Bez wątpienia wychowanek Abramczyk Polonii Bydgoszcz to jeden z największych talentów ostatnich lat w polskim żużlu. Ma on już na swoim koncie jedno indywidualne i trzy drużynowe Mistrzostwo Świata Juniorów co jasno pokazuje o jakiej skali talentu mówimy. W barwach ekipy z Lublina osiągnął adekwatnie wszystko co mógł. Na ostatni rok w charakterze juniora zdecydował się powrócić na łono macierzystego zespołu, który walczy w Metalkas 2. Ekstralidze.
Dla wielu stało się jasne, iż bez niego walka o mistrzostwo Polski w wykonaniu Orlen Oil Motoru może okazać się niewykonalne. Mówimy w końcu o zawodniku, który w okresie 2025 zanotował średnią w wysokości 2.150 co dało mu 8. lokatę w tabeli najskuteczniejszych jeźdzców. Lublinianie jednak pozostawali spokojni i postawili na dwóch młodziaków, którzy wcześniej żyli w cieniu złotego medalisty IMŚJ. Na razie nie mogą żałować swojej decyzji.
Bartosz Bańbor
Zeszły sezon to ogromne wzloty i upadki młodego Bartosza Bańbora. Doszło choćby do sytuacji w której zastępował go jego tegoroczny partner z zespołu – Bartosz Jaworski. Młodzieżowcowi uciekła gdzieś pewność siebie, którą tak początkowo imponował. Za tym poszedł znaczący spadek formy co rodziło pytania – czy będzie w stanie wskoczyć „w buty” Wiktora Przyjemskiego? Odpowiedź przyszła zaskakująco szybko, bo już w pierwszym meczu nowego sezonu, gdzie pokazał się z kapitalnej strony.
19-latek w spotkaniu z Mistrzami Polski – PRES Toruń stracił tylko punkt w czterech startach dowożąc do mety 9+2. Jego sylwetka na motocyklu, prędkość oraz styl jazdy jasno wskazywał, iż mówimy już o zupełnie innym zawodniku aniżeli w okresie 2025. Mógł to być naturalnie jedynie pojedynczy wyskok czemu dość gwałtownie zaprzeczył. Kolejne mecze również zdecydowanie poszły po jego myśli. Dobrze zaprezentował się zarówno w ćwierćfinale Indywidualnych Mistrzostw Polski jak i meczu w Częstochowie.
Przy utrzymaniu tak wysokiej dyspozycji z pewnością pomaga mu nowy team. Jego mechanikami zostali bowiem byli pracownicy Jarosława Hampela i to też może mieć znaczący wpływ na jego wyniki. jeżeli utrzyma tę formę to z pewnością kibice gwałtownie zapomną o Wiktorze Przyjemskim i zacznie się mówić o duecie Bartoszów. Jego imiennik również bowiem radzi sobie nienagannie.
Bartosz Jaworski
Będący w tym samym wieku co Bańbor drugi z młodzieżowców Orlen Oil Motoru długo pozostawał „w blokach startowych”. Miał ogromne problemy z przebiciem się do pierwszego składu co wcale nie dziwi. Musiał rywalizować z mistrzem świata i ogromnym talentem w którym pokładano ogromne nadzieje. Doczekał on jednak swojej szansy w międzyczasie osiągając niemałe sukcesy – największym jest Indywidualne Mistrzostwo Europy U-19 z zeszłego sezonu. Pokazał tym samym, iż jest gotowy na szansę.
Choć jego wyniki nie prezentują się aż tak okazale jak swojego imiennika to wciąż ma się czym pochwalić. W inauguracji przeciwko PRES Toruń zdobył 5+2 w trzech startach. Zanotował też solidny występ w ćwierćfinale IMP, jednak nie dało mu to awansu. Zawody zakończył na 6. miejscu z dorobkiem 9 punktów. Wysoką formę potwierdził też w starciu w Częstochowie zdobywając 8+1 w czterech starach. Mogło być jeszcze lepiej, jednak defekt odebrał mu tę możliwość. Niemniej jednak pokazuje, iż zasłużył na okazję i ją wykorzystuje.
Istnieje życie po Przyjemskim?
Na razie jest zbyt wcześnie, aby wyrokować i potwierdzać lub zaprzeczać tej tezie. Wciąż mówimy tutaj o multimedaliście Mistrzostw Świata Juniorów i czołowym, swego czasu, zawodnikiem PGE Ekstraligi. Niemniej jednak obaj juniorzy prezentują wysoką formę i dają faktyczną nadzieję, iż kibice nie będą musieli ze wzruszeniem wspominać występów Wiktora z „Koziołkiem” na piersi. Obaj mają jeszcze praktycznie dwa lata jazdy jako juniorzy a już teraz są w czołówce juniorskiej kraju. jeżeli ich kariery będą odpowiednio prowadzone i ominął ich kontuzje to kibice z Lublina mogą mieć z tej dwójki ogromną pociechę, o ile już jej nie mają.















