Niebywałe, co powiedział Granerud po konkursie. Znów musi przepraszać

2 dni temu
74. edycja Turnieju Czterech Skoczni chyli się ku końcowi. Przed ostatnim konkursem w Bischofshofen niemal pewne jest, iż po Złotego Orła sięgnie Domen Prevc. Dużo gorzej od Słoweńca spisuje się triumfator TCS z sezonu 2022/23, Halvor Egner Granerud. Norweg udział w zawodach w Innsbrucku zakończył już na pierwszej serii, a po nieudanym skoku wypalił w mediach w kierunku organizatorów.
Po trzech konkursach 74. Turnieju Czterech Skoczni na czele klasyfikacji generalnej znajduje się lider Pucharu Świata, Domen Prevc. Słoweniec zakończył konkurs w Innsbrucku na drugim miejscu. Zawody wygrał Japończyk, Ren Nikaido, a na najniższym stopniu podium znalazł się Austriak, Stephan Embacher.


REKLAMA


Zobacz wideo Niesamowity wyczyn Tomasiaka. Czekaliśmy na to 18 lat


Niełatwy okres dla Halvora Egnera Graneruda
Rywalizacja na Bergisel nie poszła za to po myśli norweskiego skoczka, Halvora Egnera Graneruda. Dwukrotny zwycięzca Pucharu Świata odpadł już w pierwszej serii, przegrywając swój pojedynek z Yukiyą Sato. Wcześniej także nie uśmiechało się do niego szczęście - w Oberstdorfie zajął 20. miejsce, a w Garmisch-Partenkirchen został zdyskwalifikowany za nieprzepisową długość nogawki w kombinezonie.
- To niesamowicie trudne, bo w pewnym sensie to nic. Uzyskana przewaga jest żadna. Chęć tego, aby mieć zbyt krótkie nogawki, również była zerowa. W tym samym czasie próbowaliśmy wiele razy, ale nigdy nie udało się nam osiągnąć odpowiedniej długości nogawek na obu nogach, więc tak to już jest. To bardzo trudne - mówił wówczas 29-latek na łamach norweskiej stacji NRK.


Wypalił w kierunku organizatorów. "Wszystkiego najgorszego"
Po niedzielnym konkursie w Innsbrucku Granerud był niezwykle sfrustrowany. Triumfator TCS z sezonu 2022/23 w rozmowie z NRK narzekał na awarię windy na skoczni, w której zawodnik utknął na pół godziny, mając na sobie ciężkie buty skokowe. Wraz z nim na naprawę oczekiwał Philipp Raimund.
- Mam serdecznie dosyć tego miejsca. Nie mieliśmy choćby czasu, by przygotować się do występu. Głównie chodzi o to, iż nie jestem w najlepszej formie. Nie mogłem wyczuć skoczni - stwierdził, żeby po chwili dolać oliwy do ognia.


- Organizatorzy za te niedogodności otrzymują ode mnie bardzo niską ocenę. Mam nadzieję, iż stracą szansę na zorganizowanie tutaj konkursu za rok. To coś niewiarygodnego. Życzę organizatorom wszystkiego najgorszego - wypalił Norweg.


Norweg znów musiał przepraszać
Nieco później, gdy emocje już opadły, Granerud wyraził skruchę, publikując w swojej relacji na Instagramie wpis o treści: "Za dużo emocji w wywiadzie, nie życzę niczego złego organizatorom. Przepraszam za te słowa". To jednak nie pierwsza taka sytuacja związana z 29-letnim skoczkiem i jego ciętym językiem.
W 2021 roku Granerud, także po zawodach na Bergisel, udzielił rozmowy norweskiej TV 2, w której nie szczędził przykrych słów w kierunku Kamila Stocha. Wówczas stwierdził, iż Polak bazuje jedynie na szczęściu do warunków.
- Stoch jest niestabilny, powinno się udać. Tak, uda się! W równych warunkach w Bischofshofen mogę z nim wygrać o 10 punktów w każdej serii. On wcale nie skacze tak cholernie dobrze, miał szczęście do warunków. Polacy znów mieli więcej szczęścia ode mnie. To cholernie irytujące ponownie widzieć zwycięskiego Stocha - mówił. Następnie, podobnie jak teraz, przepraszał, co przypominaliśmy na łamach Sport.pl.


Ostatni konkurs Turnieju Czterech Skoczni rozegrany zostanie 6 stycznia w Bischofshofen. Dzień wcześniej odbędą się treningi i kwalifikacje. Najlepszy z Polaków, Kacper Tomasiak, powalczy o utrzymanie miejsca w czołowej dziesiątce klasyfikacji generalnej TCS.
Zobacz też: Było tuż po konkursie, gdy trener zaapelował w sprawie Tomasiaka
Idź do oryginalnego materiału