San Antonio Spurs wygrali kluczowy, czwarty mecz finału Konferencji Zachodniej i wyrównali stan rywalizacji z Oklahoma City Thunder. Ich zwycięstwo adekwatnie przez całe spotkanie nie było zagrożone. Nie oznacza to jednak, iż nie obyło się bez nerwowości. Przekonał się o tym debiutant Carter Bryant, który po serii fauli i reprymendzie ze strony trenera Mitcha Johnsona był bliski rozpłakania się. W tej krótkiej chwili można było zobaczyć, jak bardzo zależy mu na jak najlepszej grze.
Trwające finały konferencji są zdecydowanie ciekawsze po zachodniej stronie wybrzeża Stanów Zjednoczonych, gdzie po czterech meczach mamy remis 2-2. San Antonio Spurs odrobili lekcję z trzeciego spotkania, w którym po piorunującym starcie, dali sobie wejść Oklahoma City Thunder na głowę i sromotnie przegrali. W czwartym spotkaniu prowadzili adekwatnie od samego początku do samego końca, a w pewnym momencie prowadzili choćby różnicą ponad 20 punktów.
Mimo komfortowego prowadzenia trener Mitch Johnson nie chciał, aby jego zawodnicy choćby na chwilę stracili koncentrację. Przekonał się o tym Carter Bryant. Na pięć minut i 10 sekund przed końcem trzeciej kwarty sfaulował Shaia Gilgeousa-Alexandra, który wchodził na kosz. To przewinienie, jakich w meczach wiele. Trener Johnson chciał jednak wytłumaczyć debiutantowi, gdzie popełnił błąd — na powtórce widać, iż zrobił to w dość dosadny sposób. Co jednak ważne — pozostawił gracza na parkiecie.
To nie był jednak koniec. Minutę później Bryant biegł w kontrze, ale Jaylin Williams dobrze stanął na jego drodze i wymusił przewinienie ofensywne. Komentatorzy zwrócili uwagę, iż to błąd, który debiutant może popełnić. Był to jego trzeci faul. W kolejnym posiadaniu Carter znów sfaulował, tym razem Jareda McCaina. Podkoszowy wyraźnie nie był z siebie zadowolony.
Chwilę później miała miejsce przerwa na żądanie, podczas której Bryant wyglądał na załamanego swoją postawą. W pewnym momencie wydawało się, iż debiutant może nie wytrzymać natężenia emocji kotłujących się w jego głowie i rozpłakać się. Po wyrazie twarzy widać było ogromną ambicję, ale i bezradność. Na duchu próbował podnieść go Victor Wembanyama, który objął młodszego kolegę.
Przy okazji wspomnianej przerwy na żądanie Johnson zdjął Bryanta z parkietu. Skrzydłowy spędził na parkiecie zaledwie siedem minut, w trakcie których zanotował zbiórkę, asystę, stratę, przechwyt i blok. Miał także cztery faule. Będzie to dla niego cenna lekcja, która w przyszłości z pewnością zaprocentuje.
Zdająca raport boiskowy komentatorka Ashley ShahAhmadi powiedziała, iż Johnson przeprowadził rozmowę z Bryantem, w trakcie której trener Spurs przekazał mu, iż będzie krzyczał na niego za błędy, które popełni. Jednocześnie podkreślił, iż jego instynkty są prawidłowe i chce, by po prostu wychodził na parkiet i grał swoje.
Szansę na kolejne doświadczenie w play-offach Bryant będzie miał w nocy z wtorku na środę, gdy Spurs zagrają z Thunder na wyjeździe. Początek spotkania o godz. 2.30 polskiego czasu. Transmisja w Eurosport 3 oraz na platformach HBO Max i Player.

Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!

6 dni temu











