W nocy z soboty na niedzielę oczy całej koszykarskiej Ameryki (i nie tylko) zwrócą się w stronę Atlanty, gdzie dojdzie do spotkania o szczególnym ciężarze gatunkowym. Po raz pierwszy od czasu głośnej wymiany, Jonathan Kuminga stanie naprzeciw swojej byłej drużyny – Golden State Warriors. To wydarzenie to nie tylko sportowa rywalizacja, ale przede wszystkim kulminacja debaty na temat tego, czy sztab szkoleniowy ekipy z San Francisco potrafił odpowiednio zadbać o rozwój jednego z najbardziej utalentowanych graczy młodego pokolenia.
Pobyt Jonathana Kumingi w San Francisco od samego początku naznaczony był pewnym paradoksem. Kongijczyk, wybrany z siódmym numerem draftu w 2021 roku, trafił do drużyny walczącej o mistrzostwo, co już w pierwszym sezonie zapewniło mu mistrzowski pierścień, ale jednocześnie ograniczyło jego rolę na parkiecie. Steve Kerr dopiero kilka tygodni po transferze zdecydował się przerwać milczenie w sprawie swojego byłego podopiecznego, przyznając, iż dla rozwoju młodego zawodnika nie była to idealna sytuacja.
– Myślę, iż to część współczesnej NBA. Do ligi trafiają coraz mniej doświadczeni zawodnicy. Powiem wprost – dla JK najlepszym scenariuszem na początku kariery byłoby trafienie do słabszej drużyny. Zamiast tego trafił do zespołu walczącego o mistrzostwo – stwierdził trener Golden State Warriors w rozmowie z „The Athletic”.
– W tej lidze rozwijasz się przede wszystkim poprzez regularne występy — 30, 35 minut co wieczór, popełnianie błędów, wyciąganie z nich wniosków i stopniowy rozwój, najlepiej z dala od największego rozgłosu. On nie miał tutaj takiej możliwości i doskonale to rozumiem. Dlatego mam nadzieję, iż zmiana otoczenia okaże się dla niego tym, czego potrzebował – dodał 60-latek.
Steve Kerr believes that Jonathan Kuminga would have developed better if he had been drafted by a bad team
“The optimal circumstance for JK when he entered the NBA would have been to go to a bad team. Instead, he came to a championship team. But the way to develop in this league… pic.twitter.com/ypcmaLKKnI
Pobyt byłego zawodnika G League Ignite w San Francisco nie był usłany różami. Zderzenie filozofii „tu i teraz” z potrzebą rozwijania młodego talentu sprawiło, iż każdy błąd Kumingi kończył się miejscem na ławce. Jednak mimo ewidentnych ograniczeń, Jonathan miewał momenty, w których wydawało się, iż staje się filarem drużyny. w okresie 2023/24 Warriors publicznie ogłosili go drugą opcją ofensywną zespołu. Draymond Green chwalił go wówczas słowami: – JK wreszcie odpalił. To nadało kierunek całemu zespołowi. Jest naszą drugą opcją, bez dwóch zdań.
Jednak stabilizacja formy nigdy nie nadeszła. Kolejne sezony przynosiły regres w skuteczności rzutowej oraz frustrację wynikającą z nagłych cięć w rotacji. Narracja o braku odpowiednich warunków dla jego rozwoju narastała, zwłaszcza gdy Kerr, by odciążyć Stephena Curry’ego, decydował się stawiać na bardziej przewidywalnych weteranów. Ostatecznie, po serii kontuzji i prośbie o transfer, saga wokół którego ciągnęła się niczym „Moda na Sukces”, Kuminga (wraz z Buddym Hieldem) został oddany do Atlanta Hawks w zamian za Kristapsa Porziņgisa.
W barwach Jastrzębi 23-latek natychmiast zaczął odgrywać znaczącą rolę, w swoich pierwszych sześciu występach notując średnio 14,8 punktu i 7,5 zbiórki. Choć wciąż walczy z wahaniami formy i drobnymi urazami, w Atlancie widzi się w nim fundament przyszłości i już słychać pierwsze doniesienia na temat nawiązania dalszej współpracy. Sam zawodnik w swojej niedawnej wypowiedzi nie krył optymizmu co do negocjacji w sprawie przedłużenia kontraktu, mówiąc: – To jest nasz cel. Chcemy to wprowadzić w życie jako drużyna. Rozmawiamy o tym codziennie. Zaczynamy teraz, nie czekamy do przyszłego roku.
Paradoksalnie, najbliższe starcie, które miało być bezpośrednim pojedynkiem dwóch stron wymiany, straciło ten element – Porzingis nie zagra z powodu problemów z plecami. To jednak nie umniejsza wagi starcia przeciwko byłym kolegom dla Kumingi, który z pewnością tym bardziej będzie chciał pokazać, co potrafi. Skrzydłowy rodem z Demokratycznej Republiki Kongo wciąż posiada potencjał, by stać się gwiazdą ligi. Musi tylko otrzymać odpowiednią przestrzeń do popełniania błędów, której tak bardzo brakowało mu w San Francisco.
Noc z soboty na niedzielę pokaże, czy rzeczywiście zmiana otoczenia była brakującym elementem układanki, a Steve Kerr będzie mógł z czystym sumieniem powiedzieć, iż chociaż Warriors nie byli dla Kumingi „optymalnym środowiskiem”, to ostatecznie obie strony znalazły swoją drogę.

2 tygodni temu









