Manchester City zaczął sezon od wygranej 4:0 z Wolverhampton, ale w poprzedniej kolejce podopieczni Pepa Guardioli zanotowali wpadkę i przegrali u siebie z Tottenhamem 0:2. W niedzielę rywalami City było Brighton, które w pierwszych dwóch meczach zdobyło tylko jeden punkt.
REKLAMA
Zobacz wideo Właściciel Widzewa odsłania kulisy klubu. "Będzie burza"
Kolejna wpadka Manchesteru City. Gol w 89. minucie zdecydował
Do przerwy Manchester City był zdecydowanie lepszy. Gospodarze nie byli w stanie wykreować nic - oddali tylko jeden strzał - a podopieczni Guardioli kilkakrotnie zagrozili bramce Barta Verbruggena. W 34. minucie gościom w końcu udało się wyjść na prowadzenie. W polu karnym z piłką przedarł się Omar Marmoush, któremu udało się ją przepchnąć na piąty metr. Tam dopadł do niej Erling Haaland i gospodarze przegrywali 0:1.
Na drugą połowę Brighton wyszło zupełnie odmienione. Gospodarze oddali łącznie aż 11 strzałów i przyćmili zespół Pepa Guardioli. W 65. minucie jedna z prób trafiła w rękę piłkarza Manchesteru City broniącego dostępu do bramki. Po analizie VAR sędzia podyktował rzut karny. Jedenastkę wykorzystał James Milner i było 1:1.
Gospodarze wciąż grali lepiej, ale mecz dobiegał już końca i wydawało się, iż skończy się remisem. W 88. minucie świetnie w bramce City spisał się James Trafford, który instynktowną interwencją uchronił gości przed stratą gola. Tylko iż to nic nie dało. Minutę później Brighton wyprowadziło kontrę, w której pogubiła się cała obrona Manchesteru City - do siatki trafił Brajan Gruda.
Sędzia doliczył aż siedem minut do drugiej połowy, ale Manchester City w tym czasie nie stworzył sobie żadnej naprawdę dobrej okazji na wyrównanie. Brighton dotrwało do końca i wygrało pierwszy mecz w sezonie. Po tej porażce Manchester City zajmuje dopiero 12. miejsce w tabeli. Teraz zaczyna się przerwa reprezentacyjna, ale po niej piłkarzy Pepa Guardioli czeka bardzo ważne spotkanie - derbowe starcie z Manchesterem United w niedzielę 14 września.