Martin Vaculik miał ogromnego pecha w samej końcówce sezonu. Słowak nie był w stanie pomóc drużynie z Žarnovicy walczyć o złoto w zmaganiach ligi Czeskiej. Wszystko przez upadek wywołany defektem na próbie toru. Po upadku zawodnik broniący w Polsce kolorów Orlen Oil Motoru Lublin udał się do szpitala. Dzisiaj Słowak przekazał aktualizację swojego stanu zdrowia w swoich mediach społecznościowych.
Nie obyło się bez szpitala
Wczorajsze zawody Czeskeii Ekstraligi zakończyły się dla mnie w nieoczekiwany sposób. Podczas treningu doszło do defektu zerwał się łańcuch, który spowodował rozcięcie uda. Konieczna była interwencja chirurgiczna i szycie rany w szpitalu na Słowacji. Na szczęście czuję się bardzo dobrze! Szkoda, iż właśnie w taki sposób kończę ten sezon, ale takie jest życie i sport. Dziękuję wszystkim za wiadomości, troskę i każde słowo wsparcia.
To wiele dla mnie znaczy! Teraz czas na regenerację i przygotowania do kolejnego sezonu. Oby 2027 był zdecydowanie lepszy! – Napisał w swoich mediach społecznościowych Martin Vaculik.
Słowak nie zaliczy sezonu 2026 do udanych. Bardzo ciężki sezon w PGE Ekstralidze. Dodatkowo niefortunny upadek tuż przed startem finału w Czechach. Przed Martinem bardzo wiele oczekiwań na sezon 2027. Będzie on musiał udowodnić, iż przez cały czas potrafi być jednym z czołowych graczy w światowym żużlu i ścigać się wśród najlepszych na świecie. Teraz jednak pora na odpoczynek, regenerację i reset. Czy w okresie 2027 Martin Vaculik wróci do poziomu z najlepszych lat i znów będzie jednym z liderów zespołu?
Martin Vaculik (N)














