków będzie Austria. Pierwszy mecz zostanie rozegrany na wyjeździe, ale historia bezpośrednich spotkań obu drużyn może napawać polskich kibiców zdecydowanym optymizmem. Obszerną zapowiedź meczu można przeczytać TUTAJ.

Przed spotkaniem porozmawialiśmy także z obrotowym naszej drużyny, Maciejem Gębalą. Lider defensywy Biało-Czerwonych opowiedział nam m.in. o przygotowaniach do rywalizacji z Austrią, kondycji naszej drużyny, stawce spotkania oraz sposobie na pokonanie rywali. Przy okazji, zawodnik zdradził nam kilka zakulisowych tajników związanych z wymianą informacji na temat przeciwników.

Maciej Szarek, Związek Piłki manualnej w Polsce: Jakie myśli towarzyszą ci przed dwumeczem z Austrią?

Maciej Gębala, obrotowy reprezentacji Polski i HC Erlangen: Tym razem udało nam się zebrać naprawdę mocny skład. Nie ma w zespole kontuzji, do tego do kadry wróciło wielu ważnych zawodników. Myślę, iż właśnie to będzie naszym atutem, iż wszyscy, którzy tutaj są, grają na wysokim poziomie. To sprawia, iż dużo frajdy daje choćby samo trenowanie w tym składzie.

Można w ogóle mówić o faworycie tej rywalizacji?

Myślę, iż mimo wszystko to Austria jest lekkim faworytem, ale my też mamy dobre szanse, żeby awansować. o ile zagramy na swoim dobrym poziomie, możemy wygrać. Oczywiście, więcej będziemy wiedzieć po pierwszym meczu, ale myślę, iż za kilka dni, grając przed naszą własną publicznością, to my będziemy małym faworytem rewanżu, dlatego tak ważne jest, żeby z Austrii wywieźć dobry wynik, a najlepiej zwycięstwo.

Dobrze wiemy, iż ten dwumecz jest teraz najważniejszy w kontekście przyszłości nie tylko naszej kadry, ale całej polskiej piłki manualnej. Wiemy, jaka to jest odpowiedzialność, żeby zagrać dobre zawody, żeby się maksymalnie przygotować, a potem awansować na mistrzostwa. Potrzebujemy stale grać na dużych imprezach, żeby rozwijać drużynę i utrzymywać popularność dyscypliny.

Dlatego wydaje się, iż padła komenda pod tytułem „wszystkie ręce na pokład”. jeżeli weźmiemy pod uwagę powroty do kadry Tomasza Gębali, Kamila Syprzaka, a teraz Szymona Sićko oraz dobrą kondycję zdrowotną liderów z Arkadiuszem Moryto, Michałem Daszkiem czy tobą na czele, przypominasz sobie tak mocną „na papierze” reprezentację Polski?

To prawda, iż już od dawna nie byliśmy tak mocni osobowo. Cieszę się, iż chłopaki wyzdrowieli i iż mamy trochę szczęścia, a gwiazdy się dla nas dobrze ułożyły akurat na ten dwumecz. Bardzo dobrze, iż dzieje się tak akurat w tak ważnym momencie dla nas.

Odpowiedzialność za wynik, o której mówiłeś przed chwilą, dodaje motywacji?

Mogę mówić za siebie i dla mnie jest to dodatkowa motywacja. jeżeli spojrzymy na to, iż wielu z nas bardzo często gra na co dzień na wysokim poziomie, czy to w Lidze Mistrzów, lidze francuskiej, hiszpańskiej, czy ja w Bundeslidze, to mamy styczność z meczami o wysoką stawkę i lekką presją. Faktycznie, znaczenie tego dwumeczu z Austrią jest wyjątkowe, ale to właśnie bardziej motywuje do tego, żeby przyłożyć się jeszcze bardziej do wszystkich małych czynności pozaboiskowych, czyli dobrze zjeść, pójść szybciej spać czy zadać dodatkowe pytanie podczas analizy wideo. Kiedy wychodzi się na parkiet, górę biorą już automatyzmy.

Czyli to, co zobaczymy w środę na parkiecie, w dużej mierze jest wypadkową wtorkowych wyborów?

Dla mnie to oczywiste. Ja bardzo dbam o higienę snu i prawidłowe odżywianie. Na co dzień nie zawsze to jest możliwe, bo mam trójkę dzieci w domu, ale kiedy jestem na zgrupowaniu kadry, mogę to wszystko lepiej uregulować. Dlatego dzisiaj (rozmowa przeprowadzona we wtorek, dzień przed meczem – red.) na pewno pójdę wcześnie spać. Mając już trochę doświadczenia, przygotowuję się tak, jak wiem, iż mój organizm zareaguje najlepiej. Jestem przekonany, iż wszyscy tak zrobią.

Jest w was jeszcze pozytywna złość po nieudanym styczniowym EURO, czy to już zamknięty rozdział?

