NBA: Czy da się zatrzymać „Kosmitę”? OKC testuje granice Wembanyamy

1 tydzień temu

Po spektakularnym otwarciu finałów Konferencji Zachodniej, San Antonio Spurs znaleźli się w krytycznym punkcie swojej posezonowej drogi. Po bolesnej porażce w trzecim meczu we własnej hali, przegrywając z Oklahoma City Thunder 108:123, młody zespół z Teksasu będzie musiał stawić czoła nie tylko rosnącej sile obrońców tytułu, ale także własnym słabościom i problemom zdrowotnym. Choć Victor Wembanyama wciąż zachwyca statystykami, to wyjście rywali na prowadzenie w serii zmusza sztab szkoleniowy pod wodzą Mitcha Johnsona do zadania sobie pytania, czy ich lider jest już gotowy na dźwiganie ciężaru mistrzowskich ambicji w starciu z tak fizycznie grającym przeciwnikiem.

Początek serii bezapelacyjnie należał do Victora Wembanyamy, który w pierwszym meczu zdominował parkiet, zdobywając 41 punktów i notując 24 zbiórki. Jednak kolejne spotkania pokazały, iż sztab szkoleniowy Oklahoma City Thunder najwyraźniej odrobił pracę domową. Fizyczna gra takich zawodników jak Isaiah Hartenstein czy Jaylin Williams skutecznie wypchnęła Francuza ze strefy podkoszowej.

Statystyki są nieubłagane: o ile w meczu otwarcia średni dystans rzutu największego – dosłownie i w przenośni – gwiazdora San Antonio Spurs wynosił nieco ponad 1,6 metra (5,4 stopy), o tyle w trzecim spotkaniu wzrósł on ponad dwukrotnie (4 metry/13,3 stopy).

Lider gospodarzy zdobył wprawdzie w ostatnim meczu 26 punktów, ale przy tym zebrał zaledwie cztery piłki, co jest wynikiem znacznie poniżej jego standardów i wpływu na grę obronną. Stephen A. Smith z ESPN już zdążył zauważyć, iż „fizyczność, jaką Oklahoma rzuciła w stronę Wemby’ego, w pewnym stopniu wytrąciła go z równowagi.” Zresztą i sam zainteresowany, wykazując się dużą dojrzałością, przyznał po porażce: – To mój debiut w fazie play-off. Dla wielu z nas to pierwsze takie doświadczenie. Oczywiście, spodziewaliśmy się trudnych prób. Ale teraz zobaczymy, z jakiej gliny jesteśmy ulepieni.

Jednym z najbardziej uderzających momentów po meczu numer trzy była szczera deklaracja Wembanyamy dotycząca jego roli w drużynie. Francuski fenomen, mimo solidnej skuteczności rzutowej (8/15 z gry), dostrzegł u siebie deficyt w kreowaniu gry dla innych.

– Wydaje mi się, iż w tej chwili nie robię wystarczająco dużo, żeby moi partnerzy z drużyny byli lepsi. To element, który muszę poprawić. Moje statystyki rzutowe nie wyglądają źle. Powinienem bardziej skupiać się na grze zespołowej – przyznał 22-latek. Ta autorefleksja dotyczyła zwłaszcza potrzeby lepszej dystrybucji piłki oraz walki na tablicach, co mogłoby odciążyć resztę zespołu, gdy Thunder koncentrują całą swoją uwagę defensywną właśnie na nim.

Problemem Spurs jest jednak nie tylko postawa lidera, ale i brak wsparcia z ławki oraz od pozostałych zawodników pierwszej piątki. Podczas gdy rezerwowi OKC, pod przewodnictwem fenomenalnie się spisującego Jareda McCaina (24 punkty), zdominowali swoich odpowiedników, gracze tacy jak Julian Champagnie czy Stephon Castle wciąż zmagają się z fatalną skutecznością z dystansu. W tej sytuacji ten pierwszy wezwał choćby do ostrzejszej reakcji.

– Musimy odpłacić im pięknym za nadobne. Szczerze — oddać. Ci goście go obijają, szarpią, ciągną za koszulkę, łapią za rękę, kiedy wyskakuje do góry. To oczywiście nie jest koszykówka. To po prostu kwestia fizycznej gry. Tym powinni zajmować się sędziowie, nie my. Ale myślę, iż jako drużyna możemy mu pomóc właśnie odpowiadając tym samym. Naprawdę — robić dokładnie to samo. Odpłacić im tym, co oni robią nam. Dorównać im fizycznością i zobaczyć, co z tego wyjdzie – grzmiał Champagnie, cytowany przez Toma Orsborna.

Nadzieje San Antonio na odwrócenie losów serii studzą również narastające problemy kadrowe. De’Aaron Fox i Dylan Harper grają mimo urazów, co wyraźnie ogranicza dynamikę ataku Spurs. Wembanyama w swojej wypowiedzi nie krył zresztą współczucia dla swoich partnerów, stwierdzając: – Tak, boli mnie, kiedy widzę, iż cierpią. Wierzę, iż niedługo wrócą do zdrowia i wrócą do gry, ale przede wszystkim powinni zadbać o swoje zdrowie. Oczywiście, jak zawsze — tak jak w pierwszym meczu — będziemy ich wspierać.

Love watching Wemby play BUT he’s going to NEED to learn how not to fall on the floor all game long

As his career goes on he has to lessen his injury risks

Reminds me of how Embiid, Anthony Davis would be on the ground all the time

— Dr. Evan Jeffries, DPT (@GameInjuryDoc) May 23, 2026

Inna sprawa, iż eksperci medyczni, jak dr Evan Jeffries, wyrażają jednocześnie obawy o samego Wemby’ego. Częste upadki młodego centra na parkiet budzą skojarzenia z historiami kontuzji takich gwiazd jak Anthony Davis czy Joel Embiid. Aby przetrwać 15 lat dominacji, jaką wróżą mu ligowi menedżerowie, porównując jego potencjał do samego Shaquille’a O’Neala, Victor musi nauczyć się lepiej absorbować kontakt i unikać ryzykownych sytuacji podkoszowych, co na pewno nie będzie łatwe, szczególnie w starciach z fizycznie grającymi podopiecznymi Marka Daigneaulta.

Spurs są teraz w sytuacji z gatunku „być albo nie być”. Czwarty mecz serii, który odbędzie się w niedzielę, pokaże, czy Wemby i spółka będą potrafili znaleźć odpowiedź na dyscyplinę i siłę Oklahoma City Thunder, czy też ta lekcja w play-offach okaże się dla nich zbyt bolesna na tym etapie rozwoju.

NBA: Narodziny nowej rywalizacji? Spurs i Thunder już się nie oszczędzają!
Wyniki NBA: Double-double Shaia, wielki popis rezerwowych!

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL
  • Idź do oryginalnego materiału