To była jedna z najgłośniejszych afer ostatnich lat. Jontay Porter dał się wciągnąć w nielegalne praktyki, które wpływały na przebieg spotkania i określonej – wtajemniczonej – grupie osób, pozwalały zarabiać duże pieniądze. Wszystko wyszło na jaw i koszykarz wyleciał z ligi. Teraz mówi o tym, jako “szczęściu w nieszczęściu”. Co ma konkretnie na myśli?
Jontay Porter został przyłapany na udziale w nielegalnym procederze związanym z zakładami bukmacherskimi. Zawodnik przyznał się do udziału w ustawianiu zakładów poprzez przekazywanie poufnych informacji obstawiającym oraz celowe wpływanie na przebieg meczów. W konsekwencji otrzymał dożywotni zakaz gry w NBA. Teraz, po czasie, opowiedział o tamtych wydarzeniach.
– Ostatnie dwa lata były dla mnie bardzo trudne. Moja historia stała się publiczna, ale dziś uważam, iż to było najlepsze, co mogło mnie spotkać. Tamten dzień był jednocześnie ostatnim dniem, w którym uprawiałem hazard. Od tego czasu zacząłem odbudowywać relacje z ludźmi, których bardzo skrzywdziłem przez swoje uzależnienie. To była bolesna droga, ale jednocześnie bardzo oczyszczająca – powiedział Porter.
NBA w ostatnim czasie coraz mocniej walczy z naruszeniami przepisów dotyczącymi zakładów sportowych. W centrum zainteresowania ligi znaleźli się również inni zawodnicy, wobec których prowadzone są postępowania związane z hazardem. Porter posuwał się bardzo daleko, aby zwiększyć swoje szanse na wygrane. Według ustaleń śledczych zdarzało mu się choćby symulować kontuzje, by przedwcześnie kończyć mecze lub w ogóle w nich nie występować, co miało wpływać na wyniki konkretnych zakładów.
Gdy podejrzane kupony zaczęły wzbudzać zainteresowanie firm bukmacherskich, sprawą zajęło się FBI. Były koszykarz przyznaje, iż do dziś ponosi konsekwencje swoich decyzji, ale paradoksalnie uważa, iż zatrzymanie pozwoliło mu wyjść z bardzo złego stanu psychicznego. – Dwa lata później moja praca nad sobą wciąż trwa. przez cały czas mierzę się z konsekwencjami swoich czynów, ale jestem w dużo lepszym miejscu niż wtedy. I z pewnością w znacznie lepszym, niż byłbym, gdybym nigdy nie został przyłapany. Choć był to niezwykle trudny okres, okazał się błogosławieństwem w przebraniu – dodał.
Po ujawnieniu całego procederu Porter usłyszał zarzut udziału w spisku i przyznał się do winy. Oprócz dożywotniej dyskwalifikacji z NBA grozi mu również kara więzienia. Porter podkreśla, iż dzięki terapii i zerwaniu z uzależnieniem od hazardu udało mu się odbudować swoje życie. Dziś otwarcie mówi o swoich błędach i ma nadzieję, iż jego historia będzie przestrogą dla innych koszykarzy, którzy mogliby pomyśleć, iż manipulowanie zakładami sportowymi jest warte ryzyka utraty kariery.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!

1 tydzień temu