Na pewno wciąż jest, bo to my sami byliśmy sobie największym przeciwnikiem podczas tego turnieju. Ani Węgrzy, ani Islandczycy, ani Włosi nie pokonali nas tak bardzo, jak my sami utrudniliśmy sobie życie własnymi błędami. Na pewno wyciągnęliśmy lekcje po EURO i uczymy się dalej. Mamy sporo zawodników, którzy wciąż mają duży potencjał i są rozwojowi.

Myślę, iż lekki pozytywny trend było już widać w meczach z Łotwą. Wiadomo, iż przeciwnik był trochę innego kalibru niż Austria, ale dodaje to na pewno trochę pewności siebie i pokazuje, iż umiemy grać, jeżeli realizujemy to, co trzeba.

Ty wspomniane mecze z Łotwą oglądałeś sprzed telewizora z powodu kontuzji. Jakie miałeś wrażenia?

Mecze z nieco słabszymi przeciwnikami mają to do siebie, iż ciężko wyglądać w nich nie wiadomo jak dobrze. Każdy oczekuje, iż wygramy wysoko i będziemy dominować cały mecz, a o ile przebieg zdarzeń tylko trochę odbiega od tego, to każdy mówi, iż męczyliśmy się z rywalem. Trudno wyciągnąć z tych meczów wielkie wnioski, ale trzeba skupiać się na pozytywach. Najważniejsze jest, iż drużyna wywalczyła awans i teraz zagramy z Austrią.

W nadchodzących spotkaniach też nie spodziewam się, iż będą to piękne mecze i śliczna piłka ręczna. Myślę, iż będą to mecze walki z mocną obroną z obu stron. Nasz cel jest taki, żeby nie ważne jak, ale wyjść z tej walki zwycięsko.

Jak to zrobić?

Kluczem będzie właśnie mocna obrona. Musimy zatrzymać ich kontrataki, ale to też w dużej mierze zależy od naszego ataku, w którym nie możemy popełniać prostych błędów, które dadzą szanse rywalom na szybkie ataki. Musimy doprowadzać do czystych sytuacji rzutowych i gwałtownie wracać pod swoją bramkę. Kiedy dobrze się ustawimy, to rywale w ataku pozycyjnym dużej krzywdy nam nie zrobią, bo mamy bardzo mocny skład defensywny. Musimy też dobrze współpracować z bramkarzem, a to daje nam szanse, żeby samemu wyprowadzać kontrataki. Ważne będzie to, aby wytrzymać wysoką intensywność meczu. Austriacy grają cały czas w bardzo szybkim tempie, szarpią, walczą i próbują gry jeden na jeden przez całe 60 minut, przez co często wygrywają spotkania w ostatnich 10 minutach, kiedy przeciwna drużyna już nie ma siły.

Selekcjoner Jota Gonzalez mówi, iż w tym przypadku trzeba mieć dość prosty pomysł na mecz. To dowód na to, iż wy wciąż uczycie się trenera, a on uczy się was?

Tak. Powoli coraz lepiej rozumiemy, czego trener od nas wymaga, a on widzi, do czego jesteśmy zdolni i co potrafimy lepiej, a co gorzej. Wie, jakie są nasze mocne i słabsze strony, dzięki czemu jesteśmy w stanie ustawić grę pod nasze atuty, żeby z każdego zawodnika wyciągać to, co najlepsze. Trener jest bardzo otwarty. Dużo rozmawiamy o tym, co jest dla nas dobre, a co nie. Wiadomo, iż ma on swoje pomysły i ramy tego, jak chciałby, żebyśmy grali, ale taktyka jest coraz bardziej dopasowana.

Co do prostoty w grze, myślę, iż działa ona na naszą korzyść. Żeby też dobrze zrozumieć sytuację, chodzi o to, iż zamierzamy korzystać z nieco mniejszej liczy zagrywek, ale za to z wieloma wariantami. Mamy przy tym obserwować, co robi obrona rywali i wybierać najskuteczniejsze rozwiązania.

Ty akurat Austriaków znasz doskonale. Aż siedmiu z nich występuje teraz razem z tobą na parkietach Bundesligi. Są to Mykola Bilyk z THW Kiel, Lukas Herburger z Fuechse Berlin, Lukas Hutecek i Constantin Mostl z TBV Lemgo-Lippe, a także Elias Kofler z Hamburga, Franko Lastro z Goeppingen i Jakob Nigg ze Stuttgartu. Co możesz o nich powiedzieć?

Mykola Bilik to od lat zdecydowany lider Austrii. Kapitan, który ma najwięcej bramek w kadrze. Jest bardzo dobry ofensywnie i defensywnie, ale ostatnio miał trochę problemów z kontuzjami. To klasyczny typ lidera na rozegraniu z dobrym rzutem, dobrą grą jeden na jeden, gdzie wykorzystuje często niekonwencjonalny zwód z obrotem. Oprócz tego, dobrze współpracuje z obrotowym.

