W świecie NBA, gdzie negocjacje kontraktowe zwykle toczą się za zamkniętymi drzwiami luksusowych apartamentów, Luke Kornet, postanowił przełamać konwencję. W obliczu narastających spekulacji na temat przyszłości LeBrona Jamesa, środkowy San Antonio Spurs „ujawnił” nagranie, które błyskawicznie stało się wiralem, łącząc w sobie absurdalny humor z celną satyrą na współczesne mechanizmy rekrutacyjne ligi.
Bezpośrednim impulsem do działania dla Luke’a Korneta były doniesienia medialne, według których agent LeBrona Jamesa, Rich Paul, poprosił zespoły zainteresowane usługami 41-letniego gwiazdora o przesyłanie ofert w formie notatek głosowych. Koszykarz San Antonio Spurs, znany ze swojego specyficznego poczucia humoru oraz ambicji pisarskich na platformie Medium, postanowił przygotować własną, autorską wersję takiej „oferty”.
– Cześć, LeBron. Panie James… Z tej strony Luke Kornet, numer siedem w San Antonio Spurs. Trochę na mnie nakrzyczałeś w zeszłym tygodniu… a może w zeszłym roku – od takiego niepewnego nawoływania zaczyna się nagranie zatytułowane „WYCIEK: Wiadomość głosowa Spurs wysłana do LeBrona Jamesa”.
W dalszej części środkowy kusi byłego już lidera Los Angeles Lakers atutami San Antonio, które rzadko pojawiają się w oficjalnych broszurach NBA. Wymienia brak podatku dochodowego w Teksasie, lokalną piekarnię La Panadería oraz park rozrywki SeaWorld. Największe rozbawienie wśród kibiców wywołała jednak argumentacja sportowa. Kornet, z adekwatnym sobie dystansem, przedstawił siebie jako główną gwiazdę zespołu, wymieniając Victora Wembanyamę niemal jako dodatek.
– Możesz grać u boku pokoleniowego talentu (mnie samego), a także Victora – stwierdził w nagraniu. Odniósł się również do ambicji zdobycia kolejnego mistrzostwa: – Wiesz, walczysz o swój piąty mistrzowski pierścień, a my mamy już pięć tytułów. Liczymy więc na szósty dla naszego klubu. Można powiedzieć, iż gramy do tej samej bramki.
Warto zauważyć, iż choć Kornet i LBJ nigdy nie dzielili szatni jako koledzy z drużyny, za to wielokrotnie mierzyli się na parkiecie jako rywale. Ich bezpośrednia historia ma jednak jeden zabawny i dość świeży epizod, o którym środkowy nie omieszkał wspomnieć w swojej wiadomości, mówiąc, iż starszy kolega po fachu na niego „nakrzyczał”. Chodzi tu o sytuację z ćwierćfinału NBA Cup w 2025 roku, kiedy to po efektownym wsadzie LeBrona między zawodnikami doszło do krótkiej wymiany zdań na boisku.
Wprawdzie nagranie 30-latka rozgrzało media społecznościowe, to jednak eksperci pozostają sceptyczni co do realnych szans na przenosiny Jamesa do San Antonio. Insiderzy, tacy jak Jake Fischer i Marc Stein, wskazują, że Spurs, w przeciwieństwie do najczęściej ostatnio wymienianych w mediach Golden State Warriors czy Philadelphia 76ers, prawdopodobnie nie wezmą udziału w wyścigu po „Króla Jamesa”, zwłaszcza po zakontraktowaniu Tobiasa Harrisa.
Mimo to, Luke Kornet osiągnął swój cel – przypomniał światu, iż w bezwzględnym biznesie, jakim jest NBA, wciąż jest miejsce na żart i dystans do własnej pozycji. LeBron raczej nie odpowie na tego rodzaju zaproszenie, ale Spurs już wygrali coś innego – kilka minut uwagi całej ligi i jedną z najbardziej kreatywnych prób rekrutacji tego lata.

1 dzień temu













