NBA: Curry odrzucił 20 mln dolarów. Teraz ruch należy do Warriors

2 dni temu

Stephen Curry potwierdził, iż Golden State Warriors zaoferowali mu maksymalne przedłużenie kontraktu. 38-latek mógł zagwarantować sobie około 20 mln dolarów więcej, ale świadomie zrezygnował z części pieniędzy. Chciał w ten sposób zostawić klubowi większe możliwości zbudowania drużyny, która jeszcze raz spróbuje powalczyć o mistrzostwo. Curry zrobił więc to, na co miał wpływ. Teraz ruch należy do władz Warriors.

Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!

O nowym kontrakcie Stephena Curry’ego pisaliśmy na PROBASKET już kilka dni temu. Rozgrywający podpisał dwuletnie przedłużenie warte 116 mln dolarów, choć mógł otrzymać około 136,7 mln. Wiedzieliśmy już wtedy, iż zdecydował się wziąć mniej, aby zostawić Golden State Warriors większą swobodę przy budowaniu drużyny.

Podczas Media Day Curry po raz pierwszy potwierdził jednak wprost, iż maksymalna oferta rzeczywiście leżała na stole. – Tak, przedstawiono mi maksymalną ofertę. Wszystkie możliwości były na stole – powiedział czterokrotny mistrz NBA.

Nie było więc tak, iż Warriors nie chcieli albo nie mogli zapłacić swojej największej gwieździe pełnej kwoty. To Curry świadomie zdecydował, iż jej nie weźmie.

Nie chodzi o 20 mln dolarów wolnych od jutra

Warto przy tym wyjaśnić jedną rzecz. Informacja, iż Curry „oddał Warriors 20 mln dolarów”, może być trochę myląca, bo nie oznacza, iż Warriors mają teraz dodatkowe 20 mln dolarów, które mogliby natychmiast wydać na nowego zawodnika.

W sezonie 2026/27 Curry rozegra jeszcze ostatni rok poprzedniego kontraktu i zarobi około 62,6 mln dolarów. Nowa umowa zacznie obowiązywać dopiero od kolejnych rozgrywek, dlatego różnica pomiędzy 116 mln dolarów, które przyjął, a około 136,7 mln maksymalnego kontraktu ma znaczenie przede wszystkim przy planowaniu kolejnych sezonów.

Latem 2027 roku Warriors mogą mieć dużą swobodę przy przebudowie składu. Wygasają umowy m.in. Jimmy’ego Butlera i Draymonda Greena, a sytuacja kontraktowa Kristapsa Porziņģisa również daje klubowi możliwość podjęcia decyzji dotyczącej dalszej współpracy. Niższy kontrakt Curry’ego nie gwarantuje oczywiście, iż Warriors sprowadzą gwiazdę, ale może ułatwić im kolejne ruchy.

– To była bardzo przemyślana droga. Rozważaliśmy różne scenariusze. Chodziło o to, żebym został tutaj, ale też żeby znaleźć najlepsze rozwiązanie dla mnie, dla drużyny, na teraz i pod kątem elastyczności przez resztę mojej kariery – tłumaczył 38-letni rozgrywający.

Curry nie chce pożegnalnego tournée

Curry od dawna powtarza, iż chce zakończyć karierę w Warriors. Nowa umowa sprawia, iż przynajmniej przez najbliższe sezony nic nie wskazuje na zmianę tych planów.

– To mój dom. To społeczność, przed którą grałem przez całą karierę. Chcę adekwatnie zakończyć tę historię – dodał.

„Właściwie” nie oznacza jednak dla niego wyłącznie rozegrania kilku ostatnich sezonów w koszulce z numerem 30. Curry przez cały czas chce wygrywać, a Warriors od mistrzostwa zdobytego w 2022 roku nie wrócili choćby do finałów Konferencji Zachodniej. W ostatnim sezonie wygrali tylko 37 spotkań.

Do tego ich lider ma już 38 lat. W poprzednich rozgrywkach wystąpił w 43 meczach z powodu problemów z prawym kolanem, choć kiedy grał, przez cały czas był bardzo skuteczny – zdobywał średnio 26,6 punktu 3,6 zbiórki i 4,7 asysty. jeżeli Golden State chcą jeszcze raz zbudować wokół niego drużynę zdolną walczyć o mistrzostwo, czasu nie zostało już wiele.

Curry zrobił swoje. Co zrobią Warriors?

Właśnie w ten sposób należy patrzeć na jego nową umowę. Curry nie zrezygnował z części pieniędzy po to, żeby właściciele klubu po prostu wydali mniej. Chciał zostawić Warriors więcej możliwości przy budowaniu zespołu.

Co ciekawe, podobna historia wydarzyła się już wcześniej. Pierwsze duże przedłużenie Curry’ego, podpisane jeszcze w czasach jego problemów z kostkami, okazało się jednym z najbardziej korzystnych kontraktów dla klubu w historii NBA. Kiedy kilka lat później był już dwukrotnym MVP, przez cały czas zarabiał znacznie poniżej swojej sportowej wartości. Między innymi dzięki temu oraz ogromnemu wzrostowi salary cap Warriors mogli w 2016 roku sprowadzić Kevina Duranta.

Dziś sytuacja jest oczywiście zupełnie inna. Curry nie ma 28, ale 38 lat i nie gra na kontrakcie wartym kilkanaście milionów rocznie. Sam sposób myślenia jest jednak podobny: zamiast wyciągnąć z klubu maksymalną możliwą kwotę, zostawił trochę więcej przestrzeni na budowę zespołu.

Warto też zwrócić uwagę na drugi rok przedłużenia, czyli sezon 2028/29. Jest to opcja zawodnika, więc po sezonie 2027/28 Curry będzie mógł ponownie zdecydować, co chce zrobić. Daje mu to kontrolę nad samą końcówką kariery i możliwość sprawdzenia, czy Warriors rzeczywiście wykorzystali elastyczność, którą pomógł im stworzyć.

Jeśli klub zbuduje konkurencyjną drużynę, wszystko może zakończyć się dokładnie tak, jak Curry sobie wymarzył. jeżeli nie, decyzja przez cały czas będzie należała do niego.

Curry zrobił więc to, na co miał wpływ: został w swoim klubie, wziął mniej pieniędzy i dał władzom Warriors większe możliwości przy budowaniu składu. Teraz Mike Dunleavy i właściciele klubu będą musieli pokazać, iż potrafią z nich skorzystać.

Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!

Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL
  • Idź do oryginalnego materiału