Kołowego Austrii, Tobiasa Wagnera, też znam bardzo dobrze, bo jeszcze w ubiegłym sezonie graliśmy razem w Erlangen. To ogromy facet, ze 140 kilogramów żywej wagi. Dzięki temu jest bardzo silny w trakcie stawiania zasłony. To będzie nasze zadanie, żeby go zatrzymać i nie dawać mu dobrze się ustawić.

Lukas Hutecek to też super zawodnik. Jest jednym z najbardziej efektywnych rozgrywających w całej Bundeslidze. Charakteryzuje go to, iż robi bardzo mało błędów i jest bardzo mocny na zwodzie w obie strony. Gra 60 minut w ataku i w obronie, a jego Lemgo jest rewelacją sezonu.

W tym samym klubie gra bramkarz Constantin Mostl, który też jest rewelacją sezonu. Można powiedzieć, iż mały, ale wariat w bramce. W meczach przeciwko mojemu klubowi zawsze grał dobrze i odbijał wiele piłek, ale zdarzają mu się też gorsze mecze, więc nie możemy pozwolić mu wejść w najlepszy rytm.

Elias Kofler to kolejny rozgrywający i kolejny bardzo mocny fizycznie zawodnik. To bardziej typ solidnego pracownika niż artysty, ale potrafi konsekwentnie grać przez cały mecz jeden na jeden i mocno stać w obronie.

Pozostali wymienieni zawodnicy to skrzydłowi, którzy bardzo mocno zależą od rozegrania, więc nie wiem, czy warto się na nich aż tak bardzo skupiać, bo najważniejsze będzie to, żeby zatrzymać właśnie drugą linię Austrii.

Mając taką wiedzę na temat rywali dzielisz się wszystkim z zespołem, czy funkcjonuje jednak jakaś niepisana zasada, żeby nie zdradzać wszystkich tajemnic klubowych kolegów?

Najważniejsze jest zwycięstwo reprezentacji, więc mówi się wszystko (śmiech)! Myślę, iż najcenniejsza wiedza dotyczy rozgrywających i tego co lubią grać, a co nie. Trzeba też powiedzieć, iż dzisiaj analiza wideo jest na tak wysokim poziomie, iż choćby gdybym nic nie powiedział, to i tak trenerzy mieliby wszystkie informacje.

Kiedy lepiej znasz jakiegoś zawodnika, to bardziej możesz mówisz o kwestiach mentalnych. Chodzi o to, iż na przykład ten zawodnik nie lubi, jak się go mocno atakuje, bo to trochę boli i on może się zacząć wkurzać. A jak się wkurza, to traci głowę. A jak traci głowę, to podejmuje złe decyzje. To takie rzeczy można podpowiedzieć.

Czyli przed meczami z Austrią jesteś w zasadzie trenerem asystentem?

Może tak (śmiech)! Na pewno najczęściej grałem przeciwko tym zawodnikom, więc tak, rozmawiamy o tym, jakie są ich mocne strony, jak my rozwiązywaliśmy pewne sytuacje w klubie i jakie rywale mają preferencje. Staram się pomóc kolegom, na ile potrafię.

Choć Austriacy mają tylu graczy z Bundesligi, to w zeszłym roku ich selekcjonerem został Hiszpan, Iker Romero. Czy to może powodować pewne niezrozumienie w drużynie rywali, a może odwrotnie, bo nowy trener potrafi nauczyć drużynę nowych rzeczy?

Na pewno Austriacy grają teraz trochę inaczej, ale też nie bardzo, bo pamiętajmy, iż Iker Romero długo grał w Niemczech jako zawodnik. Potem został trenerem, był asystentem Antonio Carlosa Ortegi w Hanowerze, więc doskonale zna realia Bundesligi. Teraz pracuje w SG BBM Bietigheim, z którym właśnie wywalczył awans do elity To znaczy, iż zna niemiecki styl, zna zawodników i dokładnie wie, jak dopasować hiszpański model do niemieckiej gry, tworząc ciekawą mieszankę. To sprawia też, iż gra Austriaków jest trochę inna niż nasza.

Podsumowując, jak traktować pierwsze spotkanie w kontekście całości dwumeczu?

Chcemy wygrać i skupiamy się tylko na pierwszym meczu. Myślenie na zapas jest według mnie bez sensu i każdy z nas to wie. Musimy dać z siebie wszystko i spróbować osiągnąć jak najlepszy wynik już w Austrii. W pełni zadowoleni będziemy tylko wtedy, jak będzie zwycięstwo.

Mecz Austria – Polska odbędzie się w środę 13 maja o godz. 18.00 w Graz. Transmisja na żywo będzie dostępna na antenie Polsat Sport 3 oraz w aplikacji Polsat Box Go.

Idź do oryginalnego materiału