Sobotni finał DPŚ zapadnie Mikkelowi Michelsenowi w pamięć nie tylko ze względów sportowych. Żużlowiec PRES Toruń był zdecydowanym liderem osrebrzonej reprezentacji Danii, jednak już w trakcie zawodów wiele mówiło się o kontrowersyjnej sytuacji do jakiej doszło w biegu 18. Gdy 32-letniego Duńczyka wyprzedził Bartosz Zmarzlik, ten upadł na tor. Mimo iż o kontakcie absolutnie nie było mowy, Michelsen wściekle ruszył w kierunku Polaka. Konieczna była interwencja osób z teamu reprezentacji Danii, które powstrzymały swojego żużlowca. Po zawodach, gdy emocje opadły, Michelsen przyznał, iż zdecydowanie przesadził.
– Myślę, iż po prostu buzowała we mnie adrenalina. Szczerze mówiąc, bardziej byłem zdenerwowany na siebie. Oczywiście muszę przyznać, iż sędzia podjął słuszną decyzję wykluczając mnie z powtórki. Na pewno zachowałem się wtedy głupio i prawdopodobnie jestem dziś najbardziej znienawidzoną osobą w Polsce. […] Powinienem był utrzymać się na motocyklu albo nie zmieniać niepotrzebnie toru jazdy – Wyjaśnił Mikkel Michelsen podczas konferencji prasowej, która odbyła się tuż po zakończeniu rywalizacji.
Na taki sukces Dania czekała 11 lat. Michelsen największym bohaterem
Przechodząc do sportowego aspektu sobotniego wieczoru, należy odnotować, iż Dania osiągnęła naprawdę spory sukces. Być może ciężko w to uwierzyć, ale tej reprezentacji nie było w czołowej dwójce DPŚ lub SoN aż od… jedenastu lat. Poprzednie srebro zdobyli w 2015 roku przed własną publicznością w Vojens, kiedy to w fatalnym stylu stracili złoty medal na rzecz Szwedów. Śmiało można założyć, iż cała duńska drużyna opuściła Warszawę w dobrym humorze. Największy wkład w końcowy rezultat miał właśnie Michelsen – zdobywca aż dwunastu punktów.
– Zaliczyliśmy bardzo słaby start zawodów i po kilku biegach wydawało się, iż wrócimy do domu z niczym, więc srebrny medal jak najbardziej jest dla nas wielkim osiągnięciem. […] Między biegami bardzo dużo rozmawialiśmy przez cały czas. Na początku niektórzy byli pogubieni z ustawieniami, ale jeżeli chodzi o mnie, to od początku wszystko mi pasowało. W zasadzie to już podczas pierwszej sesji treningowej czułem się znakomicie. W sobotę tor jednak dość wyraźnie różnił się od tego, co zastaliśmy na treningu. Na pewno mieliśmy znacznie więcej możliwości obierania szybkich ścieżek. Jako zawodnik, który już kilka razy tu był, muszę przyznać, iż to jedna z najlepszych nawierzchni, jakie kiedykolwiek udało się przygotować na Warszawę – podsumował sobotnie zawody Mikkel Michelsen.
Mikkel Michelsen














